TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

05.08.2011

Z obozu rywala: Sandecja Nowy Sącz.

Dla Arki obok Niecieczy będzie to najdłuższy wyjazd w lidze. Oby żółto-niebiescy nie wracali przez całą Polskę bez punktów. Do tej pory oba zespoły nie grały przeciwko sobie, a więc będzie to także pod tym względem ważne spotkanie.

 

Dla Sandecji jest to trzeci sezon na tym szczeblu rozgrywek. Do tej pory - jako beniaminek - 2 lata temu zajęli 3 miejsce, a w ub. sezonie 4 miejsce tuż za Flotą prowadzoną przez trenera Petra Nemca.

 

W pierwszym sezonie Sandecja szła niejako siłą rozpędu po awansie. Przed ub. sezonem z klubu odeszło kilku podstawowych graczy. Mimo tego  już po dziesięciu kolejkach mając  20 punktów  na koncie, podopieczni ówczesnego trenera Dariusza Wójtowicza stali się „czarnym koniem” rozgrywek.  Potem po dwóch porażkach z rzędu coś się zacięło. Pozbyto się nie tylko kilku piłkarzy, ale także cenionego przez kibiców trenera, który jak się mówiło miał budować kadrę od podstaw, by za kilka lat awansować do najwyższej klasy rozgrywkowej.


Piłkarze Sandecji grali jednak pod ogromną presją środowiska co przełożyło się na wyniki. Ostatecznie ŁKS i Podbeskidzie bezpiecznie oddaliły się od goniącej Floty i Sandecji i awansowały do Ekstraklasy, a sądecki klub i jego kibice musieli zadowolić się "tylko" czwartym miejscem.

Przed rozpoczynającym się obecnym sezonem choć oficjalnie nie mówiło się na razie jakie są cele klubu w tegorocznych rozgrywkach, to na pewno oczekiwania były spore.

 

Trener Mariusz Kuras, który zastąpił Wójtowicza, nie zatrzymał w szeregach biało-czarnych dobrze spisujących się Konrada Cebuli, Macieja Kowalczyka, Vladimira Kukol’a zauważonego przez Jagiellonię Białystok oraz Damiana Zbozienia i Damiana Staniszewskiego.

Wszystkie te mniejsze i większe osłabienia, były jednak okazją do wzmocnień. W ostatnich tygodniach do klubu dołączyli Łukasz Derbich (Ruch), Marcin Dymkowski (Pogoń), Marcin Trzeciakiewicz (KSZO), Bartosz Wiśniewski (Wisła Płock), oraz Serb Milan Durić, grający ostatnio w Macedońskim FK Metalurg, zdobywając w poprzednim sezonie puchar krajowy i strzelając dwie bramki.

 

Wyniki sparingów były obiecujące:

Ogniwo Piwniczna – Sandecja Nowy Sącz 0:3 (Kowalczyk 23', Trochim 45', Chmiest 51' z karnego)
Sandecja Nowy Sącz – GKS Tychy 3:0 (Aleksander 17’, Leśniak 66’, Szczepański 74’)
Sandecja Nowy Sącz – Widzew Łódź 1:0 (Gawęcki 66’)
GKS Bełchatów – Sandecja Nowy Sącz 1:0 (Żewłakow 33’)
Sandecja Nowy Sącz – Okocimski Brzesko 1:0 (Wiśniewski 22’)
Karpaty Krosno - Sandecja Nowy Sącz 1:2 (Durić 25’, 45’)

 

Start w rozgrywkach przyniósł jednak rozczarowanie. Na inauguracje wprawdzie uratowali remis w Bydgoszczy, ale potem przyszła przykra porażka u siebie z Wisłą Płock 1:3. Płocczanie wygrywali w tym meczu już 3:0. Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy wyszli na prowadzenie, poszli za ciosem i do przerwy prowadzili już dwoma bramkami. Konsekwentna gra sprawiła, że goście tego meczu zdobyli jeszcze jedną bramkę i ostatecznie honorowe trafienie znanego w Gdyni Marcina Chmiesta nie pomogło Sandecji w uratowaniu nawet jednego punktu.

 

Tenże Chmiest w rozmowie na stronie oficjalnej Sandecji powiedział, że był to dla jego zaspołu „wypadek przy pracy:”

 

Wydaje mi się, że zabrakło nam agresji w poczynaniach. Nie to, żebyśmy nie chcieli wygrać, lub dążyli do zwycięstwa jak najmniejszym nakładem sił. Po prostu mecz nie ułożył się po naszej myśli, co nie wpłynęło korzystnie na psychikę chłopaków. Zamiast prowadzić 2-0, przegrywaliśmy do przerwy w takich właśnie rozmiarach. Na nasze głowy wylany został kubeł zimnej wody i może nawet dobrze, że stało się tak już na początku rozgrywek. To był raczej wypadek przy pracy. Musimy zdawać sobie sprawę z faktu, że głośno mówi się o naszych ekstraklasowych aspiracjach, co spowoduje, że przyjeżdżające do Nowego Sącza drużyny nie będą grały otwartej piłki. Powinniśmy być zatem przygotowani na wyprowadzanie ataków pozycyjnych.

 

Warto dodać, że już po tym meczu doszło do małej rewolucji w sztabie szkoleniowym. 31  lipca skończyły się bowiem roczne umowy trenerom Piotrowi  Bani (asystent Mariusza Kurasa) i  Sławomirowi  Olszewskiemu (szkoleniowiec bramkarzy) i zarząd klubu ich nie przedłużył.

 

tomryb








Poprzedni Następny

Mapa Strony

|