TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

26.01.2017

4. dzień zgrupowania. Raz słońce, raz deszcz.

Drugi dzień z rzędu na Arkowców czekała podwójna dawka treningowa.

 

Zanim zawodnicy zabrali się do pracy, miała miejsce krótka uroczystość – drużyna złożyła Yannickowi Sambei życzenia urodzinowe. Ten sympatyczny zawodnik z niemieckim paszportem kończy dziś 27 lat, więc wysłuchał tradycyjnego polskiego „Sto lat”, z każdym przybił piątkę i dopiero wtedy można było przystąpić do zajęć. A te dziś nie należały do najlżejszych…

 

 

Przed południem piłkarze nie doczekali się zajęć strzeleckich czy choćby taktycznych. Sztab trenerski postanowił popracować dziś nad siłą i motoryką swoich podopiecznych. W innej sytuacji byli bramkarze, którzy na tym treningu pozostali przez cały czas do dyspozycji wyłącznie trenera Krupskiego. Nie były to jednak najdłuższe zajęcia, bo potrwały w sumie około 75 minut.

 

 

Trening rozpoczął się od rozgrzewki, którą Grzegorz Witt przeprowadził z wykorzystaniem piłek i wałków. Nie zabrakło przy tym ćwiczeń ogólnosprawnościowych, a pomocne okazały się drabinki i pachołki.

 

 

Po półgodzinie kadra została podzielona na dwie grupy. Jedna z nich przystąpiła do ćwiczeń z gumami pod okiem trenera Witta, a druga w tym samym czasie wzięła w obroty futbolówki i przy nadzorze trenera Nicińskiego doskonaliła dokładność podań i przyjęcia piłki. Ten fragment zajęć pochłonął kolejne 30 minut.

 

 

Przez ostatni kwadrans zawodnicy skupili się na treningu biegowym, polegającym na naprzemiennym przyśpieszeniu i spowolnieniu tempa. Ostatni akcent tego treningu był zarazem przepustką do zejścia z boiska. Zadanie polegało na trafieniu piłką w poprzeczkę z okolic 16-go metra. Niektórym do osiągnięcia celu wystarczyła jedna próba, innym kilka więcej…

 

Po powrocie do hotelu piłkarze zeszli na plażę, aby tam przez kilka minut zregenerować się w chłodnej wodzie Morza Śródziemnego. Wkrótce potem udali się na obiad, na którym spotkali znajomych z Korony Kielce. Dzisiejszej nocy do naszego hotelu zjechali bowiem podopieczni trenera Bartoszka, którzy od dziś będą szykować formę na mecze ligowe.

 

 

Po posiłku Arkowcy mieli niespełna trzy godziny na odpoczynek i ruszyli na kolejne zajęcia, który tym razem na odbył się na innym niż dotąd kompleksie treningowym. Ich początek nie okazał się zbyt przyjemny, a to z uwagi na dość obfite opady deszczu i gradu. Na szczęście wszystko trwało kilkanaście minut i można było kontynuować.

 

Wszystko zaczęło się od tzw. „live kinetic”, czyli ćwiczeń na widzenie peryferyczne. Na twarzach zawodników pojawiły się opaski na jedno oko i można było doskonalić zdolność reakcji złożonej na koordynację ruchową.

 

 

W tym samym czasie trener Krupski z trójką swoich podopiecznych pracował nad piąstkowaniem, posyłając raz po raz piłki w pole karne, aby tam nasi bramkarze wykazywali się w ekspediowaniu piłki jak najdalej w boisko.

 

Po zdjęciu opasek, zawodnicy z pola skupili się na pracy nad precyzją podań na większą odległość. Kilka minut później ten element wykorzystano przy ćwiczeniu rozegrania akcji z dalekim przerzutem, przyjęciem piłki i uderzeniem na bramkę.

 

 

 

Dużą uwagę poświęcono następnej części treningu, którym było rozgrywanie akcji od linii obrony przez środkową linię, aż do napastników, a ci finalizowali akcję strzałem. Ważna była precyzja i utrzymywanie właściwego tempa całej akcji.

 

Na sam koniec trener Niciński zaplanował gierkę rozegraną na polu o rozmiarze połowy boiska, a przeprowadzono ją w czasie 2x6 minut. Kadra podzieliła się na dwa zespoły, z których ostatecznie górą okazali się „żółci”, wygrywając 3:0 po golu Szwocha z rzutu karnego i dwóch trafieniach Formelli. Warto zwrócić uwagę na bramkę Mateusza, który pokonał Konrada Jałochę w stylu Antonina Panenki.

 

 

Podczas kolacji Yannick Sambea jeszcze raz wysłuchał życzeń od swoich kolegów z drużyny, do których dołączyli się także gospodarze hotelu, a przy odśpiewaniu „Happy Birthday” wniesiono okazały tort ze świeczkami, bez problemu zdmuchniętymi po chwili przez jubilata.

 

Na piątek zaplanowany jest kolejny mecz sparingowy, a rywalem będzie litewski Atlantas Kłajpeda. Początek tego spotkania o godz. 14-ej polskiego czasu.

 

Arkadiusz Skubek 








Poprzedni Następny

Mapa Strony