TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

12.05.2016

Gdynia świętowała do rana.

Data 10 maja 2016 roku przejdzie do historii Arki. Po 1808 dniach żółto-niebiescy wracają do Ekstraklasy. Awans gdynian stał się faktem już na cztery kolejki przed zakończeniem sezonu. Nie brakowało śpiewów, łez i sztucznych ogni nad stadionem. Ale oficjalna feta zaplanowana jest w Gdyni na 5 czerwca.

 

 

Gdy w 88. minucie meczu z Drutex Bytovią Mateusz Szwoch strzelił wyrównującego gola, Stadion Miejski w Gdyni oszalał z radości. Był to gol na 1:1, który dawał Arce upragniony awans do Ekstraklasy po pięciu latach czekania. Szwoch utonął w objęciach kolegów. Kilka minut później arbiter zakończył spotkanie i rozpoczęło się świętowanie. Arka przygotowała na tę okazję okolicznościowe koszulki. Zanim piłkarze przyłączyli się do wspólnych śpiewów z kibicami, ustawili się w kole i zaczęli podrzucać do góry trenera Grzegorza Nicińskiego. W tym samym momencie kibice zaczęli intonować: „Grzegorz Niciński!”.

 

Szwoch jakich mało
– Jak Gaston [Sangoy] zagrał piłkę do Marcusa, to aż wyskoczyłem z ławki. W powietrzu dostawiłem nogę. Pogoniłem Marcusa, żeby pobiegł na maksa. Tą bramkę mógł strzelić tylko Szwoch. To jest tak wielki brylant, że niemożliwe, aby nie grał w reprezentacji Polski – powiedział Krzysztof Sobieraj, dla którego jest to trzeci awans z Arką do Ekstraklasy. – Już wcześniej wiedziałem, że nikt Arce tego awansu nie zabierze. Byłem tego pewien od dwóch, trzech kolejek. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty. Jestem dumny! – kipiał energią kapitan żółto-niebieskich.

 

Powody do satysfakcji ma szkoleniowiec Arki, który w rundzie jesiennej po słabszych wynikach drużyny znalazł się pod ostrzałem kibiców i mediów. Działacze gdyńskiego klubu wykazali jednak cierpliwość. – Bardzo się cieszę z tego sukcesu, co nie oznacza, że będę się z nim obnosił. Nie zamierzam też nikomu dogryzać, bo nie o to w tym chodzi. Pokora i ciężka praca przyniosły nam sukces. Solidnie zapracowaliśmy na ten awans. Pokazaliśmy, że można awansować, mimo że jesienią mieliśmy słabsze momenty – podkreślił Niciński.

Zadowolony z postawy swojej drużyny był też Tomasz Kafarski. Jego zespół był bliski wygranej, dlatego szkoleniowiec Drutex Bytovii czuł lekki niedosyt. Docenił za to sukces Arki. – Szacunek dla Grzegorza i Arki za to, co zrobili. Potrafili jesienią wytrzymać presję, poukładali pewne sprawy i potem miło było patrzeć na ich grę. Jestem dumny z postawy swojej drużyny, przyjechaliśmy tutaj grać o pełną pulę. Dobrze, że jeszcze Arka nie miała awansu „w kieszeni”, co jeszcze dodało smaczku temu spotkaniu – przyznał Kafarski.

 

Po meczu piłkarze Nicińskiego długo nie schodzili z murawy. Skakali, cieszyli się i śpiewali ze swoimi kibicami. – Nasi fani dopingowali nas do samego końca. To cudowny dzień dla nas wszystkich. Dla mnie to było niesamowite, kibice zachowali się wspaniale. Było tak jak powinno być, liczyliśmy na ten awans bardzo. Krok po kroku dążyliśmy do celu i dziś to się stało faktem! – mówił uradowany Alan Fialho.

Awans po dwóch latach, zamiast trzech
Dwa lata temu działacze Arki założyli plan, który zakładał walkę o Ekstraklasę w sezonie 2016/17. Jednak cel udało się zrealizować w 2/3 drogi. – Od dzisiaj przystępujemy do realizacji planu A na Ekstraklasę. Nie ukrywam, że przez te pięć ostatnich latach musieliśmy wykazać się dużą cierpliwością. Było kilka zmian. Za mojej kadencji jako prezesa kończyliśmy ligę na 7, 5. i 4. miejscu. Potem była rewolucja kadrowa, wskutek której zajęliśmy 10. miejsce. Przetrwaliśmy ciężkie chwile i dziś możemy cieszyć się z awansu – podkreśla prezes Arki Wojciech Pertkiewicz.

Antoni Łukasiewicz docenił zaś wkład w awans rodzin piłkarzy. – Od początku tego sezonu przeżywamy wielkie emocje. Ciężka praca opłaciła się. Zaprezentowaliśmy równą, stabilną formę. Kosztowało nas to jednak dużo zdrowia. Tym większy szacunek dla wszystkich, i dla piłkarzy Arki, i dla kibiców. Szczególne podziękowania należą się naszym rodzinom. Chciałem serdecznie podziękować mojej żonie Patrycji. Patrycja, ten awans jest również dla Ciebie. Wiele pracy włożyłaś, żeby przygotować mnie, „starucha”, do sezonu. Dzięki tobie ciągnę ten wózek. Dziękuję Ci kochanie! – podkreślił Łukasiewicz. To, co najlepsze, oddał też swoim kolegom z drużyny i kibicom.

 

– Wielkie gratulacje dla moich kolegów. W takich pięknych chwilach tworzy się kolektyw. Przeżywamy fantastyczne chwile. Chciałbym podziękować kibicom, którzy byli z nami przez cały ten czas. Nie opuścili nas, gdy było ciężko. W jedności siła. Jesteśmy w Ekstraklasie, teraz zacznie się prawdziwa harówa. Czeka nas dwa, albo trzy razy więcej pracy. To jedyny kierunek ku temu, aby coś w Ekstraklasie znaczyć, a taki jest nasz cel. Dziś się cieszymy, a od jutra myślimy już co dalej. „Bo w życiu piękne są tylko te chwile, których jeszcze nie znamy”. Serdecznie podziękowania dla wszystkich i moich synów, aby dzielni walczyli i dawali przykład innym. To jest droga na szczyt. Bądźmy cierpliwi i spokojni. Teraz każdy z nas może pozwolić sobie na chwilę szaleństwa! – przekonywał jeden z najbardziej doświadczonych piłkarzy gdyńskiej drużyny.

 

Arka ma do rozegrania jeszcze cztery mecze i zamierza wygrać ligę. Żółto-niebiescy nie znaleźli pogromcy już od piętnastu kolejnych spotkań i są na dobrej drodze, aby dokonać rzeczy wielkiej – nie przegrać meczu w rundzie wiosennej. – Mamy szansę wyśrubować nasz rekord spotkań bez porażki. Klasowe zespoły w takich sytuacjach muszą zachować się profesjonalnie. Myślę, że jeżeli zachowamy taką czujność i taki charakter, to zajdziemy daleko – zauważył Mateusz Szwoch.

Piotr Wiśniewski, Gdynia








Poprzedni Następny

 

 

 

 

 

 

SPONSORZY MŁODEJ ARKI

 

 

     

 

 

 

 

 

 

PARTNERZY MEDIALNI

 

 

Arka Gdynia Copyright Arka Gdynia