TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

16.01.2012

Jest głód piłki w Gdyni.

Piątkowy sparing Arki z Polonią Warszawa pokazał jak wielkie zainteresowanie towarzyszy żółto-niebieskim. Rzadko się zdarza, aby na towarzyski mecz w styczniu przyszło ponad 2,5 tysiąca widzów!

To tylko pokazuje jak wieki jest głód piłki w Gdyni i jak kibice marzą o powrocie żółto-niebieskich do Ekstraklasy. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że kibice prowadzący doping nie szczędzili ostrych słów pod adresem zarządu klubu. Widzowie, którzy raczej skupili się na spotkani Arki z Polonią a nie na konflikcie kibiców z zarządem mogli obejrzeć ciekawe zawody. Widać było, że drużyny starają się grać ostrożnie, aby obyło się bez kontuzji. Nie mniej jednak nie zabrakło twardej gry oraz kilku ciekawych akcji.
 
Goście ze stolicy dominowali nad piłkarzami Petra Nemca warunkami fizycznymi. Szczególnie wyróżniał się Edgar Cani, który pokazał wysokie umiejętności panowania nad piłką i stwarzał zagrożenie pod bramką Macieja Szlagi. Żółto-niebiescy nie chcieli pozostawać dłużni i od początku odważnie zaatakowali bramkę Sebastiana Przyrowskiego. Szybko starania gdyńskiej drużyny przyniosły skutek. Już w 9 minucie świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego Marcina Radzewicza na gola zamienił zupełnie niepilnowany Jarun.
 
Do przerwy był jednak remis. Bardzo dobre podanie w pole karne otrzymał Wszołek i płaskim strzałem pokonał Szlagę. Po przerwie trenerzy w obu zespołach dokonali zmian. Jako, że był to pierwszy sparing oba zespoły nie grzeszyły jeszcze dokładnością. Mecz 2:1 wygrała jednak Polonia. Składną akcję Czarnych Koszul wykończył ładnym strzałem Łukasz Trałka.
 
W Arce zagrało pięciu nowych piłkarzy, ale ich szanse na angaż są znikome. Wyróżnił się jedynie Japończyk Nakano, choć i on wydawał się być zagubionym w środku pola. Kilka ciekawych zagrań jednak pokazał. Pozostali Jędrzejowski, Mikołajczak, Jankowski, Jagodziński i Ziętarski raczej nie przekonali do siebie trenera Petra Nemca.
 
Ł. Krzemiński 







Poprzedni Następny

Mapa Strony