TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Kuchnia Wikinga
statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

19.09.2011

W I lidze pieniądze nie grają. (naszemiasto.pl)

Parafrazując słynny cytat rodem z polskiej komedii i przenosząc go na ligowy grunt można stwierdzić, że w przypadku I ligi pieniądze nie grają. Widać to na przykładzie układu sił w tabeli po 10 kolejkach.

 

Co prawda za nami dopiero dziesięć serii spotkań (niemal 1/3 sezonu), ale o pierwsze podsumowania można już się pokusić. Kibice, którzy przed startem I-ligowych rozgrywek sugerowali się klubowymi budżetami teraz mogą łapać się za głowę i przecierać oczy ze zdumienia. Czołówka I ligi nie ma przełożenia na finanse klubu. Wyjątkiem od tej reguły jest Zawisza, według szacunkowych danych, z budżetem na poziomie 4 milionów złotych, który bardziej kazał widzieć w nim ligowego przeciętniaka niż czołową drużynę. 

 

Drugie, trzecie oraz czwarte miejsce w tabeli zajmują kolejno Flota Świnoujście, Bogdanka Łęczna oraz Piast Gliwice, czyli drużyny z zapleczem finansowym na poziomie 3-3,5 mln. Budżetowe średniaki nadają więc ton w lidze. Jaka jest zatem recepta na sukces? 

 

- Przede wszystkim cieszę się, że udało nam się zbudować dobry zespół w Łęcznej - mówi nam Piotr Rzepka, trener Bogdanki. - Stworzyliśmy go na miarę możliwości finansowych klubu. Duży nacisk kładziemy na agresywną grę i zaangażowanie. Nad finansami nawet się nie zastanawiałem. 

 

Rzepka przyznaje, że może w klubie nie ma jakiegoś finansowego eldorado, to w przypadku dobrej pozycji w lidze mogą liczyć na większe wsparcie. 

 

- Jeśli chodzi o budżet klubu to w porównaniu z poprzednimi sezonami w tym nie ma jakiegoś szału. Budżet został mocno obcięty. Wiemy jednak, że w razie dobrej postawy i wysokiego miejsca w tabeli możemy liczyć na zwiększenie finansów. To kwestia odpowiedniego wyłączenia się zawodników w trakcie meczu i nie myślenia o pieniądzach, a skupienia się na grze. Ja na zaangażowanie piłkarzy nie mogę narzekać - przyznaje były trener Bałtyku Gdynia. 

 

W gronie kandydatów do awansu wymieniane były takie drużyny jak: Warta Poznań, Sandecja Nowy Sącz i przede wszystkim Arka Gdynia. Warta, Sandecja i Arka zaliczają się do ligowych krezusów. Żółto-niebiescy z 8-milionowym budżetem zajmują pod tym względem drugie miejsce, po Pogoni Szczecin. 

 

Te trzy ekipy jednak zawodzą. Gdynianom bliżej do miejsca spadkowego niż do czołówki. To samo tyczy się poznaniaków i graczy z Nowego Sacza. Wysokie jak na warunki I ligi budżety mają również GKS Katowice i Wisła Płock (po 7 milionów złotych). Postawa katowiczan to cios w plecy dla ich sympatyków. 

 

- Wydaję mi się, że informacje pojawiające się w mediach na temat budżetów są czasami przesadzone - wyjaśnia Piotr Rzepka. - Dane nie zawsze są wiarygodne i miarodajne. Różne rzeczy mówi się w klubie, są również inne kanały przecieków, a takie rzeczy niekoniecznie muszą trafić do opinii publicznej. Wszelkie doniesienia o możliwościach finansowych danych klubów traktuję więc z przymrużeniem oka. Poza tym w różnoraki sposób można wydawać pieniądze. Nie mówię tutaj o samych piłkarzach, co organizacji klubu. 

 

- Osiem milionów złotych w przypadku niektórych zespołów może być kwotą ogromną, a dla innych już niekoniecznie - dodaje Rzepka. - Lwią część tej sumy może stanowić przecież wynajęcie stadionu, boiska treningowe czy szkolenie młodzieży. Na to przeznacza się duże środki, a wówczas mało pozostaje na funkcjonowanie pierwszej drużyny. Często też nie uwzględnia się w tym zestawieniu zadłużeń z poprzednich lat. 

 

Na przciwległym biegunie tabeli są Polkowice i Olimpia Elbląg, według finansów kluby najbiedniejsze. W ich przypadku forma sportowa idzie w parze z budżetem. Kolejarz z 2,5 mln zajmuje za to 7 miejsce. 

 

 

Piotr Wiśniewski 

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony

|