TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

21.04.2011

Czwartek: "Nie bój się, że strzelisz bramkę!" (KSPPolonia.pl)

Dziś w Markach piłkarze Polonii Warszawa odbyli przedostatni trening przed meczem z Arką Gdynia. Podczas dzisiejszych zajęć trener Jacek Zieliński miał do dyspozycji mniejszą niż zwykle grupę podopiecznych. Do Gdyni na mecz Młodej Ekstraklasy udali się bowiem: Milos Adamović, Dmitrij Riekisz, Łukasz Teodorczyk i Paweł Wszołek.

 

 

Trening - tradycyjnie już - rozpoczął się od rozgrzewki przeprowadzonej przez trenera od przygotowania fizycznego, Tomasza Rybarczyka. Już na początku zajęć zawodnicy przystąpili do ćwiczeń z piłką. Musieli wymieniać podania w parach na małej przestrzeni. Co pewien czas przerywali zadanie i skupiali się na rozciąganiu. Osobno rozgrzewali się bramkarze. Michał Gliwa i Sebastian Przyrowski bronili strzały Radosława Majdana, a następnie łapali i piąstkowali piłki wstrzeliwane w pole karne.

 

Andreu w skarpetkach 

 

Kwadrans po godzinie jedenastej rozgrzewka dobiegła końca, a drużynę przejął trener Zieliński. Szkoleniowiec "Czarnych Koszul" podzielił zespół na dwie grupy i zarządził grę w popularnego "dziadka". Zastrzegł jednak, że piłkarze mogą grać tylko na dwa kontakty.

 

W tym samym czasie od drużyny odłączyli się kontuzjowani Maciej Sadlok i Artur Sobiech. Byli gracze Ruchu Chorzów rozpoczęli trening indywidualny. Z resztą drużyny nie trenował też Andreu, który kilka dni temu boleśnie obtarł sobie pięty w zbyt małym obuwiu. Andrzej ćwiczył dziś... w samych skarpetkach. Mimo to już jutro odbędzie normalny trening z resztą zespołu.

 

"Gramy, gramy! Tam jest za dużo chodzenia!" - krzyknął nagle Zieliński, bacznie obserwujący grających w "dziadka" zawodników. "Siatka to jest element gry. Nie przejmuj się!" - powiedział po chwili do Tomasza Jodłowca, który przepuścił piłkę między nogami. Po kilku minutach szkoleniowiec zwołał drużynę na środek boiska.

 

Nie bój się, że strzelisz!

 

Zawodnicy zostali ustawieni na jednej z połów i podzieleni na formacje. Ich zadaniem było konstruowanie akcji, środkiem boiska bądź skrzydłami, które kończone były uderzeniami na bramkę strzeżoną naprzemiennie przez GliwęPrzyrosia. Piłki z lewego skrzydła wrzucali: Brzyski, Čotra i Gancarczyk, zaś z prawego - Mynář, Piątek i Tosik. "Gramy na jeden kontakt" - oznajmił przed rozpoczęciem ćwiczenia trener.

 

Na początku poloniści mieli problemy z umieszczeniem piłki w bramce. Najbliżej osiągnięcia celu byli Ebi Smolarek, i Adrian Mierzejewski. Po strzale głową pierwszego z nich Przyrowski zdołał sparować piłkę, natomiast Mierzej trafił w słupek po dośrodkowaniu Tosika. "Pietras, nie bój się, że strzelisz bramkę!" - powiedział Zieliński po jednej z nieudanych prób środkowego obrońcy Polonii. "Strzelaj tam, skąd przyszła! Ronaldo wczoraj pokazał, jak to się robi!" - mówił po kolejnej akcji.

 

Z czasem poloniści nastawili celowniki, a magazynier Krzysztof Węgier mógł wreszcie wyjść zza piłkochwytu. Warto odnotować, że kilka nieprzeciętnej urody bramek zdobyli środkowi obrońcy "Czarnych Koszul" - Jodłowiec i Sadlok. Po jednym z trafień Jodły trener Zieliński dał zawodnikom chwilę na uzupełnienie płynów, zarządzając też przeniesienie bramki na środek boiska.

 

Gra na zakończenie

 

Zwieńczeniem dzisiejszych zajęć była dziesięciominutowa gierka. Piłkarze mogli grać maksymalnie na trzy kontakty, jednak bramki zaliczane były tylko po strzale z pierwszej piłki. Rywalizowały dwie ośmioosobowe drużyny. Czerwoni w składzie: Przyrowski, Brzyski, Cotra, Jodłowiec, Kokoszka, Mynar, Gancarczyk, Smolarek oraz Żółci: Gliwa, Tosik, Pietrasiak, Rachwał, Mierzejewski, Piątek, Trałka i Gołębiewski. W niebieskim znaczniku grał Bruno. Brazylijczyk podłączał się do tej drużyny, która była w posiadaniu piłki. Wynik? 2:0 dla Czerwonych po trafieniach Bruno i Brzyskiego. W szeregach Żółtych najaktywniejszy był Adrian Mierzejewski, chociaż nie zdołał odmienić losów rywalizacji.

 

Po zakończeniu treningu piłkarze udali się w stronę nowo wybudowanych szatni. Zjedli tam obiad, a następnie rozjechali się do domów. Ostatnie zajęcia przed sobotnim meczem z Arką odbędą jutro przy Konwiktorskiej.

 

Mateusz Sokołowski 








Poprzedni Następny

Mapa Strony