TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
grandprixgdyni

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

18.11.2017

Yannick Sambea wraca do łask.

Niemiecki pomocnik Arki wydawał się być pewnym punktem drużyny. - Z moim zdrowiem wszystko OK. To, że nie gram, to decyzja trenera. Czekam na swoją szansę - mówi nam Yannick Sambea.
 

Trener Arki Leszek Ojrzyński jednak ripostuje. – Yannick zagrał słabszy mecz przeciwko Jagiellonii, stąd zmieniłem go po nieco ponad godzinie gry. Od tamtego momentu są piłkarze, którzy w mojej ocenie po prostu dają drużynie więcej – mówił szkoleniowiec.

Silniejsi rywale czy słabszy Sambea?

Trzeba też mieć na uwadze, że kadra Arki jest tak szeroka i wyrównana jak nigdy dotąd. Dla piłkarzy to najgorsze z możliwych.

 

– Możesz grać w jednym meczu, starać się, zasuwać i wypruwać flaki, a w kolejnym meczu siadasz nawet nie na ławce, ale na trybunach. Taka to specyfika szerokiej kadry, trzeba non stop być czujnym i skupionym – przyznaje obrońca gdynian Damian Zbozień.

 

Dla trenera to natomiast raj na ziemi.

– Trener ma za to idealnie. Nie musi napędzać tej całej machiny, bo wie, że jak odpuści jeden zawodnik, to za niech jest jeden, czasem dwóch nowych chętnych. On zawsze będzie mógł postawić na tego, który docisnął śrubę – dodaje Zbozień.

Sambea zagrał w tym sezonie 15 razy (13 w wyjściowym składzie), aż nagle nie znalazł się w kadrze meczowej w trzech z czterech ostatnich spotkań

To zapewne tłumaczyłoby absencję Sambei, choć w pewnym momencie tego sezonu wydawało się, że skład linii pomocy na dane spotkanie jest obudowywany wokół niego, a on pozostaje elementem stałym. Grał praktycznie wszystko: rozpoczął od Superpucharu Polski, później – poza meczem 5. kolejki w Zabrzu z Górnikiem, który cały przesiedział na ławce – nie opuścił ani jednego spotkania w lidze aż do 14 października.

 

Wówczas, przeciwko Bruk-Bet Termalice, zaskakująco nie znalazł się nawet w meczowej osiemnastce. Tydzień później doszło do wspomnianego meczu z Jagiellonią. Choć Arka zagrała prawdopodobnie najlepszy mecz w dotychczasowych rozgrywkach, Niemiec został zmieniony po godzinie.

 

Od tamtego momentu nie powąchał nawet ławki rezerwowych: przeciwko Legii i w derbach z Lechią ponownie nie znalazł się w kadrze meczowej.

 

– Z moim zdrowiem wszystko OK. Czuję się dobrze, tak że to, że nie gram, to nie wynik kontuzji. Tak decyduje trener i muszę to uszanować. Co mam zrobić? Muszę czekać na swoją szansę – wymownie uśmiecha się Sambea.

Powrót do łask

Szansę pomocnik najprawdopodobniej otrzyma w najbliższym meczu we Wrocławiu ze Śląskiem (niedziela, 15.30). Za kartki pauzuje bowiem Michał Nalepa, którego gra niewątpliwie była też powodem absencji Niemca. Przez zawieszenie ulubieńca gdyńskich kibiców zwalnia się miejsce w środku pola, które jako naturalny zmiennik powinien zająć Sambea. Tym bardziej że jego forma – poza małymi wyjątkami – była już w tym sezonie naprawdę dobra.

– Wiem, że z Jagiellonią to nie byłem taki ja, jakiego sam chciałbym oglądać. Zdaję sobie z tego sprawę, dlatego czekam na szansę rehabilitacji – zapowiada Sambea.

Trener Ojrzyński jest jednak nieprzewidywalny. Był w stanie, ku zaskoczeniu wielu, kilkukrotnie powiedzieć Niemcowi, że nie ma dla niego miejsca nawet na ławce rezerwowych, więc zapewne i teraz ma w głowie kilka rozwiązań. W tym te, które w dalszym ciągu nie przewidują gry Sambei. Ale to nie będzie raczej miało miejsca w niedzielę.

 

Dawid Kowalski








Poprzedni Następny

Mapa Strony