TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

25.10.2017

Leszek Ojrzyński: Nic nie trwa wiecznie.

Obrońcy Pucharu Polski wracają do gry. Dziś Arka Gdynia zmierzy się na wyjeździe z Chrobrym Głogów, którego trenerem jest były szkoleniowiec żółto-niebieskich Grzegorz Niciński. To pojedynek z piękną historią złotego medalu w tle i gestem fair-play Leszka Ojrzyńskiego.

Za Wami efektowna wygrana z Jagiellonią. Czy to był najlepszy mecz Arki w lidze za Pana kadencji?

Nie, rozgrywaliśmy już lepsze zawody. Choćby ze Śląskiem Wrocław (2:0). Tamten mecz był całkowicie pod kontrolą Arki. Dobrze wyglądaliśmy też na tle Wisły Kraków. Stworzyliśmy sporo sytuacji. Z Jagiellonią byliśmy po prostu bardzo skuteczni, ale brakowało większej kreatywności w grze. Oddaliśmy pięć celnych strzałów, cztery zamieniliśmy na gole. Do tego dobrze wykonywaliśmy stałe fragmenty gry. Pewnie niektórych zaskoczę, że po takim zwycięstwie mówię o mankamentach, ale mieliśmy słabe punkty. Cieszymy się z rozmiarów zwycięstwa. Musimy jednak popracować nad udoskonaleniem pewnych rzeczy. Powinniśmy dłużej utrzymywać się przy piłce.

 

Znany jest Pan ze szczególnych metod motywujących zespół. Cały czas znajduje Pan nowe pomysły?

Umiemy sprężyć się na puchary, ale w obu poprzednich spotkaniach – ze Śląskiem Wrocław (4:2) i Podbeskidziem Bielsko-Biała (2:1) grunt palił się nam pod nogami. Z wrocławianami przegrywaliśmy już 0:2. Wyciągnęliśmy wynik, doprowadziliśmy do dogrywki. Z Podbeskidziem też musieliśmy grać dogrywkę. Było 1:1, jeden błąd, jedna przypadkowa przebitka i mogliśmy wypaść za burtę. Na szczęście przetrwaliśmy trudne chwile. Od piłkarzy na których postawię z Chrobrym oczekuję, że pokażą się z dobrej strony. Inaczej ich pozycja w moim zespole osłabnie. I właśnie rywalizacja powinna być dla nich największą motywacją. Jesteśmy coraz bliżej finałowej rozgrywki. Gra jest warta świeczki, walczymy o półfinał. Większość tych zawodników przeżyła piękną przygodę na Stadionie PGE Narodowym. I przygoda wciąż trwa. Nie wszyscy mają to szczęście, przecież w stawce zostało tylko pięć drużyn z ekstraklasy.

 

Obrońcom trofeum nie wypada odpaść w ćwierćfinale?

To jest piłka nożna. Lech, czyli finalista poprzedniej edycji Pucharu Polski odpadł w 1/16. Szkoda, że przed meczem z Chrobrym mieliśmy jeden dzień mniej na przygotowania. W niedzielę graliśmy z Jagiellonią, a we wtorek już się pakowaliśmy do autokaru. Dobrze, że posiadam szeroką kadrę, a piłkarze są zdrowi. Teoretycznie nie powinienem mieć problemu jak to wszystko zestawić.

 

Piłkarze Arki to specjaliści od emocji w pucharach?

Nic się nie dzieje samoistnie. To efekt ciężkiej pracy na treningach nas wszystkich. Czy wygrany finał z Lechem tak nas nakręcił? Wcześniej Arka też dobrze radziła sobie w pucharach, choć niektórzy zarzucą, że grała ze słabszymi rywalami. Trzeba umieć wykorzystać każdą sytuację. Dzięki emocjonującym widowiskom w pucharach przybyło nam kibiców, ale nic nie trwa wiecznie, dlatego nie możemy pokpić sprawy. Cały czas musimy walczyć na całego. Tylko w ten sposób możemy zyskać sympatię. Pamięta się tylko zwycięzców. Pamięć bywa ulotna.

 

Inna sprawa, że Arka kadrowo jest silna. Ze Śląskiem i z Podbeskidziem w pucharze zagrali dublerzy, a wyszli z batalii zwycięską ręką. Skalę zjawiska pokazuje fakt, że w porównaniu z meczem ligowym dokonaliśmy aż jedenastu zmian. Takiej rewolucji nie przeprowadził żaden inny trener.

 

Zatem zmian w składzie będzie dużo?

Tak. Musimy odpowiednio zarządzać siłami piłkarzy. Jedziemy tam uzyskać dobry wynik, który da nam komfort przed rewanżem. Starcie w Głogowie trzeba potraktować jak finał.

 

Z Chrobrym łatwo nie będzie z kilku powodów.

Przemysław Trytko, Przemek Stolc byli z nami na Narodowym, Grzegorz Niciński był o włos od finału. Na Arkę będą z pewnością mocno zmotywowani. W lidze im ostatnio nie idzie, być może zbierają siły na puchar.

 

Mocno rywalizację Chrobrego z Arką przeżywać będzie zapewne trener Niciński.

Moje spotkanie z nim to dodatkowy smaczek tego dwumeczu. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek doszło do takiej sytuacji w polskiej piłce. Mój przypadek i Grześka to ewenement na skalę kraju. Życie dopisało dalszy scenariusz – na swojej drodze staną dwaj trenerzy, którzy doprowadzili Arkę do triumfu w pucharze. Po wygranym meczu z Piastem Gliwice od razu zadzwoniłem do Grześka. Cieszyłem się, że się spotkamy. Pogratulowałem mu awansu. Fajnie, że tak to się wszystko potoczyło. Cel mamy ten sam: półfinał. Interesy jednak różne. Poza tym wolałem grać z Chrobrym niż z Piastem. Trytko, Stolc czy Jakub Bach staną pewnie na głowie, żeby pokrzyżować nam plany. Dla nich wyjątkowy będzie pojedynek w Gdyni. Tutaj mają znajomych, rodziny. Piłka lubi takie piękne historie. „Tryto” szalał na Narodowym, ciesząc się ze złotego medalu, teraz zrobi wszystko, żeby strzelić gola Arce. Na pewno w jego głowie siedzi myśl: „O, muszę się pokazać, że jestem dobrym piłkarzem”. To normalna sprawa.

 

Przed finałem z Lechem zadeklarował Pan, że w przypadku wygranej odda złoty medal Grzegorzowi Nicińskiemu w uznaniu jego zasług dla Arki. Jak trener Niciński potraktował te słowa?

Nie mieliśmy okazji o tym porozmawiać. Po finale zadzwoniłem do „Nitka”. Zapytałem kiedy możemy się umówić, bo zamierzam wywiązać się z obietnicy. Mieliśmy spotkać się jakoś tydzień później, kiedy emocje już opadną. Tymczasem dzień po moim telefonie menedżer Paweł Bednarczyk pojechał do trenera Nicińskiego i wręczył mu medal w imieniu zarządu Arki. To miłe, że o nim pamiętali. Swój medal postanowiłem więc przekazać na aukcję, a pieniądze zebrane z licytacji trafiły na cele charytatywne. Całość kwoty zasiliła konto hospicjum.

 

Rozmawiał Piotr Wiśniewski

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/pzpn_48f12e4e0d47eeb3b38c89f38f5c8afa.jpg








Poprzedni Następny

Mapa Strony