TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

15.10.2011

Wynik spotkania nie odzwierciedla przebiegu gry. (SportoweFakty.pl)

Arka Gdynia odniosła planowe zwycięstwo nad klubem z Polkowic 2:1 - po golach Petra Benata oraz Piotra Kuklisa do przerwy, ale końcowy wynik nie ma nic wspólnego z tym co działo się na boisku. Po pierwszej połowie gospodarze powinni prowadzić 4-5 bramkami, ale gdyby w drugiej części spotkania Grzegorz Podstawek wykorzystał sytuację z gatunku sam na sam - to goście wywieźliby znad morza sensacyjny remis!
 
Gospodarze mieli wygrać z drużyną z Polkowic i wygrali inkasując trzy punkty, ale przez swoją nieskuteczność i brak szczęścia w sytuacjach podbramkowych doprowadzili do niepotrzebnej i nerwowej końcówki. Obie części różniły się od siebie diametralnie. 

W pierwszej połowie żółto-niebiescy natarli na gości niczym nawałnica i już w 2. minucie mogli unieść ręce w geście triumfu. Jakub Kowalski w swoim stylu, na prawym skrzydle minął dwóch obrońców i mimo, że był faulowany, oddał piłkę do Bartosza Flisa, będącego w polu karnym gości, a ten wyłożył futbolówkę na 5. metr do Petra Benata, który bez problemów pokonał bezradnego Sebastiana Szymańskiego

W kolejnych minutach podopieczni Petra Nemeca nie zwalniali tempa, a goście mieli duże problemy z przejściem środkowej linii boiska. Jednakże Arkowcy marnowali doskonałe sytuacje na potęgę lub strzelali w słupki i poprzeczki! Pomiędzy 20. a 37. minutą gospodarze powinni zaaplikować drużynie Janusza Kudyby co najmniej cztery kolejne bramki. 

Najpierw sprzed pola karnego potężnie uderzał Janusz Surdykowski, piłkę przed siebie sparował Szymański, dopadł do niej Flis, ale mając przed sobą pustą bramkę z 5. metrów przeniósł futbolówkę nad poprzeczką. Dwie minuty później Surdykowski z narożnika pola karnego lobował bramkarza gości, lecz piłka trafiła w dalszy słupek bramki przyjezdnych. W 23. minucie potężnie z 22. metrów huknął Tomasz Jarzębowski, ale Szymański z trudem wypiąstkował piłkę na rzut rożny. 

W 37. minucie mieliśmy kolejną wymarzoną sytuację dla Arki. Ponownie dośrodkowywał aktywny Kowalski na głowę Benata, ale jego strzał instynktownie odbił Szymański. Do bezpańskiej futbolówki dopadł jeszcze Piotr Kuklis, ale z 8. metrów trafił w poprzeczkę! W końcu gospodarze dopięli jednak swego. Ze środka pola na prawe skrzydło, do Kowalskiego dograł Flis. Prawoskrzydłowy Arki płasko zagrał w pole karne polkowiczan, a tam Kuklis wślizgiem wepchnął piłkę do bramki z kilku metrów. 

W drugiej części Arka spowolniła grę, ale i tak jako pierwsza mogła pokusić się o strzelenie kolejnego gola. Najpierw w 48. minucie strzał Kowalskiego obronił bramkarz gości, a nikt z pola nie zdążył z dobitką. W 54. minucie dośrodkowywał niezmordowany Kowalski, a Benat mógł zapytać się bramkarza, w który róg mu strzelić - tymczasem uderzył obok słupka! 

Niewykorzystane okazje szybko zemściły się na gospodarzach i całkowicie zmieniły obraz gry. Kontaktowy gol dla gości z Dolnego Śląska padł całkowicie nieoczekiwanie i prawie z niczego. W 62. minucie Damian Piotrowski dośrodkował ostro z linii końcowej w pole karne, a tam z kilku metrów celnie głową uderzył niepilnowany i wprowadzony po przerwie Mateusz Bartków.  Bramka dla zespołu Polkowic, po wyraźnym błędzie stoperów Arki. 

Goście zwietrzyli szansę na remis i poszli za ciosem, ambitnie stawiając wszystko na jedną kartę. Już 10. minut później mieli kapitalną okazję na wyrównanie. Po kolejnym błędzie pary stoperów gospodarzy, sam w polu karnym znalazł się były zawodnik Arki Grzegorz Podstawek. Uderzył mocno, ale wprost w Marcina Juszczyka. Piłkarze Nemeca grali bardzo nerwowo. W 76. minucie mieliśmy sytuację z kategorii "futbolowe jaja" a'la Boruc. Kapitan Arki - Sławomir Mazurkiewicz w niegroźnej sytuacji, niepotrzebnie zagrał z 20. metrów do Juszczyka, a ten nie trafił w piłkę, która na szczęście wyszła poza końcową linię tuż przy jego prawym słupku. 

Jeszcze w doliczonym czasie gry Podstawek ponownie był sam na sam z Juszczykiem, ale jego akcję przerwał gwizdek o spalonym. Na tym to atrakcyjne ale nerwowe spotkanie się zakończyło. Warto podkreślić, że mecz był prowadzony w czystej, sportowej rywalizacji, a sędzia nie upomniał żadnego zawodnika kartką. Spotkanie w Gdyni po raz kolejny obejrzało ponad 5 tysięcy żywiołowo dopingujących fanów. Po trzeciej z rzędu wygranej i 7. meczu ligowym bez porażki, Arkowcy przesunęli się już w okolice środka tabeli i zniwelowali stratę do czołówki, do 7-8 punktów. 
 
Aleksander Wójcik 







Poprzedni Następny

 

 

 

 

 

 

SPONSORZY MŁODEJ ARKI

 

 

     

 

 

 

 

 

 

PARTNERZY MEDIALNI

 

 

Arka Gdynia Copyright Arka Gdynia