Aktualności
18.10.2025
Centrum pomeczowe: Jagiellonia Białystok - Arka Gdynia 4:0
Arka z drugiego kolejnego wyjazdu wróciła do Gdyni z bagażem czterech goli. Tym razem wypunktowała nas Jagiellonia, choć do przerwy prowadziła 1:0 i Arka w tej części meczu prezentowała się całkiem przyzwoicie. Po zmianie stron sprawy w swoje ręce wzięli napastnicy gospodarze i do naszej bramki najpierw trafił Sylla, a później dwukrotnie jego zmiennik Pululu. Za sprawą wejścia na boisko na ostatni kwadrans, debiut w PKO BP Ekstraklasie zanotował Dawid Gojny.
Sędzia: Karol Arys (Szczecin); VAR: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Widzów: 18 607
Wygrana przed przerwą na reprezentację powoduje, że wszyscy piłkarze w doskonałych humorach trenują przez dwa tygodnie, przygotowując się do kolejnego starcia ligowego. Z drugiej strony kibice z jeszcze większą niecierpliwością wyczekują powrotu ich ulubionej drużyny na boisko. Mimo wszystko z pewną rezerwą w Gdyni podchodziło się do meczu z Jagiellonią, bo klasa rywala, doskonała forma w ostatnich tygodniach (16 spotkań bez porażki, przy jednoczesnej niezbyt korzystnej passie Arki poza domem, powodowało, że można było mieć delikatne obawy przed tym meczem.
Na konferencjach prasowych trener Szwarga często był w ostatnim czasie pytany o liczne rotacje w składzie jego zespołu. Tym razem szkoleniowiec Arki nie dał powodu do tego typu pytań, bo do gry od pierwszej minuty posłał dokładnie tą samą jedenastkę, która zaczęła mecz z Cracovią.
W drugiej minucie interwencja Węglarza dała rzut rożny gospodarzom, a nasz bramkarz wybił piłkę spod poprzeczki skierowaną tam głową przez Syllę. Po tym stałym fragmencie futbolówka została wyekspediowana poza szesnastkę, ale tylko na moment, bo od razu została zagrana do Imaza, którego uderzenie z kilku metrów czujnie znów obronił Węglarz.
Arka jednak nie dała się całkowicie zepchnąć w swoje pole karne i przesuwała grę pod bramkę Jagiellonii. Kilkukrotnie starali się dośrodkowywać Kerk i Navarro, ale za każdym razem piłka trafiała na głowy obrońców z Białegostoku. Gospodarze jednak szybko starali się wracać z piłką na drugą stronę boiska i próbowali kreować kolejne sytuacje.
W 16 minucie wywalczyli rzut wolny z ok. 30 metrów od bramki gdynian. Piłkę ustawił Lozano, który zdecydował się na bezpośrednie uderzenie – futbolówka posłana tuż nad murawą minęła nogi kilku piłkarzy i niestety wpadła przy słupku do naszej bramki…
Arka mogła odpowiedzieć już minutę później, gdy z piłką przy nodze w polu karnym znalazł się Kocyła. Nasz skrzydłowy oddał strzał przy słupku, ale Piekutowski zdążył z interwencją. Kilka chwil później Kerk idealnie zacentrował na głowę Rusyna 6 metrów przed bramką, jednak Ukrainiec mocno naciskany przez obrońcę nie dał rady oddać celnego strzału. Wydawało się, że mógł być w tej sytuacji faulowany, ale sędziowie zdecydowali inaczej.
W 24 minucie znów szybka akcja Kocyły, który tym razem wyłożył piłkę Kerkowi na strzał z 17 metrów, ale ten minimalnie spudłował. Cztery minuty później po rzucie rożnym gospodarzy główkował Vital, lecz Węglarz nie miał problemów ze złapaniem futbolówki. Kilka chwil później po stracie piłki przez Kocyłę, przed szansą stanął Pietuszewski, lecz szczęśliwie jego strzał z lewej strony posłany był obok bramki.
W 32 minucie świetne zagranie Kerka przed bramkę Jagiellonii nie doczekało się zamknięcia ze strony żadnego z gdynian. Gdy w 36 minucie naciskany Kocyła nie pierwszy raz piłkę stracił, gospodarze wyprowadzili kontrę, w której Imaz dokładnym podaniem stworzył okazję na strzał Lozano, ale ten posłał piłkę pół metra ponad poprzeczką naszej bramki.
W 41 minucie pressing Arki dał wymierny efekt – Espiau przejął niedokładne podanie w obrębie pola karnego Jagiellonii i zdecydował się na strzał, ale on był zbyt słaby i niedokładny, aby mógł zakończyć się golem. W tej sytuacji sam na 10 metrze stał Kerk i wystarczyło podać do niego piłkę, a szanse na remis byłyby zdecydowanie wyższe…
W doliczonym czasie po faulu Nguiamby Jagiellonia miała kolejny rzut wolny i znów uderzał Lozano. Tym razem posłał piłkę ponad bramką Węglarza, więc na przerwę Arkowcy zeszli z jednobramkowym deficytem.
Drugą połowę zaczęliśmy dobrych akcji z obu stron. Akcję Arki wyprowadził Kerk, który zagrał w pole karne do Rusyna, a ten dwa razy próbował podawać w środek szesnastki i za każdym razem był skutecznie blokowany. Z drugiej strony szarżował Pirp i sam finalizował akcję strzałem, który poszybował wysoko nad poprzeczką.
Niestety w 57 minucie dość prosty błąd na własnej połowie Nguiamby skończył się drugim golem dla gospodarzy. Po stracie, piłka trafiła do Sylli, a ten wszedł w pole karne i nie dał większych szans Węglarzowi na skuteczną interwencję.
Po tym golu obaj szkoleniowcy sięgnęli po zmienników – w przypadku Arki na boisku pojawili się Vitalucci i Perea za Rusyna i Nguiambę. Trener Siemieniec wprowadził natomiast Flacha i Pululu, którzy w 67 minucie zapracowali na trzeciego gola dla swojego zespołu. Obaj z powodzeniem zaatakowali Pereę w naszej szesnastce i chwilę później Pululu mógł się cieszyć z kolejnego trafienia PKO BP Ekstraklasie.
Nie upłynęły cztery minuty, a ten piłkarz kolejny raz uniósł ręce w geście triumfu i znów asystował mu Flach. Piłkarz Jagiellonii zagrał spod linii końcowej do Kongijczyka, a ten sprytnie oszukał całą naszą defensywę i strzałem pod poprzeczkę podwyższył na 4:0.
W 75 minucie swojego debiutu w Ekstraklasie doczekał się Dawid Gojny, choć szkoda, że w tak smutnych dla wszystkich kibiców Arki okolicznościach. Dawid przejął opaskę i od razu zaczął mobilizować swoich kolegów do walki chociaż o jedno trafienie w tym meczu. W 86 minucie to do niego trafiła piłka w szesnastce Jagiellonii, ale próba dogrania do partnera została przecięta i skończyło się na rzucie rożnym, który nie przyniósł żadnych wymiernych efektów.
W odpowiedzi w 89 minucie Pozo oddał strzał z kilku metrów, lecz nieznacznie przestrzelił. Jak się okazało, była to ostatnia okazja na zmianę wyniku tego wieczoru, co oznaczało, że Arka z drugiego kolejnego wyjazdu wróci z bagażem czterech goli.
Arka w tym meczu dobrze zaprezentowała się tylko w pierwszej połowie, choć i tak przegranej 1:0. Niestety gorzej było po zmianie stron, w której swoje aspiracje zademonstrował zespół trenera Siemieńca. I znów Arkowcom nie pozostaje nic innego, jak podnieść głowy i przygotować się do starcia z Piastem Gliwice przed własną publicznością.
Arkadiusz Skubek


| Bramki | 4 | 0 |
| Gole oczekiwane | 2,68 | 0,89 |
| Strzały | 18 | 7 |
| Celne | 7 | 1 |
| Posiadanie piłki | 55 | 45 |
| Spalone | 2 | 1 |
| Rzuty rożne | 3 | 5 |
| Faule | 8 | 10 |
| Podania | 502 | 407 |
| Celne podania | 84% | 79% |
| Dystans | 113,49 | 115,80 |
| Żółte kartki | 1 | 2 |
| Czerwone kartki | 0 | 0 |














































