TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

19.11.2011

Kapitan Arki: "Z Pogonią Szczecin zagramy właśnie o ekstraklasę.

Sławomir Mazurkiewicz, kapitan Arki Gdynia: - Pewnie w głowach wielu z nas jest taka myśl, czy szkoleniowiec da mi szanse także wiosną.


PrzeglądSportowy.pl" Czy wynik meczu z Sandecją może jeszcze coś zmienić na lepsze w waszych nastrojach, bo i tak jesień zakończycie z mniejszym dorobkiem punltowym niż zakładano?


Sławomir Mazurkiewicz: Osobiście liczyłem, że po jesieni będziemy co najmniej w pierwszej "4". Rzeczywiście punktów nam nieco brakuje. Dlatego remis w sobotę nam nic nie daje. Musimy wygrać ten mecz, aby nie było większej nerwowości i wśród nas, i w gronie kibiców. Nie poddajemy się. Nadal gramy o awans i wierzymy, że w ostatniej kolejce sezonu, z Pogonią Szczecin u siebie zagramy właśnie o ekstraklasę. Piłka jest przecież nieobliczalna. Pójdzie seria zwycięstw i każdą stratę można wtedy odrobić, a nawet zostać nawet liderem. Dla nas spotkanie z Sandecją jest o spokojną zimę, ewentualnie o zmniejszenie odległości do miejsc dających awans już teraz do 6-7 punktów.

 
- Trener Nemec podkreśla, że teraz grę Arki można oglądać, nie jest to męczące jak to się zdarzało na początku sezonu. Skąd ta metaformoza?


Sławomir Mazurkiewicz: Pogadaliśmy się ze sobą. Zrobiła się też dobra atmosfera, bo udało się wygrać kilka meczów z rzędu. Pokonaliśmy również w Pucharze Polski Polonię Warszawa, co nas pozytywnie napompowało. Liczymy teraz na fajnego przeciwnika w ćwierćfinale tych rozgrywek, co jeszcze bardziej zmobilizuje nas do dobrej pracy zimą.

 

 - Wyniki Arki byłby z pewnością lepsze, gdyby nie duża liczba straconych bramek. Niektóre wręcz sprezentowaliście rywalom. To gapiostwo, czy brak sił, a może umiejętności?


Sławomir Mazurkiewicz: Z pewnością gapiostwo, czasami brak koncentracji. Niestety, czy ja, czy inni stoperzy bądź boczni obrońcy, gdzieś te błędy popełniali. Na pewno nie pomagały nam też zmiany w składzie, które zwłaszcza na początku sezonu były dość częste. Wiosną właśnie takie błędy w defensywie nie mogą nam się zdarzać, aby liczyć się w walce o awans.
 
- Przed tygodniem nie znaleźliście recepty na Wojciecha Kędziorę, choć było wiadomo, że napastnik Piasta niemal w każdym meczu strzelał bramki Arce. W sobotę zagracie przeciwko byłemu gdyńskiemu piłkarzowi, Arkadiuszowi Aleksandrowi, który w Nowym Sączy strzelił wam aż trzy gole. Macie receptę, aby u siebie go powstrzymać?


Sławomir Mazurkiewicz: Kędziora to bardzo dobry napastnik, można powiedzieć, że kompletny. Jak to się mówi, piłka go szuka w polu karnym. Przeciwko Aleksandrowi też nie jest łatwo grać, ale wierzymy, że tym razem nie potwierdzi się, że jest to piłkarz, który ma patent na Arkę i w Gdyni nie strzeli żadnej bramki.

 
- Czy Sandecja to przeciwnik, który na Arce robi wrażenie?


Sławomir Mazurkiewicz: Na pewno tak. Co prawda przegrała ta drużyna ostatnio 1:6, ale nie ma co się tym sugerować. To mógł być przecież tylko wypadek przy pracy. Na pewno nie możemy liczyć, że skoro my wygraliśmy w Płocku 2:0, a oni tam przegrali tak wysoko, to my im strzelimy 12 czy 13 bramek. Trzeba być skoncentrowanym, gdyż rywale przyjadą z nowym trenerem. W takiej sytuacji będą chcieli się pokazać. Pewnie staną z tyłu i poczekają na kontrę. To wróży mecz do pierwszej bramki. Oby padła ona jak najszybciej i oczywiście należała do nas.

 
- Myślicie o tym, że dla niektórych z was może to być mecz ostatniej szansy, aby pozostać w Arce?


Sławomir Mazurkiewicz: W szatni nie ma takiego tematu, nie rozmawiamy o tym, bo to nie nasza decyzja. Jednak pewnie w głowach wielu z nas jest taka myśl, czy szkoleniowiec da mi szanse także wiosną. Nie pozostaje nam nic innego jak czekać na ruch trenera. On tutaj o wszystkim decyduje.
 
- Nie żałujesz, że odszedłeś z Floty, która znów gra o awans, do pełnej niepewności - jak pokazała runda - Arki?


Sławomir Mazurkiewicz: Zrobiłbym to jeszcze tysiąc razy, gdybym znów dokonywał wyboru. Doskonale układa mi się współpraca z trenerem, kolegami z drużyny, działaczami i kibicami. Na nic nie możemy narzekać. Stworzono nam super warunki. Nie pozostaje nam nic innego jak tylko wygrywać i awansować do ekstraklasy, aby za to wszystko się odwdzięczyć klubowi.
 
- Jako kapitan drużyny masz szczególne przywileje czy obowiązki?


Sławomir Mazurkiewicz: To ważna funkcja, ale zawsze podkreślam, że najważniejsza jest cała drużyna, bo gramy przecież w jedenastu. Każdy sukces musi być sukcesem nas wszystkich. Na początku sezonu brakowało nam jeszcze zgrania i dlatego uciekło nam kilka meczów, które gdyby inaczej się potoczyły to teraz mielibyśmy przewagę nad czołówką do niej, a nie stratę. Liczymy się z tym, że zimą dojdzie do drużyny jeszcze kilku zawodników i rywalizacja o miejsce w składzie będzie jeszcze większa. Ale bez niej, bez presji nie ma postępu. Jak chce się grać o awans, powinno być 25 niemal równorzędnych piłkarzy.

 

 

PrzegladSportowy.pl/Jacek Główczyński








Poprzedni Następny

Mapa Strony

|