TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

06.02.2011

Zgrupowanie w Turcji: Arka - Zoria 0:2 (0:1). Relacja i skrót.

W niedzielę gdynianie rozegrali piąty test-mecz w tym roku, a drugi na zgrupowaniu w Turcji. Ich przeciwnikiem był przedstawiciel ukraińskiej ekstraklasy Zoria Ługańsk, który ostatecznie wyszedł zwycięsko z tej potyczki, ogrywając Arkę 2:0.

 

 

Arka Gdynia - Zoria Ługańsk 0:2 (0:1)

 

Bramki:  Siluk 22', Kasjan 66' (k)

 

Arka:  Moretto - Bruma, Rozić (46' Żołnierewicz), Szmatiuk, Wilczyński (46' Bednarek) - Giovanni (46' Labukas), Rafalskis (46' Burkhardt),  Płotka (55' Sulima), Zawistowski (55' Czoska), Glavina - Ivanovski (46' Ross).

 

Zoria:  Martyszczuk (75' Połtawcew) - Jezerśkyj (40' Semenenko), Szewczuk, Cakić (46' Teśak), Kowalow, Polanśkyj, Kameniuka, Lipartia (62' Mandżhaładze), Chomczenowśkyj, Siluk, Kasjan (78' Hordijenko).

 

 Żółto-niebiescy z pewnością nie zaliczą tego spotkania do udanych. Jak przyznał po meczu przed kamerą Arki TV Dariusz Pasieka, jego podopieczni zagrali słabiej zwłaszcza w środkowej linii, gdzie wyraźnie dało się odczuć brak takich piłkarzy jak Marcin Budziński, czy Miroslav Bożok. Straty właśnie w środku pola zakończyły bramkami dla rywali i kilkoma bardzo groźnymi kontratakami. Poza tym zagrań, które uruchomiłyby napastnika lub skrzydłowych w akcjach ofensywnych było jak na lekarstwo, a w taki sposób trudno o zdobywanie bramek.

 

 

 

Po pierwszym gwizdku sędziego nic nie zapowiadało drugiej porażki gdynian w Turcji. W piątej minucie meczu Arka stworzyła sytuację, która mogła jej dać prowadzenie i trudno było wtedy przypuszczać, że będzie to zarazem najpoważniejsze zagrożenie pod bramką Ukraińców w całym spotkaniu. Z lewej strony boiska rzut wolny wykonywał Paweł Zawistowski, a jego dośrodkowanie w pole karne dotarło na głowę nadbiegającego Macieja Szmatiuka, którego uderzenie trafiło jednak wprost do rękawic bramkarza Zorii.


W 13. minucie mieliśmy pierwszą akcję rywali zainicjowaną właśnie na skutek prostej straty w środku pola. Piłkarze z Ukrainy szybko wymienili kilka podań, co wyprowadziło jednego z ich napastników na czystą pozycję strzelecką, lecz uderzenie na bramkę skutecznie obronił Marcelo Moretto. Odbitą piłkę próbował jeszcze skierować do siatki inny z rywali, lecz na nasze szczęście nieskutecznie.

 

 


Kolejna strata piłki kosztowała już nasz zespół utratę gola. Prosty błąd Michała Płotki sprowokował kontrę „czterech na dwóch”, a tego Zoria już nie mogła zaprzepaścić. Co gorsza, 120 sekund później mieliśmy niemal bliźniaczą sytuację, ale jeden z Ukraińców postanowił oddać strzał zza pola karnego, po którym piłka trafiła w spojenie słupka z poprzeczką i mogliśmy mówić o sporym szczęściu.


Nasi zawodnicy próbowali odpowiedzieć strzałami z większej odległości. Autorem jednego z nich był Maksims Rafalskis, który odważył się na uderzenie z ok. 20 metrów, lecz bramkarz z Ługańska spokojnie obserwował futbolówkę, jak ta w bezpiecznej odległości poszybowała nad poprzeczką. Chwilę później ładnie pokazał się Denis Glavina, który wbiegł środkiem w pole karne, ale źle przyjął zagraną do niego piłkę i w jej posiadanie wszedł bramkarz Zorii.

 

 


Na cztery minuty przed przerwą Arkowcy znów stracili w banalny sposób piłkę i zawodnicy z Ukrainy mogli doskonalić swoją grę z kontrataku. Tym razem wykończyli go strzałem z linii wyznaczającej obręb pola karnego, ale wyraźnie niecelnym, więc do przerwy wynik już się nie zmienił.


Po zmianie stron znów jako pierwsi zaatakowali gdynianie, a konkretnie wprowadzony na boisko Filip Burkhardt, który po przyjęciu piłki szybko się obrócił i bez zastanowienia oddał strzał z 25 metrów, lecz przeniósł go niewiele nad poprzeczką. Nasi piłkarze jednak szybko zaczęli popełniać błędy sprzed przerwy i znów nadziewali się kontry przeciwnika. W 54. minucie mogło być 2:0 dla Zorii, bo napastnik tej drużyny znalazł się sam przed Moretto, ale uderzył lekko po ziemi i Brazylijczyk zdążył ten strzał obronić.

 

 

 

Nasz bramkarz był już jednak bezsilny w 60. minucie spotkania, gdy Ukraińcy egzekwowali rzut karny. Arbiter podyktował go po faulu Krystiana Żołnierewicza, próbującego powstrzymać kolejny kontratak Zorii. Trudno jednak w tej sytuacji mieć większe pretensje do naszego młodego defensora, bo całe nieszczęście zaczęło się kilka chwil wcześniej od błędu na środku boiska.


Nasz zespół szukał nadal szczęścia w uderzeniach z dystansu. Jedną z takich prób odnotowaliśmy w 67. minucie, gdy z rzutu wolnego z blisko 30 metrów strzelał Burkhardt. Tocząca się po ziemi piłka minęła mur, ale przed bramką straciła impet i nie mogła zaskoczyć ukraińskiego bramkarza. 5 minut później Zoria odpowiedziała akcją ze skrzydła, skąd posłane dośrodkowanie na ósmy metr przed bramką dotarło do wbiegającego napastnika, lecz ten na nasze szczęście fatalnie przestrzelił, a całą akcję okupił kontuzją.

 

Podobny pech przytrafił się w końcówce meczu Marciano Brumie. Holender po jednym ze starć nie był w stanie kontynuować gry i opuścił boisko, a ponieważ wcześniej trener Pasieka wykorzystał już wszystkie możliwe zmiany, Arka kończyła spotkanie w dziesiątkę.


O takich meczach jak dzisiejszy zwykło się mówić, że trzeba o nim jak najszybciej zapomnieć. Zdaje się, że tym razem warto go jednak dobrze zapamiętać, aby wiedzieć, jakich błędów musimy się wystrzegać. Ukraińcy potrafili bezwzględnie każdą naszą pomyłkę zamienić w korzystną dla siebie akcję, wykazując się przy tym zdecydowanie większą szybkością i świeżością od naszych piłkarzy. Te elementy Arka jeszcze przed inauguracją rundy zdąży wypracować, ale prostych błędów w organizacji gry powinna wystrzegać się już teraz.

 

 

 

Podczas obozu doszło do spotkania braci Burkhardtów. Obaj nie mogli być zadowoleni ponieważ ich drużyny przegrały w niedzielnych sparingach.

 

Arkadiusz Skubek

foto: Arkadiusz Skubek, Michał Puszczewicz 








Poprzedni Następny

Mapa Strony