TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

29.10.2010

U naszego rywala: Ruch Chorzów

Na chorzowski stadion przy ul. Cichej wyjdą w sobotę dwie drużyny, które mogą się pochwalić dorobkiem dwunastu uzbieranych w tym sezonie oczek i trudno powiedzieć o którejkolwiek z nich, że są tym osiągnięciem bardzo rozczarowane. Może to dziwić zwłaszcza w przypadku Ruchu, który ubiegły sezon zakończył na 3. miejscu, ale na Śląsku zdają sobie sprawę, że powtórzenie tamtego wyczynu może okazać się niewykonalne.

W odróżnieniu od wielu innych klubów Ekstraklasy, w Ruchu nie było jakiegoś nadzwyczaj intensywnego ruchu w letnim oknie transferowym. Było to dość zaskakujące, bo chorzowianie wywalczyli awans do gier w europejskich pucharach, a żeby tam zaistnieć, wzmocnienie drużyny wydawało się konieczne. Stało się jednak inaczej. Kłopoty finansowe klubu nie pozwoliły na zbudowanie Waldemarowi Fornalikowi zespołu, który zaszedłby dalej niż 3. runda kwalifikacyjna Ligi Europy. Na tym etapie gier „niebiescy” trafili na Austrię Wiedeń, która nie dała chorzowianom nawet cienia szansy na dalszy awans, pewnie dwa razy ogrywając polski zespół.

Ruch nie tylko nie wzmocnił się wartościowymi piłkarzami, ale w dodatku stracił trzech kluczowych dla siebie zawodników. Po zakończonym sezonie z zespołem pożegnał się super strzelec Andrzej Niedzielan, a także jeden z liderów środka pola Grzegorz Baran. Jakby tego było mało, w sierpniu do Polonii Warszawa wytransferowano Artura Sobiecha, jednego z najbardziej utalentowanych napastników młodego pokolenia, a odejście rok starszego Sadloka przełożono jedynie do zimy. Efekt tej sytuacji znalazł swoje odbicie nie tylko na europejskiej arenie, ale także na krajowym podwórku, gdzie Ruch musi spoglądać w dolne rejony tabeli, a nie na jej szczyt.

Niemniej trudno powiedzieć o chorzowianach, że stali się dostarczycielami punktów. Aby ich pokonać trzeba wykazać się dużą skutecznością, bo w grze obronnej tego zespołu rzadko przytrafiają się błędy, o czym przekonały się już takie zespoły jak Zagłębie Lubin, Legia Warszawa czy Wisła Kraków. Nic w tym jednak dziwnego, gdy w defensywie występują tacy zawodnicy jak Rafał Grodzicki, wspomniany Sadlok, Grzegorz Bronowicki, czy Krzysztof Nykiel. Trener Fornalik nie ma również kłopotów z obsadą bramki, w której ostatnio częściej pojawia się Chorwat Matko Perdijić, choć w środę w Pucharze Polski bardzo dobrze zaprezentował się Krzysztof Pilarz. Tego drugiego bramkarza dobrze pamięta zwłaszcza Grzegorz Niciński, który w ubiegłym sezonie nie zdołał chorzowianinowi strzelić bramki z rzutu karnego.

Trudno przejść obojętnie również obok linii środkowej Ruchu Chorzów. Tam prym wiedzie przede wszystkim doświadczony niespełna 36-letni Wojciech Grzyb, który potrafi nie tylko idealnie obsłużyć podaniem napastników, ale również samemu postraszyć przeciwnika indywidualną akcją. To typowy lider zespołu, który nie boi się wziąć odpowiedzialności na swoje barki i potrafi „pociągnąć” grę niebieskich. Grzyb może liczyć na wsparcie zaledwie rok młodszych Marcina Zająca i Marcina Malinowskiego, a także Damiana Świerblewskiego, Michała Pulkowskiego i Gabora Straki. Przed kilkoma dniami do tej grupy dołączył także 31-letni Słoweniec Andrej Komac, wielokrotny reprezentant swojego kraju i uczestnik ostatniego mundialu. Zdążył on już zadebiutować w lidze, gdy przed tygodniem pojawił się na ostatnie trzydzieści minut meczu z Zagłębiem Lubin i zdołał pokazać się z dobrej strony. Jego atutem mają być strzały z dystansu i groźne uderzenia z rzutów wolnych. Ciekawie zatem zapowiada się w sobotę konfrontacja w środku pola, gdzie doświadczeni i dość zaawansowani wiekowo pomocnicy Ruchu będą rywalizować z o wiele młodszymi piłkarzami Arki.

Po odejściu Niedzielana i Sobiecha w Chorzowie szybko rozejrzeli się za piłkarzami, którzy mieli dla Ruchu zdobywać gole. Jednego ściągnęli z pobliskich Gliwic, gdzie w szeregach Piasta brylował Sebastian Olszar, natomiast do Piaseczna sięgnięto po 20-letniego Macieja Jankowskiego. Ten zawodnik na poziomie trzeciej ligi zdobył w poprzednim sezonie 10 bramek, a po przenosinach na boiska Ekstraklasy trafił już do siatki dwukrotnie. Poza tą dwójką trener Fornalik ma do dyspozycji także nieobliczalnych Arkadiusza Piecha oraz Łukasza Janoszkę, którzy w bieżących rozgrywkach zaliczyli po jednym golu.

Odległa podróż na Śląsk Arkowców w pewnym sensie została zrównoważona przez niewiele krótszą wyprawę Ruchu w środku tygodnia do Olsztyna. Tam niebiescy rozegrali 120 minut pucharowego meczu z OKS-em i ostatecznie awansowali do ćwierćfinału rozgrywek po konkursie rzutów karnych, jednak bezbramkowy remis z drugoligowcem, który średnio radzi sobie w lidze nie przynosi chorzowianom chwały. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że Fornalik dał szansę pokazania się zawodnikom rzadziej występującym na boiskach Ekstraklasy, więc największe atuty Ruchu na mecz z Arką powinny być w pełni formy.

Oba zespoły, które w sobotę zagrają w Chorzowie o punkty, najlepiej prezentują się w grze obronnej, jednak kibice po obu stronach liczą, że w meczu nie zabraknie goli i ich drużyny odskoczą rywalowi w tabeli na trzy oczka. My trzymamy kciuki za Arkowców i wierzymy, że zdobyty w ubiegłym tygodniu gol Ivanovskiego nie był jednorazowym przebłyskiem naszych napastników, lecz początkiem dobrej strzeleckiej passy.


Skubi







Poprzedni Następny

Mapa Strony