TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

11.09.2010

Arka - Widzew 1:1. Remis o kolorze żółci.

Nie udało się Arce odnieść czwartego, kolejnego zwycięstwa na swoim terenie. Po bardzo ostrym meczu, zwłaszcza w drugiej połowie, Arka zremisowała z Widzewem Łódź 1:1 i teraz kolejnych punktów będzie szukać w starciu z Jagiellonią Białystok.

 

5. kolejka Ekstraklasy

 

Arka Gdynia - Widzew Łodź 1:1 (1:1)

 

Bramki: Szmatiuk 30' - Sernas 16'

 

Arka: Witkowski - Noll, Płotka (33' Rozić), Szmatiuk, Bruma - Bożok, Budziński, Wilczyński, Glavina - Labukas (87' Mawaye), Ivanovski (77' Siemaszko).

 

Widzew: Mielcarz - Broź, Ukah, Szymanek, Dudu - Budka (46' Grischok), Panka (78' Grzelak), Pinheiro, Oziębała, Lisowski (72' Grzelczak) - Sernas.

 

Żółte kartki: Labukas, Bruma, Szmatiuk, Bożok - Broź, Oziębała, Dudu, Panka, Lisowski, Pinheiro

 

Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa).

 

Mecz Arka rozpoczęła dość niefortunnie, bo już w pierwszej minucie futbolówka znalazła się w naszej siatce. Przemysław Oziębała, który pokonał Witkowskiego, znajdował się na pozycji spalonej i obyło się bez fatalnego początku.

 

Arka nie dała się jednak zepchnąć do defensywy, lecz sama przeprowadziła kilka groźnych ataków, które kończyły rzutami rożnymi. Po każdym z nich kotłowało się w polu karnym Mielcarza, lecz nie udało się oddać strzału na jego bramkę.

 

W 11. minucie Ivanovski zdecydowanie zaatakował Ukaha i odebrał mu piłkę, po czym pomknął ku bramce Widzewa. Mimo nadbiegających szybko obrońców gości, Macedończyk oddał strzał, który nogami obroni Mielcarz.

 

Arka w krótkim odstępie czasu stworzyła dwie niezłe sytuacje, ale dość niespodziewanie piłka znów trafiła do naszej bramki i tym razem arbiter gola już uznał. Z narożnika pola karnego uderzył Oziębała, Witkowski fatalnie odbił piłkę przed siebie, a na to czekał już tylko Sernas i zdobył swoją czwartą bramkę w tym sezonie! Litwina nie udało się w Gdyni zatrzymać!

 

Przez następnych dziesięć minut inicjatywa należała do gości, którzy ośmieleni zdobytym golem szukali kolejnych szans dla siebie. W głównej roli występował oczywiście Sernas, który dwukrotnie miał okazję na oddanie strzału. Wreszcie w 29. minucie przebudzili się Arkowcy, gdy po rzucie wolnym egzekwowanym przez Labukas i odbitej futbolówce w świetnej sytuacji znalazł się Wilczyński. Czujnością wykazał się jednak arbiter, który dostrzegł pozycję spaloną naszego młodego pomocnika.

 

W 31. minucie mieliśmy upragniony remis. Kolejną świetna piłkę w tym meczu w pole karne posłał Glavina, tym razem z rzutu wolnego, a najwyżej do futbolówki wyskoczył Szmatiuk, ktory precyzyjnym strzałem (piłka odbiła się jeszcze od słupka) pokonał Mielcarza!

 

Dość nieoczekiwaną zmianę chwilę później przeprowadził trener Pasieka. Z boiska zszedł niepewny tego wieczoru Michał Płotka, a w przeciwnym kierunku udał się Ante Rozić, który w ten nieoczekiwany sposób zadebiutował w naszym zespole.

 

W 37. minucie powinno być 2:1 dla żółto-niebieskich. Po kolejnym zamieszaniu pod bramką gości, trzy metry przed nią sam z piłką przy nodze znalazł się Noll. Niemiec był tak zaskoczony tą sytuacją, że nie trafił do siatki...

 

Do przerwy zatem mieliśmy remis, ale zgodnie z tym co pisaliśmy przed meczem, na brak emocji nikt nie mógł narzekać!

 

Tuż po wznowieniu fantastyczną okazję na objęcie prowadzenia mieli Arkowcy. Labukas i Ivanovski poszli na sytuację "dwóch na jednego", w której strzał oddał Macedończyk, ale doskonale zachował się Mielcarz i tylko sobie znanym sposobem uchronił swój zespół przed utratą drugiej bramki.

 

Kolejną bramkową sytuację mieliśmy w 61. minucie meczu. Gdynianie wymienili kilka doskonałych podań na połowie Widzewa, co ostatecznie wyprowadziło Glavinę na dobrą pozycję strzelecką. Chorwat uderzył z dość ostrego kąta, dlatego Mielcarz miał spore szanse na skuteczną interwencję i z tych szans skorzystał.

 

Upływały kolejne minuty, ale piłkarze niestety skoncentrowali się ostrej grze, co gorsza, z przekroczeniem przepisów. Wytarczy napisać, że kolejny strzał na bramkę odnotowaliśmy dopiero w 78. minucie i to na dodatek bardzo niecelny autorstwa Glaviny. Musiało to jednak podziałać na innych mobilizująco, bo po chwili szczęścia próbowali Bożok i Oziębała.

 

W 84. minucie bliscy szczęścia byli przyjezdni. Po rzucie rożnym futbolówka spadło wprost na głowę Ukaha, a ten skierował ja w kierunku okienka bramki. Tym razem na brawa zasłużył Witkowski, bo końcówkami palców trącił piłkę i uchronił Arkę przed stratą gola.

 

Ostatecznie obie drużyny podzieliły się punktami, a Arce nie udało się odnieść czwartego kolejnego zwycięstwa na Narodowym Stadionie Rugby. Choć naszym piłkarzom nie brakowało szans na to, aby pokonac Mielcarza jeszcze co najmniej dwa razy, to jednak remis trzeba uznać za sprawiedliwy. Szkoda najbardziej drugiej połowy meczu, w której piłkarze zamiast skoncentrować się na strzelaniu bramek, woleli kolekcjonować żółte kartoniki.

 

Skubi








Poprzedni Następny

Mapa Strony