TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

06.08.2021

Przez kontuzję, po debiut z golem. Michał Bednarski z nowym kontraktem

Zimą wrócił do Gdyni z wypożyczenia do Olimpii Elbląg. Parę miesięcy później Michał Bednarski został włączony do pierwszego zespołu. Ku zaskoczeniu wielu, od razu na starcie sezonu dostał szansę od trenera Dariusza Marca. Odpłacił się, zdobywając bramkę. Dziś wiadomo też, że z Arką połączy go coś jeszcze – nowy kontrakt do 30 czerwca 2024.
 
Choć wychowanek Włókniarza urodził się w Toruniu, piłkarzem Arki jest już w sumie od ponad pięciu lat.
 
- Mój ówczesny trener Andrzej Szpala znał się osobiście z trenerem Dariuszem Ulanowskim. Tak zostałem zaproszony na testy, spodobałem się, przyjechałem potem na tydzień, drugi… Wtedy usłyszałem, że chcą mnie w Arce – wspomina Michał Bednarski.
 
Przechodził w niej poszczególne szczeble, w między czasie trafił również na wspomniane wypożyczenie. Jak wspomina, propozycja Arki była dla niego zaskoczeniem.
 
- Znałem swoją wartość od początku. Wiedziałem, że mogę coś osiągnąć, ale mimo wszystko, transfer do takiego klubu był sporym zaskoczeniem. Pierwszy rok nie grałem w ogóle. Trafiłem na dużo cięższe treningi, na które nie byłem przygotowany. Miałem sporo mikrourazów. Dopiero w ostatnim roku rozwinąłem się najmocniej. Pamiętam, jak na treningu rezerw byłem zdziwiony, jak dużo zawodników z pierwszego zespołu tam zastałem. Niektórzy po 30 lat, a ja taki młody. Nie zdawałem sobie z tego sprawy. To było moje pierwsze doświadczenia z piłką seniorską. Później trafiłem na wypożyczenie do Olimpii – relacjonuje.
 
 
W Elblągu przeżył chwile grozy. Doznał poważnej kontuzji kolana. By wrócić do piłki konieczny był zabieg chirurgiczny.
 
- Pamiętam, jak poszedłem z mamą do lekarza, a ten powiedział, że trzeba zrobić operację. Kiedy to usłyszałem, pojawiły się myśli, że może być trudno o powrót do piłki. Chciałem jednak spróbować, wiedziałem, że bez tego nie mam szans na grę – wraca do trudnych momentów Bednarski.
 
Na wiosnę sezonu 2020/21 Olimpia chciała skrócić wypożyczenie Bednarskiego. Właśnie z powodu kontuzji. W Arce przystano na te prośbę.
 
- Zdecydowaliśmy się ściągnąć Michała, zadbać o rehabilitację i odbudować go w rezerwach. Z perspektywy czasu zawodnik odpłacił nam się w najlepszy możliwy sposób – zdradza szczegóły prezes Arki Gdynia SA Michał Kołakowski.
 
 
Zawodnik po skróceniu przez Arkę okresu wypożyczenia dochodził do pełnej sprawności pod okiem klubowych fizjoterapeutów, wrócił do gry w IV ligowych rezerwach Klubu, gdzie powoli się odbudowywał. Szybko zyskał w oczach trenera Dariusza Marca, który w letnim okresie przygotowawczym postanowił włączyć Bednarskiego do kadry pierwszego zespołu. To była jego szansa.
 
- W pierwszym dniu okresu przygotowawczego rozmawiałem z trenerem Marcem i wiedziałem, że muszę się pokazać. Pojechałem na obóz, wyglądałem coraz lepiej. Taki też oddźwięk dostałem ze sztabu szkoleniowego – mówi o swojej rosnącej pozycji Bednarski.

Chwilę później znalazł się już w wyjściowym składzie na inaugurację sezonu Fortuna 1 ligi z Zagłębiem Sosnowiec. Nie spełnia warunków młodzieżowca (jest o rok starszy), więc jego występ podyktowany był tylko i wyłącznie formą sportową. O decyzji szkoleniowca dowiedział się na ostatniej prostej.
 
- Pierwsze dni byłem w rezerwowym składzie. Zastanawiałem się dlaczego, bo w sparingach dobrze wyglądałem. Tak naprawdę na rozruchu dzień przed meczem dowiedziałem się, że będę grał. To był szczęśliwy moment – uśmiecha się 21-latek.
 
 
O debiut marzeń Bednarski nie chce mówić, bo mecz zakończył się remisem. Bramka w pierwszym meczu w seniorskiej piłce w barwach Arki Gdynia to jednak nie lada osiągnięcie.
 
- Mimo to miałem do siebie trochę zarzutów o grę. Mam wiele do poprawy, stać mnie na znacznie więcej – zapowiada. – Uważnie obserwuje styl gry N’Golo Kante – stalowe płuca, świetny odbiór. Staram się powielać jego boiskowe zachowania – dodaje.
 
Oprócz bujnej blond czupryny, to numer na koszulce jest elementem, przez który Bednarskiego na murawie od razu zidentyfikujemy.
 
- W Arce jest tak, że jeśli do drużyny trafia zawodnik z juniorów, to zawsze numery były przydzielane automatyczne. Przeważnie każdy miał powyżej 30. Stąd ja mam 36. Na niższy numer trzeba sobie zasłużyć. Wszystko przede mną - uśmiecha się 21-latek.
 
dk 







Poprzedni Następny

Mapa Strony