TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

03.12.2020

Trenerzy po meczu Arka Gdynia - Korona Kielce

Szkoleniowcy podsumowali czwartkowy mecz na konferencji prasowej. Trener Mamrot cieszył się z cennej wygranej, podkreślał dobrą organizację gry obronnej i umiejętność stworzenia sytuacji w starciu z trudnym rywalem. Zaznaczył też jednak, że Arkowcy powinni pokusić się o kolejne bramki, które uspokoiłyby grę w drugiej połowie.

 

Maciej Bartoszek (Korona):

 

- Ciężko się odnieść do tego meczu... Straciliśmy bramkę w kuriozalnych okolicznościach i tak naprawdę była to jedyna sytuacja, w której Arka nam zagroziła w pierwszej połowie. Oczywiście, w drugiej połowie te sytuacje się przytrafiały, ale to dlatego, że dążyliśmy wszystkimi siłami i dużą ilością zawodników do tego, zdobyć bramkę, doprowadzić do remisu i odwrócić losy spotkania. Dlatego narażaliśmy się na kontry, ale były one kontrowersyjne, gdyż kilka spalonych zostało "puszczonych" przez sędziego bocznego. 

 

Ostatnio mam wrażenie, że na mecze 1. ligi sędziowie przyjeżdżają się uczyć, a oni powinni już prezentować jakiś poziom.

 

Staraliśmy się zrobić wszystko, by przełożenie meczu nie zadziałało demotywująco na zawodników, ale prawda jest taka, że cała sytuacja z tym meczem to jeden wielki kabaret. Począwszy od polanej wczoraj wodą i zmrożonej płyty, po dzisiejszy poziom sędziowania.

 

Ireneusz Mamrot (Arka): 
 

 
- Myślę, że zagraliśmy dzisiaj bardzo zdyscyplinowanie jako zespół. Pod względem taktycznym było to dobre spotkanie w naszym wykonaniu, zwłaszcza jeśli chodzi o grę defensywną w pierwszej połowie. Trzeba przyznać, że w tej pierwszej części nie stworzyliśmy sobie sytuacji, bramkę zdobyliśmy po stałym fragmencie i wrzucie z autu. Dobrze jednak broniliśmy i przeciwnik też nie miał okazji bramkowych.

 

W drugiej połowie, oprócz dobrej organizacji w obronie, poprawiliśmy też grę ofensywną i mieliśmy pięć bardzo dobrych sytuacji. Trzeba w nich zdobyć bramki, bo futbol jest okrutny i dziś mógł też taki być dla nas. Korona miała jedną 100% sytuację i mogło się to skończyć wynikiem remisowym. Ważną interwencją popisał się w końcówce Daniel Kajzer i  z tego się cieszymy. Jednak powinniśmy wykorzystać nasze sytuacje, zachować więcej spokoju i podjąć lepsze decyzje przy ich wykończeniu.

 

Mateusz Młyński nie mógł zagrać z powodu kontuzji. Dla mnie najważniejszy był teraz mecz z Koroną, nie mogłem przed nim myśleć już o spotkaniu z Radomiakiem, które mamy za 3 dni. Wystawiłem taki skład, bo chciałem coś zmienić, pobudzić zespół. Zawodnicy wrócili po kontuzjach, rywalizacja w składzie się zwiększyła. Było widać, że zawodnicy wchodzący z ławki też bardzo pomogli drużynie. Dzisiaj zagraliśmy w takim zestawieniu, a za 3 dni mogą być w nim zmiany.

 

"Zwycięzców się nie sądzi" - tak można powiedzieć, gdy się gra bardzo słaby mecz, ale odnosi zwycięstwo. Natomiast w mojej ocenie druga połowa była naprawdę dobra w naszym wykonaniu, więc tego sformułowania bym nie użył. Zgodzę się z tym, że przysporzyliśmy sobie niepotrzebnego stresu i emocji, do czego odniosłem się już w pierwszej wypowiedzi. Już w 53 min. Artur Siemaszko miał sytuację sam na sam na 2:0. To jeszcze nie zamknęło by meczu, bo dużo minut zostało do końca, ale dałoby nam większy spokój.

 

Im bliżej końca, tym przeciwnik bardziej się odkrywał i tych sytuacji było więcej. Maciej Jankowski był wyraźnie przytrzymywany, ale nie przewrócił się, utrzymał się przy piłce i oddał strzał, ale nie był on tak dobry, jak mógł być. Nie będę nigdy namawiał zawodników do symulowania, ale w tej sytuacji był faulowany. Były też inne sytuacje. Cieszy mnie to, ze je stworzyliśmy, bo Korona ostatnio dobrze punktowała, przeciwnicy nie mieli zbyt wielu okazji w meczach z nią.

 

Teraz przed nami następne, trudne spotkanie. Mamy do niego tylko 3 dni. Radomiak teraz nie grał, bo jego mecz został przełożony. Musimy jak najszybciej się zregenerować. Mamy na to jeden dzień mniej, a jeśli przerwa między meczami wynosi 3-4 dni to jest to duża różnica dla organizmów zawodników. Musimy grać i nie będziemy szukać alibi. Piłkarze są profesjonalistami. Atutem jest na pewno to, że graliśmy u siebie, nie musimy odbywać podróży powrotnej i mamy warunki, by się zregenerować.

 

kk

 

 

 SPONSOR MECZU Z KORONĄ KIELCE

 

img

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony