TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

23.11.2020

Spokojne zwycięstwo żółto-niebieskich nad beniaminkiem

Arka Gdynia okazała się lepsza od Resovii w wyjazdowym pojedynku 13. kolejki Fortuna 1. Ligi. Żółto-niebiescy pokonali 21.11.2010 na wyjeździe ekipę ze stolicy Podkarpacia 2:1(1:0), kontrolując przebieg spotkania. To drugie z rzędu zwycięstwo ekipy prowadzonej przez trenera Ireneusza Mamrota w Fortuna 1. Lidze.

 

Choć Arka Gdynia obchodziła w zeszłym roku 90-lecie, a Resovia jest jeszcze o dziewiętnaście lat starsza, było to pierwsze w historii starcie obu drużyn. Z pozycji faworyta przystępowali do tego meczu żółto-niebiescy.

 

Do składu Arki Gdynia powrócił rekonwalescent Adam Deja. Zabrakło kontuzjowanych Marcusa da Silvy i Arkadiusza Kasperkiewicza. W pierwszym składzie ponowne wystąpił Rafał Wolsztyński, a dość niespodziewanie nie znalazło się w nim miejsce dla Macieja Jankowskiego.


Faworyzowana Arka Gdynia dość długo nie była w stanie poważniej zagrozić Resovii. Bramką dla żółto-niebieskich zapachniało dopiero po 26 minutach gry. Szymon Drewniak egzekwował rzut wolny i zrobił to na tyle precyzyjnie, że Wojciechowi Danielowi, bramkarzowi Resovii, z pomocą zmuszony był przyjść kolega z zespołu. Stojący na linii bramkowej Sebastian Zalepa wybił futbolówkę, zmierzającą do bramki i zażegnał niebezpieczeństwo.

 

Jeszcze lepszą sytuację do objęcia prowadzenia Arka Gdynia miała w 42 minucie spotkania. Rafał Wolsztyński spudłował jednak, uderzając po dośrodkowaniu Mateusza Żebrowskiego.


Jednak w myśl powiedzenia, że co się odwlecze, to nie uciecze, piłka w końcu wpadła do siatki. Stało się to zaledwie minutę po zmarnowanej okazji przez Rafała Wolsztyńskiego. Tym razem w roli głównej wystąpił Adam Deja. Pomocnik żółto-niebieskich przypomniał sobie, że dysponuje solidnym uderzeniem z dystansu i zdecydował się na strzał zza pola karnego. Choć odległość od bramki strzeżonej przez Wojciecha Daniela wynosiła sporo ponad dwadzieścia metrów, piłka dobrze ułożyła się na stopie zawodnika Arki Gdynia.

 

Soczysty strzał ugrzązł w siatce tuż przy słupku. Tym samym żółto-niebiescy zaaplikowali gospodarzom typową bramkę "do szatni". Można było mieć nadzieję, że ta sytuacja podetnie skrzydła podopiecznym Szymona Grabowskiego, a graczy Arki Gdynia napędzi po wznowieniu gry do kolejnych ataków.


I rzeczywiście, już po trzech minutach drugiej połowy żółto-niebiescy podwyższyli prowadzenie. Sędzia uznał, że faulowany w polu karnym przez bramkarza Resovii był Bartosz Kwiecień, wskazując na jedenasty metr. Takich okazji w tym sezonie nie zwykł marnować Juliusz Letniowski. Tym samym Arka Gdynia prowadziła już 2:0 i mogła pozwolić sobie na spokojne kontrolowanie gry.

 

Już niemal do samego końca spotkania żółto-niebiescy nie dopuszczali próbującej atakować Resovii do dogodnych sytuacji pod bramką Daniela Kajzera. Dopiero w ostatniej minucie doliczonego czasu gry honorowe trafienie dla gospodarzy zdobył Maksymilian Hebel. Wychowanek Arki Gdynia, który w żółto-niebieskich barwach nie otrzymał jednak nigdy szansy na poważniejszą grę w pierwszym zespole, pokonał Daniela Kajzera.

 

Na więcej gospodarzom nie mogło już jednak wystarczyć czasu, gdyż arbiter nawet nie pozwolił wznowić gry. Podopieczni trenera Ireneusza Mamrota dzięki temu zasłużenie sięgnęli po trzy punkty i awansowali na trzecie miejsce w tabeli Fortuna 1. Ligi.

 

Szymon Szadurski








Poprzedni Następny

Mapa Strony