TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

17.09.2020

Artur Siemaszko: Pracuję na własne imię

Artur Siemaszko latem minął się w Arce Gdynia ze starszym od siebie o blisko 11 lat kolegą. W domu ma jednak jego koszulkę. To pamiątka z 2017 roku, gdy grał przeciwko żółto-niebieskim w barwach Zagłębia Lubin.

Damian Konwent: Siemaszko to nazwisko dobrze znane kibicom Arki Gdynia. Czuł pan przez to presję przy podpisywaniu kontraktu?

Artur Siemaszko: Mam nadzieję, że nie przyniosę wstydu i nie zepsuję reputacji temu nazwisku. Wiem, że Rafał jest zasłużoną osobą dla klubu, le ja pracuję na własne imię. Chciałbym zostawić tutaj swoje "ja".

 

Do klubu dołączył pan chwilę po odejściu Rafała. Mieliście jeszcze okazję do rozmowy?

Nie, ale wcześniej doszło do ciekawej sytuacji, gdy byłem piłkarzem Zagłębia Lubin. W 2017 roku wymieniliśmy się koszulkami pomiędzy tymi klubami po meczu. Było o tyle śmiesznie, że nawet obaj graliśmy z tymi samymi numerami - "11". Do dziś mam tę pamiątkę w szafie. Ludzie już wtedy pytali, czy nie grałem dla żółto-niebieskich.

 

Można dostrzec jakieś podobieństwa lub różnice w waszej grze?

Myślę, że jesteśmy innymi typami zawodnika. Rafał jest mniejszy, ruchliwy i niewygodny dla obrońców. Ja natomiast bardziej bazuję na aspektach fizycznych i szybkości. To moje dwa największe atuty i jeśli działają, to wiele jestem w stanie dać drużynie.

 

Był pan ofiarą żartów ze strony starszych kolegów w szatni Arki?

Jakaś drobna szyderka była. Chłopaki widzą, że dopiero do niej wszedłem, ale najmłodszy też już nie jestem i mam do tego dystans. Docinki były i zapewne jeszcze będą. Mam nadzieję, że niebawem wpadnie mi coś do sieci i nadal będziemy żartować, a ja będę mógł się im odgryzać.

 

Z jakimi nadziejami przyszedł pan więc do Arki?

Nigdy nie mówiłem, że strzelę tyle czy tyle goli. Spadek Arki nie miał wpływu na moje przyjście, więc rozmowy były dużo wcześniej. Wszystko szło w dobrą stronę, abym został w Stomilu Olsztyn, ale oferta była daleka od moich oczekiwań i wiedziałem, że będę chciał coś zmienić. Jeśli do tego miało już dojść, to chciałem, aby był to lepszy klub, który zapewni mi możliwość rozwoju, a ponadto pozwoli zrealizować marzenia.

 

Jakie?

Przede wszystkich powrót do ekstraklasy. Miałem okazję pograć przez kilka minut na tym poziomie w Zagłębiu. To miłe wspomnienia, które mam nadzieję powrócą, a wierzę, że z Arką jest to do zrobienia.

 

Wyniki z początku sezonu pozwalają w to wierzyć. Weekendowe zamieszanie nie wybiło was z rytmu?

W oficjalnych, dotychczasowych meczach wyłącznie wygrywaliśmy. Oczywiście, nie była to bezbłędna gra, ale wszystko idzie po naszej myśli i oby tak dalej. Aktualnie normalnie przygotowujemy się do meczu z Miedzią Legnica. Jakieś drobne zamieszanie wynikło, ale nie ma o czym rozmawiać, bo jak wszystkie drużyny stosujemy się do wytycznych. Najbliższy mecz w piątek i liczę, że dobrą formę potwierdzimy także w tym spotkaniu.

 

Damian Konwent

 

więcej: sport.trojmiasto.pl

 

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa060_c2df416f4a2b6da26c6863d107cce9f5.jpg








Poprzedni Następny

Mapa Strony