TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

17.01.2020

Pavels Steinbors: Nigdy w życiu na siebie nie głosowałem.

Bramkarz Arki Gdynia to kolejny kandydat do tytułu Najlepszego Ligowca Roku 2019 w Trójmieście. Głosowanie na portalu trojmiasto.pl trwać będzie do 2 lutego.

Jacek Główczyński: Te wszystkie wyróżnienia, pochwały, wręcz uwielbienie, które pana spotykają w Gdyni, pokazują, że zaczęła się "Steinborsomania". Jak pan na to reaguje?

Pavels Steinbors: Myślę, że wszystko jest normalnie, w porządku. Co prawda często po mieście nie chodzę, ale zdarza mi się, że przechodzę i nikt mnie nie rozpoznaje albo tego nie okazuje. Oczywiście są też sytuacje, że ludzie podchodzą, rozmawiają. To zawsze dla mnie miłe. Nigdy na to nie narzekam, bo aż tak dużej popularności na co dzień, która by przeszkadzała, nie odczuwam.

 

Lubi pan plebiscyty?

Nigdy w życiu na siebie nie głosowałem. Na innych też nie, bo na Łotwie nie ma plebiscytów, w których każdy może głosować. Oczywiście wybiera się najlepszego piłkarza, ale wskazują go trenerzy czy dziennikarze. Uznano mnie najlepszym piłkarzem Łotwy 2019 roku.

 

Wiele jest głosów, że gdyby nie pan, Arka byłaby jeszcze niżej w tabeli, a może w ogóle nie byłoby jej już w ekstraklasie. Co pan na to?

Nie zgadzam się z takimi opiniami. Bardzo miło słyszeć takie słowa, ale moim zdaniem ludzie przesadzają. Nie jestem sam na boisku. Czasem uda mi się zagrać dobrze, czasem nie. Wiemy, jak w sporcie jest. Gdy ci idzie, wszyscy cię lubią. Kiedy coś się nie uda, nagle jesteś zły. W Gdyni po raz pierwszy poczułem, że nawet po słabszych meczach mam wsparcie kibiców. Dziękuję tym wszystkim, którzy tak właśnie się zachowują.

 

Mimo pochwał za grę tak w Arce, jak i reprezentacji Łotwy puszczał pan jednak dużo goli. Ma pan swój sposób, jak się z tym uporać?

Kiedyś bardzo to przeżywałem. A gdy tak jest, to robisz różne rzeczy, które ci nie pomagają. Wraz z wiekiem, doświadczeniem znacznie spokojniej do tego pochodzę, nie "noszę w głowie" tych traconych goli. Oczywiście po słabym meczu jest smutno, ale potem przychodzi spokój. Oczywiście trzeba analizować to, co się stało, ale bez przesady. Zresztą po dobrych meczach też jest analiza. Zawsze można znaleźć szczegóły, małe błędy, które można poprawić.

 

Jeśli chodzi o zgrupowanie, to cieszy się pan tylko z tureckich, trawiastych boisk czy też ostrzy sobie zęby na któregoś ze sparingowych rywali?

W Turcji zawsze z kimś dobrym można zagrać. Teraz na pewno najlepszy rywal to Crvena Zvezda Belgrad.

 

rozmawiał: Jacek Główczyński

 

więcej: sport.trojmiasto.pl

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa060_c2df416f4a2b6da26c6863d107cce9f5.jpg

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony