TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan chignahuapan

Aktualności

img

15.05.2019

Słabości Wisły Kraków zostały obnażone

Arka Gdynia obnażyła słabości Wisły Kraków i zapewniła sobie utrzymanie w Lotto Ekstraklasie. Adam Deja przyznał, że zespół wykonał wszystkie założenia i zasłużenie zdobył komplet "oczek". Drużyna z Trójmiasta pojedzie do Wrocławia bez presji.

 

Gdynianie od początku meczu narzucili swój rytm gry. Przyjezdni nie mieli żadnych argumentów i w konsekwencji polegli 1:3. Żółto-niebiescy są już bezpieczni i w następnym sezonie znowu będą grać na boiskach Lotto Ekstraklasy. 

 

- Wyszliśmy wysoko, ale takie mieliśmy założenia. Wiedzieliśmy, że Wisła ma problemy kadrowe i było to widać na boisku. Gdy tylko podeszliśmy wyżej, to odbieraliśmy piłkę wysoko na połowie rywala. Z tego powodu stworzyliśmy sobie groźne sytuacje. Cieszy to, że tak szybko otworzyliśmy wynik. Bramka ułatwiła nam grę - powiedział Adam Deja.

 

Wisła Kraków niewiele miała do powiedzenia. Jedynego gola dla "Białej Gwiazdy" strzelił w 40. minucie młody Maciej Śliwa.

 

- Moment dekoncentracji, stały fragment i pojawiła się bojaźń, że po prostu tego meczu nie wygramy. Powiedzieliśmy sobie w szatni, że jest 45 minut na odwrócenie tej sytuacji. Udało się i mamy czas na świętowanie - dodał.


Podopieczni Jacka Zielińskiego poprawili się w każdym elemencie. Ostatnia dobra passa nie wzięła się z przypadku.

 

- Wcześniej mieliśmy serię piętnastu spotkań bez zwycięstwa. Odwróciliśmy sytuację i w poprzednich trzech meczach straciliśmy tylko jednego gola. Jesteśmy teraz pewni siebie. Myślę, że było to widać, ponieważ wyszliśmy wysoko i chcieliśmy stłamsić przeciwnika. Zrealizowaliśmy plan w 100 procent. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko się cieszyć i na luzie jechać do Wrocławia - stwierdził pomocnik Arki Gdynia.

 

Zmiana szkoleniowca pomogła ekipie znad morza uwierzyć we własne możliwości.

 

- Przegraliśmy w Zabrzu i nie były to miłe chwile, ale trener wierzył, że umiemy grać w piłkę. Mówił, że to tylko kwestia czasu i złe fatum zostanie odwrócone. Trzeba przyznać, że w niektórych spotkaniach graliśmy dobrze, ale przegrywaliśmy jednym golem. Spadł nam duży kamień z serca, możemy odetchnąć z ulgą - wyznał 25-latek.


Żółto-niebiescy na pożegnanie z sezonem zagrają na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław, który broni się przed spadkiem. Zespół z Trójmiasta nie zamierza łatwo oddać pola. Cel pozostaje taki sam.

 

- Nie odpuścimy tego meczu. Chcemy zająć jak najwyższe miejsce na koniec rozgrywek. Każdy dobry występ to reklama dla naszego klubu. Wyjdziemy i zagramy o trzy punkty - zapowiedział Deja.

 

Sebastian Zwiewka

 

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony