TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
grandprixgdyni

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

15.12.2017

Już teraz Arka ma tyle punktów, ile na koniec poprzedniej rundy zasadniczej.

Choć do podziału na grupę mistrzowską i spadkową w Lotto Ekstraklasie pozostało jeszcze dziesięć spotkań, to już teraz Arka ma 31 punktów, czyli tyle, ile w poprzednim sezonie po całej rundzie zasadniczej.

 

Tak dobrze jeszcze nie było nigdy. Choć do sukcesu końcowego i wyrównania najlepszego wyniku Arki w ekstraklasie (siódma pozycja w sezonie 1977/78) droga jeszcze daleka i pewnie piekielnie wyboista, a sam trener Leszek Ojrzyński słusznie zauważa, że póki co jeszcze nic w obecnych rozgrywkach nie zostało osiągnięte, to postawa gdynian musi budzić podziw i ogólnopolskie zdziwienie.

 

Praca Ojrzyńskiego w Gdyni powoli przypomina tę w Kielcach: z zespołu, który skazany był na walkę o utrzymanie, uczynił piątą siłę w Polsce, dając Koronie najlepszy wynik w historii tego klubu. Do dzisiaj jego nazwisko owacyjnie jest tam witane. Na konferencjach pomeczowych jest tak samo skromny i świadomy tego, ile pracy zostało jeszcze do wykonania. Nie rozpręża się choćby na chwilę, a rozluźnionych serią dwóch wygranych zawodników linczuje bez zawahania.

 

Przy takim podejściu i ciągłej mentalności zwycięzcy nic dziwnego, jak znakomicie dla Arki układa się tabela aktualnej formy.

 

Nieprzypadkowo przywołujemy właśnie pięć ostatnich meczów. Tyle Arka rozegrała po feralnych derbach Trójmiasta z Lechią. Derbach, w których po raz pierwszy od lat gdynianie byli faworytem i wietrzono pierwsze na poziomie ekstraklasy zwycięstwo. Ale balonik pękł, piłkarze zagrali prawdopodobnie najgorszy mecz w sezonie pod kątem stylu. Do tego frustracja kibiców sięgnęła zenitu w 95. minucie, gdy Flavio Paixao uciszył trybuny decydującym o wyniku golem.

Wówczas wina za porażkę – poniekąd słusznie – w znacznej mierze spadła na trenera. Ale dla niektórych i do tego stopnia, że zmiany na stanowisku szkoleniowca nie odebraliby jako złą decyzję. Tymczasem Ojrzyński uspakajał. Zdawał sobie sprawę jaki wymiar dla piłkarzy i kibiców miały owe derby, ale nie chciał rozpaczać nad rozlanym już mlekiem. Wziął się do pracy, postawił piłkarzy do pionu, którzy w tygodniu poprzedzającym kolejne spotkanie byli już w wybornych humorach. Poustawiał klocki i w kolejnych pięciu meczach cztery razy trafił taktyką w punkt. Zawodnicy z kolei świetnie poradzili sobie z wypełnieniem tychże założeń i w efekcie drużyna zaczęła regularnie wygrywać.

 

Arka błyskawicznie wspięła się po drabince tabeli, zajmuje piąte miejsce i przeskoczyła choćby rewelacyjną i wychwalaną pod niebiosa Koronę Kielce, samemu pokonując ją aż 3:0. Co będzie dalej? Apetyty rosną w miarę jedzenia, ale tutaj sporą rolę do odegrania będzie miał właśnie Ojrzyński, by systematycznie chłodzić rozpalone głowy zwłaszcza swoich piłkarzy.

 

Dawid Kowalski

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony