TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
grandprixgdyni

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

21.11.2017

Arka znów ośmieszyła Śląsk.

Gdynianie wygrali tej jesieni już trzeci mecz ze Śląskiem. Zgarnęli komplet punktów na inaugurację sezonu, teraz złupili Wrocław na początku rundy rewanżowej, a w międzyczasie jeszcze wyrzucili piłkarzy trenera Jana Urbana z Pucharu Polski.

 

Przełomowy gol Łukasiewicza

W futbolu istnieje kilka rzeczy pewnych niemal jak śmierć i podatki. Jedną z nich są gole Antoniego Łukasiewicza, jeśli ten zawodnik akurat gra w meczu z udziałem WKS. Przy czym nie ma większego znaczenia na którą bramkę pan Antoni gra. Skądinąd całkiem rzetelny piłkarsko zawodnik słynął przed laty między innymi z tego, że jako zawodnik Śląska jeśli strzelał, to głównie samobóje. Teraz gra przeciwko wrocławianom - i też strzela. Ale teraz już do tej siatki co trzeba.

 

Była 45. minuta, kiedy zdarzyło się coś, co sprawiło, że każdy kibic Śląska najchętniej by zaklął, albo - jeśli oglądał mecz w telewizji - czymś by cisnął w odbiornik. Centra Siergieja Kriwca, główka Łukasiewicza i gol. Gol w momencie, kiedy wydawało się, że kwestią czasu w tym spotkaniu powinna być przede wszystkim bramka dla miejscowych (choć i goście mieli swoje szanse). Wrocławianie naprawdę szybko zaczęli udowadniać, że w ciągu dwóch tygodni przerwy na kadrę zmieniło się coś więcej niż kolor włosów u Jakuba Koseckiego. Nie było ospałego klepania „pan do pana”, ale rozsądnie budowane i groźne ataki. Piłkarze Jana Urbana naprawdę grali jedną z lepszych połów w ostatnim czasie. Były i porządnie opracowane stałe fragmenty i sytuacje stwarzane z gry. Problem w tym, że między słupkami gdyńskiej bramki niczym na motolotni fruwał Pavels Šteinbors i „wyciągał” niemal wszystko. Aż w końcu przyszła wspomniana sytuacja przed przerwą, uświetniona kołyską dla Kriwca - a jeszcze konkretniej dla córeczki Białorusina.

 

Arka przetrwała więc pierwszą połowę, choć ani debiutujący w jej składzie nastoletni Szymon Nowicki nie poradził sobie z rolą (zmieniony w przerwie), ani trener Leszek Ojrzyński nie mógł skorzystać z Yannicka Kakoko. Wstawił go do podstawowego składu, jednak czarnoskóry pomocnik doznał na rozgrzewce kontuzji i od początku musiał grać Mateusz Szwoch. Po zmianie stron goście nie tylko początkowo nie dali sobie nic strzelić, ale jeszcze szybko poprawili na 2:0. Wykorzystali tu bierność bramkarza, ale też obrońców Śląska przy „zawiesince” po rzucie wolnym. W tym momencie gospodarze naprawdę znaleźli się pod ścianą. Trzeba przyznać, że atakowali do końca. Piękną kontaktową bramkę zdobył Arkadiusz Piech. Ale to było za mało, bo nadal świetnie spisywał się Šteinbors. Na dodatek przytomny był sędzia-asystent, który wyłapywał pozycje spalone wrocławian.

 

Urban nie ma już kim grać

Arka po raz pierwszy w tym sezonie zdobyła więcej niż jedną bramkę na wyjeździe w meczu ligowym. Dla niej trzy punkty w tym spotkaniu to kamień milowy z punktu widzenia rywalizacji o górną ósemkę. Tymczasem Śląsk się pogrąża i to mocno. Nie dość, że stracił wszystkie punkty w rywalizacji z bezpośrednim przeciwnikiem w walce o grupę mistrzowską, to sytuacja kadrowa, szczególnie w obronie, robi się naprawdę dramatyczna. W końcówce czerwoną kartkę dostał Portugalczyk Augusto i w drużynie po prostu nie ma już lewych obrońców, bo Djordje Čotra leczy uraz kolana i w tym roku już nie będzie grał w piłkę. Prawych defensorów na zbliżające się derby z Zagłębiem też już w kadrze wrocławskiego zespołu nie ma, bo występujący ostatnio w tym sektorze Mariusz Pawelec dostał czwarte „żółtko”, a Kamil Dankowski i Boban Jović są długotrwale kontuzjowani. Na dodatek wykartkowany został też trzymający środek drugiej linii Michał Chrapek. Jakby było mało - to samo co Chrapka spotkało skrzydłowego Jakuba Koseckiego. Jan Urban już w niedzielę nie miał pełnej osiemnastki meczowej. Za tydzień na ławce rezerwowych Śląska może odpowiadać tylko echo.

 

Powiedzieli po meczu

 

Jan Urban (trener Śląska)

Wiedzieliśmy, że Arka bazuje na stałych fragmentach gry. Tymczasem ona właśnie w taki sposób strzeliła nam po rzucie rożnym gola do szatni, a potem po przerwie po wolnym zdobyła jeszcze drugą bramkę. Za łatwo daliśmy sobie strzelić te gole. Mówię zwłaszcza o tym drugim. To była taka „świeca”, że Kuba Wrąbel musiał do tego wyjść, a on tego nie zrobił. Walczyliśmy o kontaktowego gola, ale skończyło się na jednym trafieniu Arka Piecha. Boli nie tylko porażka, ale też fakt, że tracimy czterech wykartkowanych piłkarzy. Trzeba teraz szukać jedenastu zawodników zdolnych do występu z Zagłębiem. Szkoda tego spotkania, bo mam wrażenie, że długimi fragmentami graliśmy niezły mecz, a nie mamy punktów na własne życzenie.


Leszek Ojrzyński (trener Arki)

To zwycięstwo chciałbym zadedykować Yannickowi Kakoko. Musiał trochę poczekać na to, by znaleźć się w pierwszej jedenastce. Dzisiaj by tę szansę dostał, ale niestety doznał kontuzji tuż przed meczem. Nie jestem lekarzem, ale mnie się wydaje, że on w tym roku może już nie wystąpić. To uraz kolana. Zrobimy badania rezonansem magnetycznym. Wtedy będzie można powiedzieć coś więcej. Gratuluję całej mojej drużynie. Wygraliśmy na trudnym terenie. Szczęście było dzisiaj z nami, choć przyznaję że przy wyniku 2:0 dla nas mogliśmy ten mecz inaczej, lepiej rozegrać. Śląsk nie umiał jednak wykorzystać swoich sytuacji.

 

Śląsk Wrocław - Arka Gdynia 1:2 (0:1)

 

Bramki: 0:1 Antoni Łukasiewicz (45-głową), 0:2 Damian Zbozień (52), 1:2 Arkadiusz Piech (66).

Żółta kartka - Śląsk Wrocław: Kamil Vacek, Michał Chrapek, Mariusz Pawelec, Jakub Kosecki. Arka Gdynia: Grzegorz Piesio, Michał Marcjanik. Czerwona kartka - Śląsk Wrocław: Augusto (80-faul).

Sędzia: Piotr Lasyk (Bytom). Widzów: 8 421.

 

Śląsk Wrocław: Jakub Wrąbel - Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Augusto - Jakub Kosecki, Michał Chrapek (77. Łukasz Madej), Kamil Vacek (61. Sito Riera), Robert Pich - Arkadiusz Piech - Marcin Robak.

 

Arka Gdynia: Pavels Steinbors - Damian Zbozień, Michał Marcjanik, Frederik Helstrup, Adam Marciniak - Szymon Nowicki (46. Patryk Kun), Antoni Łukasiewicz, Mateusz Szwoch, Siergiej Kriwiec, Grzegorz Piesio (89. Tadeusz Socha) - Ruben Jurado (70. Rafał Siemaszko).

 

 Michał Guz








Poprzedni Następny

Mapa Strony