TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

27.08.2017

Pomeczowa konferencja. Zadecydowały stałe fragmenty.

Szkoleniowcy obu drużyn zwrócili uwagę na decydujące w tym spotkaniu stałe fragmenty gry. One dziś zadecydowały o końcowym wyniku. Trener Ojrzyński przyznał, że jego zespół zgubiła nadmierna pewność siebie, zabrakło pokory, co na tle tak klasowego przeciwnika okazało się zgubne.

 

 

Leszek Ojrzyński (Arka):

 

- Gdyby w piłce nożnej nie było stałych fragmentów, to dziś nie stracilibyśmy trzech bramek. Straciliśmy je właśnie po stałych fragmentach, gdzie sami je sobie sprowokowaliśmy. Przy pierwszej bramce przeskoczył nas Gajos, trudno. Graliśmy nieźle, choć tych sytuacji właściwie nie było, ale i Lech ich też nie miał. To była taka gra w pierwszej połowie, żeby w drugiej zaatakować śmielej i trochę nadmierna pewność siebie nas ponosiła, bo zaczęliśmy grać wzdłuż linii końcowej i sami zaczęliśmy prowokować pewne sytuacje. Z drużyną Lecha to jest niebezpieczne i mieliśmy kilka strat, a po jednym ze stałych fragmentów następna bramka z rzutu wolnego. Potem już ryzykowaliśmy. Mieliśmy przewagę jednego zawodnika, a krycie było za luźne i mogliśmy się ustrzec tych błędów, bo mieliśmy tą piłkę na głowie, mogliśmy chociaż to zablokować.

 

Teraz możemy sobie jedynie gdybać – trzy stałe fragmenty , trzy gole straciliśmy, a mieliśmy przewagę liczebną przy stanie 0:1 i mogliśmy, a nawet powinniśmy to lepiej rozegrać. Przy stałych fragmentach tak jest, że jeden może wejść i strzelić bramkę i tu przewaga liczebna nie jest aż tak znacząca. Tu po prostu przysnęliśmy i chwały nam to nie przynosi. Jesteśmy bardzo niezadowoleni.

 

Ten mecz zaanalizujemy. Już o nadmiernej pewności siebie mówiłem, widziałem jak czterech moich zawodników próbowało grać na „siatki, dziury”, ale to nie jest gra na „dziury”, co już powiedziałem zawodnikom w szatni, tylko gra o wynik, aby był jak najlepszy dla nas. A takie zagrywki to można sobie próbować przy dobrym wyniku. Tego nie uszanowaliśmy, a z takimi drużynami jak Lech czy Legia, jak będziesz tak się zagapiał i tak sobie pogrywał, to nie wygrasz. DO tego potrzeba pokory, szacunku, a nam tego zabrakło.

 

Trzeba to przełknąć i wziąć się do roboty i tyle. To jest drugi kolejny mecz przegrany w tym samym stosunku i pracujemy dalej. Jest przerwa na kadrę, więc ten czas na pracę mamy trochę dłuższy.

 

Nie zgodzę się, że mój zespół nie stworzył dziś sytuacji.  Może nie były to sytuacje dwustuprocentowe, ale było blisko. Druga sprawa, to jak się broni blisko siebie, a Lech miał gola i bronił, to łatwiej nam było atakować, gdy rywal grał w jedenastu. My graliśmy za wolno piłką, mieliśmy też za dużo strat, bo zamiast wrzucać to tego nie robiliśmy i traciliśmy piłkę. Chcieliśmy jeszcze coś poprawiać, a zabrakło nam pazerności. Rywal, który ma dobry wynik, a gra w osłabieniu, jeszcze bardziej się koncentruje grze w obronie i nastawia się na kontry i stałe fragmenty, a takie bramki właśnie dostaliśmy. Gdyby 0:1 utrzymało się dłużej, to nam byłoby łatwiej, ale stało się inaczej, do czego sami się przyczyniliśmy.

 

 

Nenad Bjelica (Lech):

 

- Odnieśliśmy zasłużone zwycięstwo. Cały mecz kontrolowaliśmy. Nawet grając o jednego zawodnika mniej nie mieliśmy groźnych sytuacji pod naszą bramką, a to znaczy, że drużyna pracuje dobrze w defensywie. Nie pamiętam, żeby przez 90 minut było jakieś zagrożenie naszej bramce. W ataku potrzebowaliśmy odrobinę czasu, żeby strzelić pierwszą bramkę. Potem było już nam trochę łatwiej. Podobają mi się nasze automatyzmy, które dziś zafunkcjonowały na lewej stronie boiska. Po dwóch tygodniach pracy pokazaliśmy, że zespół może grać pięknie i strzelać bramki, a z drugiej strony potrafi być bardzo dobrze zorganizowana w obronie.

 

Jedziemy dalej, wygraliśmy ten mecz, a bardzo z Arką chcieliśmy wygrać. Mamy w lidze dobrą serię od pięciu spotkań, ale musimy dalej ciężko pracować. Gratuluję całej drużynie. Dostała teraz do czwartku wolne, a potem dalej będziemy trenowali nasze schematy.

 

My mieliśmy wiele wariantów rozgrywania naszych akcji, udało się kończyć je dośrodkowaniami ze skrzydeł, choć bez ich zamknięcia skutecznego w polu karnym. Mecz można jednak wygrać także dzięki rzutom wolnym czy karnym. Ważne, że dziś moja drużyna pokazała, że chce walczyć i być najlepszą drużyną w Ekstraklasie. Strzelamy bramki po schematach akcji, jak chociażby z Termaliką, dziś strzelaliśmy inaczej, a to znaczy, że trenujemy wszystko. Czasami się uda strzelać bramki po stałych fragmentach, a czasami po pięknych kombinacjach.

 

Pomimo zdobycia pierwszej bramki mieliśmy pewne problemy, ale byliśmy dobrze zorganizowani po czerwonej kartce, zagraliśmy w ustawieniu 4-4-1. Broniliśmy bardzo dobrze, nie mieliśmy też problemów w środku. Nawet mimo kontuzji Majewskiego, zespół nadal grał bardzo dobrze. Dziś strzeliliśmy trzy gole Arce, która poza spotkaniem z Pogonią straciła do tej pory zaledwie jedną bramkę.

 

Dziś byliśmy skuteczniejszą drużyną niż w finale Pucharu Polski. Wtedy mieliśmy nawet więcej sytuacji niż dzisiaj, ale nie strzeliliśmy goli i przegraliśmy mecz. Dziś wygraliśmy trzy zero, a Arka tylko raz strzelała groźnie na naszą bramkę. Zawsze jest tak, że jak my wygrywamy, to rywal jest oceniany jako bardzo słaby. Musimy się pogodzić z taką sytuacją. Będziemy pracować dalej i starać się grać tak jak z Termaliką, a nasi rywale będą wtedy od nas zawsze słabo.

 

Kacper, Skubi








Poprzedni Następny

Mapa Strony