TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

28.02.2017

Piłkarze po meczu: Jeszcze mały kroczek i jedziemy na Narodowy!

Arka po meczu z Koroną wygranym 4:1, poszła za ciosem i wygrała pierwszy pojedynek półfinału Pucharu Polski z Wigrami Suwałki 3:0. Wynik ten jest bardzo dużą zaliczką, przed spotkaniem rewanżowym w Gdyni, które odbędzie się na początku kwietnia. W pierwszej połowie dzisiejszego spotkania wynik otworzył Mateusz Szwoch z rzutu karnego, po przerwie wynik podwyższyli Rafał Siemaszko oraz Dariusz Formella.

 

Rafał Siemaszko (Arka): 

 

Czy rozstrzygnęliśmy ten dwumecz? Wynik 3:0, ale mamy jeszcze rewanż i trzeba być czujnym. Początek meczu nie był zbyt udany. Wigry niesione dopingiem publiczności stwarzały groźne sytuacje, które mogły zakończyć się bramką. Na szczęście przetrzymaliśmy to i zdobyliśmy pierwszą bramkę. W drugiej połowie dołożyliśmy drugą i trzecią. Cieszymy się z tego wyniku i teraz myślimy już o Cracovii.


Było widać na początku nerwowość w naszych poczynaniach, za bardzo trzymaliśmy piłkę, graliśmy w poprzek, zamiast zagrać ją do przodu i konstruować groźne akcje.


Kibice są w euforii. Co roku nie dochodzi się do takiej fazy Pucharu Polski. Teraz mamy okazje zagrać w finale, pojechać na Stadion Narodowy i zagrać tam o puchar.


Potrafię się znaleźć w polu karnym w dogodnej sytuacji. Może obrońcy mnie tak bardzo mnie nie kryją myśląc, że tak niski zawodnik nie może strzelić bramki głową. Los jednak płata różne figle i skierowałem piłkę do bramki.

 

Janusz Bucholc (Wigry):

 

Żal straconych bramek, za łatwo je straciliśmy i musimy z tego wyciągnąć wnioski. Staraliśmy się zrobić wszystko. Nikomu nie można powiedzieć tego, że nie chciał. Widać, że zabrakło tam odwagi i determinacji, by zdobyć korzystny wynik. Nie stworzyliśmy sobie zbyt wielu sytuacji.


Druga bramka jest kuriozalna. Najniższy zawodnik strzela na bramkę głową. Takie bramki straciliśmy. Na gorąca nie chcę szukać winnych. Myślę, że ten dwumecz jeszcze nie jest przegrany, powalczymy w Gdyni i postaramy się wywieźć korzystny rezultat.


Arka mądrze odcinała nas od krótkie grania. Dobrze odrobili lekcje i przeanalizowali naszą grę. Zabrakło było ruchu w naszej grze w pierwszej połowie. W drugiej połowie, przy niekorzystnym wyniku, wyglądało to już inaczej, ale w pierwszej za mało było pokazywania się do gry i brania odpowiedzialności na siebie. To jest nasz pierwszy mecz w tym roku, Arka zagrała już 3 czy 4 mecz i na pewno było im dużo łatwiej. Nie szukajmy jednak usprawiedliwień. Potrzebujemy więcej odwagi w grze i będzie dobrze.

 

Damian Zbozień:

 

To nie był łatwy mecz, chociaż wynik mógłby wskazywać na coś innego. Mamy szacunek dla Wigier bo zagrali dobre spotkanie. Nas cieszy wynik, przyjechaliśmy tu po dobry rezultat, nie zależało nam na pięknej grze. Trener nas uczulał, żeby przywieźć dobry wynik do Gdyni i to się udało. Teraz musimy wykonać jeszcze jeden mały kroczek i jedziemy na Narodowy.

 

Przewidzieliśmy to jak Wigry z nami zagrają, trener podkreślał, że musimy grać konsekwentnie. Nie otwierając się zbytnio. Zarówno Marcin Warcholak jak i ja lubimy grę ofensywną, ale wiedzieliśmy, że nie możemy grać zbyt odważnie. Nie chcieliśmy dać im rozwinąć skrzydeł. Musimy teraz postawić kropkę nad "i"  i spełnić nasze marzenia.

 

Krzysztof Sobieraj:

 

Uważam, że rozegraliśmy kapitalny mecz, może nie był on piękny w naszym wykonaniu, ale byliśmy zabójczo skuteczni. Zadaliśmy trzy ciosy i tak naprawdę, chyba już jest po sprawie. Pracy w obronie miałem dziś dużo, zespół z Suwałk pokazał się z dobrej strony. Drużyna Wigier pozytywnie mnie zaskoczyła, jest to zespół dobrze budowany, ma kilku ciekawych zawodników. Ten wynik jest wysoki i może trochę zbyt wysoki, jak na to, co działo się na boisku. Łatwo nie było. Myślę, że powoli możemy bukować bilety, ale piłka pisze takie scenariusze, że nie możemy zlekceważyć rywala w drugim meczu.

 

Żródło: własne, polsat sport








Poprzedni Następny

Mapa Strony