TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

20.02.2017

Trudny sprawdzian żółto-niebieskich.

Po rozruchu na obiektach gdyńskiej Checzy i wspólnym obiedzie piłkarze Arki wsiedli w autokar i w bojowych nastrojach wyruszyli wczoraj do Lubina, gdzie dziś starciem z Zagłębiem Lubin o godz. 18 kończyć będą 22 kolejkę rozgrywek Lotto Ekstraklasy. Jest to spotkanie niezwykle istotne z punktu widzenia gdynian. Arka po porażce z Legią Warszawa wypadła z pierwszej ósemki ligowej tabeli i straciła lokatę, gwarantującą utrzymanie na zakończenie rundy zasadniczej. Żółto-niebiescy chcą ją jak najszybciej odzyskać, jednak aby do tego doszło, w Lubinie nie mogą przegrać.
 
Podopieczni trenera Grzegorza Nicińskiego drugi mecz z rzędu trafiają na rywala ze ścisłej czołówki, brązowego medalistę poprzednich rozgrywek, reprezentującego jesienią nasz kraj w europejskich pucharach. Wówczas Zagłębiu udało się wyeliminować silnego Partizana Belgrad. „Miedziowi”, choć mają obecnie rozegrane nawet dwa mecze mniej od niektórych rywali, zajmują wysokie, szóste miejsce w tabeli.
 
Śmiało można stwierdzić, że terminarz po wznowieniu rozgrywek nie rozpieszcza gdynian, jednak arkowcy muszą zmierzyć się z tym faktem. Wywiezienie punktów z trudnego terenu w Lubinie stanowiło będzie nie lada wyzwanie i trener Niciński doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Mimo tego wszyscy zapowiadają walkę.
 
- Czeka nas trudne spotkanie - mówi Grzegorz Niciński. - Jesteśmy beniaminkiem, ale tanio skóry nie sprzedamy. Z kolei dla Zagłębia będzie to pierwszy mecz po przerwie zimowej, bowiem w ubiegłym tygodniu podopieczni trenera Piotra Stokowca zaliczyli przymusową pauzę. Mieli zaplanowane spotkanie przeciwko Górnikowi Łęczna na stadionie w Lublinie, jednak starcie to trzeba było przełożyć. Na skutek silnych mrozów murawa w stolicy Lubelszczyzny nie nadawała się do gry.
 
Nie jest więc do końca jasne, w jakiej formie znajdują się obecnie brązowi medaliści mistrzostw Polski. Trener Piotr Stokowiec mimo młodego wieku (44 lata) zdołał już sobie wyrobić w polskiej ekstraklasie dobrą opinię i arkowcy raczej nie mogą liczyć, że ich dzisiejsi rywale będą niewłaściwie przygotowani do gry. W przedsezonowych sparingach „Miedziowi” prezentowali się przyzwoicie. Zremisowali z silnym zespołem dużo wyżej notowanej ligi rosyjskiej, Tieriekiem Grozny. Taki sam wynik zanotowali przeciwko MTK Budapeszt i rozbili 4:1 Milsami Orgiejów, lidera ligi mołdawskiej. Mimo zainteresowania silnych klubów z zagranicy, w tym z Anglii i Niemiec, udało się też póki co zatrzymać w zespole czołowych zawodników, obrońcę Jarosława Jacha, bramkarza Martina Polacka i napastnika Martina Nespora.
 
Co ciekawe, jeszcze w zeszłym sezonie w barwach Zagłębia grało dwóch aktualnych zawodników Arki. Charakterystyczne, pomarańczowe koszulki z logo KGHM przywdziewali obrońca Damian Zbozień i skrzydłowy Adrian Błąd. Obaj znaleźli się w wśród zawodników, których Grzegorz Niciński powołał na mecz z Zagłębiem.
 
Wsiedli więc wczoraj do autokaru i wyruszyli w stronę Lubina. Adrian Błąd, wychowanek Zagłębia, który spędził w tym klubie wiele lat, m.in. awansując z nim niecałe dwa lata temu do ekstraklasy, uważa, że przymusowa pauza, jaką lubinianie zaliczyli w poprzedniej kolejce, wcale nie musiała im zaszkodzić.
 
- Są z pewnością głodni gry i chcą pokazać się przed własną publicznością - mówi o dzisiejszym rywalu Arki filigranowy pomocnik.
 
- To zespół, który od dwóch lat potwierdza wysoką dyspozycję i jest mądrze budowany. Ich dobre wyniki nie są dziełem przypadku. Z drugiej strony my mamy już za sobą ligowe przetarcie z bardzo silną Legią i mimo przegranej nie mamy się czego wstydzić. Nie daliśmy się stłamsić mistrzowi Polski. Długimi fragmentami spotkania toczyliśmy wyrównaną grę. Mieliśmy okazję nie tylko, aby mecz zremisować, ale być może także zwyciężyć.
 
Nikt nie może powiedzieć, że przestraszyliśmy się Legii. Wobec tego nie przestraszymy się też Zagłębia. Choć na papierze faworytem nie jesteśmy, chcemy podjąć równą walkę i zdobyć punkty. Adrian Błąd nie ukrywa, że wyjazd z Arką do Lubina ma dla niego wymiar mocno sentymentalny.
 
- Od dziecka kibicowałem Zagłębiu i chętnie przypomniałbym się tamtejszym kibicom z dobrej strony - mówi pomocnik Arki. - Jeśli trener da mi szansę, wycisnę z siebie maksa. Na trybunach będzie to mecz przyjaźni, bowiem fani Arki i Zagłębia od lat sympatyzują ze sobą. Na murawie jednak mogą trzeszczeć kości. - Nikt na pewno nogi nie odstawi - deklaruje Adrian Błąd.
 
Trener Niciński znany jest z dużej niechęci do wprowadzania roszad w podstawowej jedenastce już po pierwszym meczu rundy. Ale w Lubinie nie będzie miał wyjścia. Wszystko za sprawą czwartej żółtej kartki i przymusowej pauzy dla Dominika Hofbauera, który z Legią wybiegł od pierwszej minuty. Do kadry meczowej wraca natomiast Rafał Siemaszko.
 
Niewykluczone, że dostanie dziś szansę, bowiem ten szybki i waleczny napastnik dobrze pasuje do defensywnego stylu gry Arki z silnymi rywalami na wyjazdach. Jest on w stanie nieustannie wywierać presję na obrońców rywali, utrudniając im wyprowadzanie piłki do pomocy w ataku pozycyjnym. Problemy kadrowe ma jednak także Piotr Stokowiec. Rehabilitację po kontuzji zakończył dopiero utalentowany Jarosław Kubicki. Nie w pełni sił jest litewski pomocnik Deimantas Petravicius.
 
Szymon Szadurski







Poprzedni Następny

Mapa Strony