TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

26.08.2016

Grzegorz Niciński: Arka ma wielką siłę - drużyna ponad wszystko!

- Stanowimy wartość jako zespół. I na tym budujemy swoją siłę. Mamy w szatni taką zasadę: ?Drużyna ponad wszystko? - mówi w rozmowie z "PS" trener Grzegorz Niciński.

Piotr Wiśniewski: Ma Pan swoje pięć minut w Gdyni. Nie często zdarza się aby Arka w jednej rundzie pokonała Wisłę i Legię.
Grzegorz Niciński: Takie statystyki to fajna sprawa. Wiecznie jednak nimi żyć nie będziemy. Chciałbym żeby Arka podtrzymała taką serię do 18 grudnia. Żebyśmy w tym czasie regularnie punktowali.


Pociągnę ten wątek dalej. Mało kto wygrywa z Wisłą i Legią, strzelając im po trzy gole.
Grzegorz Niciński: Cieszę się, widząc mój zespół w wysokiej dyspozycji. Najważniejsza, że nasza gra idzie w parze z punktami. A do tego dużo strzelamy goli. Gramy w ekstraklasie, i musimy zachować pokorę. Czujność i maksimum koncentracji to podstawa. Mecze kosztują nas mnóstwo zdrowia. To dla nas wielki wysiłek energetyczny.


Co pan czuł po końcowym gwizdku sędziego w Warszawie? Radość?
Grzegorz Niciński: To była chwila wielkiego triumfu. Sprawiliśmy sobie i naszym kibicom dużą niespodziankę. Można szukać dziury w całym i mówić, że to nie był podstawowy skład Legii. Ok, ale Legia to zawsze Legia. Każdy trener w ekstraklasie chciałby mieć w składzie tych piłkarzy, którzy grali przeciwko nam. Ten mecz bardzo dobrze się ułożył Arce. Mieliśmy też szczęście. Byliśmy skuteczni. Końcowy wynik to wspaniałe przeżycie dla kibiców Arki, którzy przyjechali do Warszawy w bardzo licznej grupie. Ale nie damy się zwariować, dlatego nawet po tak efektownym zwycięstwie od razu tonowaliśmy nastroje w drużynie.


Palma piłkarzom nie odbije?
Grzegorz Niciński: Nie. Wie pan, futbol to brutalna gra. Piłka potrafi szybko człowiek sprowadzić na ziemię. Poza tym jesteś tak dobry jak twój ostatni mecz. A ja chcę żebyśmy byli tak dobrzy jak z Legią.


Są ludzie, którzy umniejszają znaczenie wygranej Arki w Warszawie. Bo Legia w rezerwowym składzie, bo to, bo tamto...
Grzegorz Niciński: Wygraliśmy? I to się liczy. Nie będę z nikim wdawał się w polemikę.


12 punktów w sześciu meczach, to jak na beniaminka bardzo dobry wynik.
Grzegorz Niciński: Najpiękniejsze jest to, że nawet najwięksi optymiści nie spodziewali się, że po sześciu kolejkach znajdziemy się w takiej sytuacji. Droga do końcowego celu wciąż jest daleka. A kolejnymi etapami są poszczególne mecze. Do każdego musimy być na 100 proc. przygotowani. Tylko wtedy mamy szansę na zwycięstwo. Mieliśmy i lepsze i gorsze mecze. Trudne momenty też nam się zdarzą.


Na czym polega siła Arki w Gdyni?
Grzegorz Niciński: Nakręca nas gra przy 10-tysięcznej publiczności. Stanowimy wartość jako zespół. I na tym budujemy swoją siłę. Mamy w szatni taką zasadę: „Drużyna ponad wszystko”.


Pisze pan nową, wyjątkową historię Arki.
Grzegorz Niciński: Każda historia ma swój koniec. Na podsumowania kiedyś przyjdzie czas. W Arce wiecznie pracować nie będę. Taki już zawód trenera, że nie może być pewien swojej pozycji. Nie wiem tylko czy mój czas nadejdzie za pół roku, za rok, czy za 10 lat. Trener to fajny, ale też okrutny zawód. Jestem na początku kariery trenerskiej. Po pięciu latach samodzielnej pracy wspiąłem się do ekstraklasy. Szanuję to. Z drugiej strony przed mną wciąż dużo nauki i pracy.


Pańska Arka jest na podium ekstraklasy. To fakt godny odnotowania, zgodzi się pan?
Grzegorz Niciński: To może być tylko chwilowy stan. Cel się nie zmienia. Do 18 grudnia mamy dotrwać w jak najmniejszym uszczerbku.


Trójmiejska piłka ma się dobrze. Lechia liderem, Arka trzecia.
Grzegorz Niciński: Na pewno zaskoczeniem jest pozycja Arki. My się dopiero wdrapujemy na poszczególne stopnie w ekstraklasie. Lechia ma mocną kadrę. Pokazuje, że będzie się liczyć w walce o mistrzostwo.


Jest pan pamiętliwy?
Grzegorz Niciński: Bardzo.

http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/129A4891_c8de052f939dada3df4fbdaa747220cf.jpg
Mam rozumieć, że jeszcze siedzi w panu zadra za reakcję kibiców i mediów jesienią poprzedniego sezonu, gdy Arce nie szło w lidze?
Grzegorz Niciński: Taki zawód. Nie lubię skrajności. Zawsze staram się pewne rzeczy wypośrodkować. Nie żyję z tygodnia na tydzień. Gdy wygrywamy jest wszystkie pięknie, a jak przegrywamy to wszystko jest do niczego. Cały czas staram się być tym samym Grzegorzem Nicińskim. I nie zmieni tego seria zwycięstw czy porażek. Trzeba umieć odciąć się od pewnych rzeczy. Chłodna głowa jest tu kluczem.


Czyli żal pozostał?
Grzegorz Niciński: Tak. Nie jest to miłe, gdy do człowieka docierają negatywne przekazy medialne czy krytyka kibiców. Ale umiem sobie z tym radzić. Niezależnie od wszystkiego, zawsze będę robił to co do tej pory, najlepiej jak potrafię.


Na pana przykładzie można powiedzieć, że droga z piekła do nieba jest tak samo krótka jak od zera do bohatera?
Grzegorz Niciński: Zgadza się. Nie mogę nie cieszyć się z tego, co się obecnie dzieje z Arką. Dwa lata pracy naszego sztabu przynoszą efekty. To z Grzesiem Wittem i Jarkiem Krupskim doszliśmy do takiego momentu. Znamy się już prawie 30 lat. Razem zaczynaliśmy grę w Arce. Nic się nie rodzi bez powodu. Dano nam czas. Chcemy się odwdzięczyć ciężką i solidną pracą.


„Wchodzić do takiej szatni to czysta przyjemność” - powiedział Adam Marciniak. Zrobił pan z szatni Arki miejsce szczególne.
Grzegorz Niciński: Słyszę różne opinie piłkarzy na swój temat. Są pozytywne i negatywne. Co by nie mówić, atmosferę w szatni buduje wynik. Mam bardzo dobre relacje z piłkarzami. Oby tak dalej!


Ile w tym prawdy, że wzoruje się pan na stylu pracy Adama Nawałki?
Grzegorz Niciński: Nie lubię takich porównań. Bardzo się cieszę, że miałem przyjemność pracować z selekcjonerem w Wiśle Kraków. Do trenera Nawałki jeszcze mi bardzo daleko. Zawsze był i jest topowym trenerem.


Pan także jest perfekcjonistą?
Grzegorz Niciński: Chciałbym być. Trener Nawałka jest jeden. Ja dopiero zaczynam skrobać w ekstraklasie.


W sobotę do Gdyni przyjedzie Zagłębie Piotra Stokowca, który przeszedł podobna drogą, co pan. Też pracował w I lidze i wprowadził zespół do ekstraklasy w wielkim stylu.
Grzegorz Niciński: Pamiętam mecze z Zagłębiem w I lidze. W Lubinie przegraliśmy 0:4, w Gdyni 0:1. To zespół budowany z głową. Nie przez przypadek grali w europejskich pucharach. Czeka nas bardzo wymagający pojedynek.

 

 Autor: Piotr Wiśniewski

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa052_d91c003ef439aa787a03063d5a617b9a.jpg








Poprzedni Następny

Mapa Strony