TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

chignahuapan

Aktualności

img

06.04.2016

Kowalski: Indywidualności, determinacja, motoryka.

"Arka w zimowym oknie transferowym postawiła na jakość, a nie na ilość i zbiera tego efekty. Obecny zespół przypomina mi połączenie tych, które wywalczyły ekstraklasę w 2004 i 2008 roku. Z jednej strony jest duża determinacja i chęć zaistnienia, a z drugiej nie brakuje indywidualności. Do tego dochodzi świetne przygotowanie motoryczne i jest recepta na awans.

Trzeba jednak chuchać na zimne, bo piłka nieraz pokazywała, że sezon można przegrać w ostatniej kolejce" - uważa Łukasz Kowalski, który jako piłkarz żółto-niebieskich dwukrotnie świętował awans do ekstraklasy.

Arka powody do zadowolenia dawała już jesienią, ale to jak zaczęła wiosnę, na dobre rozbudziło apetyty na awans do ekstraklasy. Drużyna, która nie przegrała meczu od dziesięciu spotkań to niesamowity kolektyw. Ta szatnia cała jest za sobą, trzyma ją wspólny cel, a kolejne punkty tylko zwiększają ich determinację. Oni widzą, że cel jest blisko i to ich dodatkowo nakręca.


Nie można zapominać o tym, że zespół Arki jest zwyczajnie mocny jakościowo. Do pierwszej jedenastki nie łapią się obecnie Michał Nalepa czy Grzegorz Tomasiewicz, a nie oszukujmy się, większość klubów z I ligi wzięła bo ich w ciemno. Rywalizacja w Arce jest duża, bo klub poszedł w jakość, a nie w ilość czyniąc zimowe wzmocnienia. Konkretne wzmocnienia na konkretnych pozycjach przyniosły efekty, a wynik idzie z nimi w parze.

Świetnie wyglądają Yannick Sambea Kakokko, Dariusz Formella, a Mateusz Szwoch gra jak "pan piłkarz". Spodziewałem się, że Formella i Szwoch wrócą do Gdyni po to, by zrobić różnicę, a nie w celu odcinania kuponów. To nie są chłopaki, którzy posiedzieli w ekstraklasowym klubie i zrobili już swoje.


Są młodzi, ambitni i bardzo zdeterminowani by wrócić na najwyższy poziom, najlepiej z Arką. Wiedzą, że to stąd wyszli do dużej piłki i już wcześniej marzyli o tym, by z żółto-niebieskimi powalczyć o ekstraklasę. Teraz mają tą szansę i ją realizują. To wciąż początek ich dorosłych karier i chcą czymś się zapisać w tym klubie. Widać, że chcą pomóc Arce.

Dużym atutem gdynian jest znakomite przygotowanie motoryczne. Nie ma co ukrywać jak duże znaczenie ma ono w I lidze, dzięki niemu można zdobyć wiele punktów. W połączeniu z indywidualnościami jakie ma Arka, jest to recepta na sukces. Po gdynianach widać, że mają dużo siły i żywotności w grze. W dodatku każdy w tym zespole wie o co walczy i ławka rezerwowych również prezentuje się bardzo solidnie. Przykład? Miroslav Bożok wszedł w meczu z Pogonią po przerwie i zaliczył bramkę oraz asystę. Cóż więcej dodawać?


Podwójnie cieszy mnie dyspozycja Pawła Abbotta. Gdy trafił do Arki dwa lata temu było widać, że ma zaległości treningowe i motoryczne. Nie miałem jednak wątpliwości, że to piłkarz, który potrafi zrobić różnice. Mało jest w polskiej lidze tak klasycznych "dziewiątek" jak on. To silny gracz, na którym można z powodzeniem opierać grę. Daje gwarancję utrzymania się przy piłce i nie stroni od odważnych decyzji, strzela z każdej pozycji.

Miał trudne okresy w Arce. Kibice wypowiadali się o nim szyderczo, a czasem doskwierali mu bardzo dosadnie w cztery oczy. Paweł pokazał jednak, że jest silny mentalnie i wytrzymał to. Konsekwentnie dążył do celu i dziś ładuje kolejne bramki. Bardzo szanuję go za robotę, którą wykonał i dalej wykonuje. Gdyby odszedł latem, pewnie nikt by po nim nie płakał. Udowodnił jednak, że nie warto skreślać zawodników po jednym sezonie.


Z Arką przeżyłem smak awansu do ekstraklasy w 2005 i 2008 roku. To były dwie inne drużyny. W 2005 roku poza Bartoszem Ławą czy Krzysztofem Piskułą nie mieliśmy wielu indywidualności. Byliśmy jednak głodni sukcesu - każdy chciał wrócić do ekstraklasy lub zasmakować jej po raz pierwszy. Z kolei w 2008 roku mieliśmy drużynę, która awans powinna była wywalczyć w cuglach. Ostatecznie udało nam się to z czwartego miejsca, ale zaczynaliśmy z ujemnymi punktami. Gdyby nie to, skończylibyśmy sezon na drugiej lokacie, a tak ten awans nie jest wspominany aż tak dobrze.

Myślę, że obecny zespół jest takim połączeniem tych dwóch drużyn. Jest więcej indywidualności niż w 2005 roku, ale idzie za tym ogromna chęć zaistnienia w ekstraklasie. Do tego trenerzy Grzegorz Niciński i Grzegorz Witt potrafią utrzymać to wszystko w ryzach. Trzeba pochwalić działaczy, którzy zaryzykowali z transferami.


Czy coś może jeszcze przeszkodzić Arce w awansie? Trenerzy Niciński i Witt mają duże doświadczenie piłkarskie i zdają sobie sprawę, że mistrzostwo czy awans można przegrać w ostatniej kolejce. Na pewno przypominają o tym swoim zawodnikom. Ja jestem dobrej myśli, ale trzeba chuchać na zimne. Póki rywala mają jeszcze matematyczne szanse, arkowcy muszą być czujni. Końcowy sukces trzeba czym prędzej przypieczętować.

Łukasz Kowalski







Poprzedni Następny

Mapa Strony