TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

30.03.2016

Krzysztof Sobieraj: Trenerzy będą nas trzymać na ogniu.

Z Krzysztofem Sobierajem, kapitanem Arki Gdynia o świetnej wiośnie i walce o awans do ekstraklasy.
Jak oceniasz waszą grę w Kluczborku?
 
Mogę powiedzieć, że pozwoliliśmy przeciwnikowi na niewiele. Zagraliśmy dojrzałą piłkę. Przewyższaliśmy zespół z Kluczborka przynajmniej o klasę. Nic tylko iść dalej tą drogą.
 
Wygraliście 2:0. To najniższy wymiar kary?
 
Jakby mecz skończył się wynikiem pięć do zera czy sześć do zera, to nie byłoby nic dziwnego. W tym spotkaniu wychodziło nam prawie wszystko. To potwierdzenie tego, że mamy naprawdę mocny zespół.
 
Trenerzy i eksperci mówili, że trzy, cztery wiosenne kolejki pokażą, kto o co gra. To pokazaliście.
 
Już w przedłużonej jesiennej rundzie dowiedliśmy, o co walczymy.

Właściwie to wysoko podnieśliśmy poprzeczkę. Zimą na wysokości zadania stanęli działacze, którzy sprowadzili bardzo dobrych piłkarzy. A teraz po prostu stawiamy kropkę nad „i”. Chwała nam za to, że wiosną zdobyliśmy jak dotąd komplet punktów na wyjazdach, a u siebie nie pozwoliliśmy Zagłębiu Sosnowiec zmniejszyć straty.
 
Takiej przewagi nie możecie zmarnować.
 
Wiemy doskonale, w jakiej jesteśmy sytuacji. Będziemy czujni. W każdej rundzie zespoły mają jakiś kryzys. Teraz w dołku jest Zagłębie Sosnowiec. Wypracowaliśmy sobie przewagę i będziemy starali się ją utrzymać. Powinno nam być trochę łatwiej, bo mamy zapas właściwie trzech meczów. Zejdzie z nas pewnie trochę stresu, ale znając trenerów, to nadal będą nas trzymać na ogniu i nie pozwolą na rozluźnienie. Zresztą nie bujamy jeszcze w obłokach, pamiętamy o tym, że Flota miała wielką przewagę, której nie dowiozła.
 
Utarło się powiedzenie, że wiosną czołówce trudniej się zdobywa punkty. Zgadzasz się z tym?
 
Rzeczywiście, tak się przyjęło i tak naprawdę jest. Myślę, że mamy jednak na tyle silny zespół, właściwie po dwóch wartościowych zawodników na każdej pozycji, że poradzimy sobie z tym. Ta rywalizacja podnosi nasz poziom. Dlatego punktujemy i każdy z piłkarzy jest skoncentrowany i ma się na baczności.
 
Wiosną nie tylko regularnie strzelacie gole, ale przede wszystkim poprawiliście się w defensywie. W czterech spotkaniach straciliście tylko dwa gole.
 
Można tak gdybać, ale statystyki nie grają. Nigdy byśmy na to nie zwrócili większej uwagi, gdybyśmy tracili po dwa, trzy gole, ale strzelali po cztery czy pięć. Za nami cztery spotkania na wiosnę i w różnych ustawieniach. Zmienialiśmy się, bo ja pauzowałem, a teraz Alan. Zmienili się też prawi obrońcy. Jest rotacja i jest dokładnie tak jak mówiłem przed sezonem. To nie trener ma problem, lecz zawodnicy, bo ciężko jest się dostać nie tylko do pierwszego składu, ale w ogóle do meczowej osiemnastki.
 
Zresztą taki przykład: Yannick Kakoko wyszedł w podstawowym składzie, choć jeszcze niedawno nikt nie potrafił sobie wyobrazić drużyny bez Michała Nalepy. Nikt nie ma prawa na to narzekać ani się dąsać. Trener ma taką koncepcję, na coś się decyduje, a zespół punktuje. W rundzie jesiennej ja też czekałem na swoją szansę pięć spotkań, bo Alan wykorzystał swoją szansę.
 
Wiosną robicie to, czego nieco brakowało wam jesienią. Wygrywacie ze słabszymi zespołami.
 
Mam nadzieję, że to się przełoży na przewagę w tabeli. Nie chcę być pazerny, zachłanny czy też pokazywać buńczuczność, ale jestem już trochę lat w piłce i wiem, że mamy naprawdę świetny zespół. Mateusz Szwoch i Darek Formella to są już piłkarze z bagażem doświadczeń życiowych i piłkarskich. Michał Marcjanik to już nie jest młokos, któremu mleko spod nosa wystaje. To nie jest przypadek, że mamy mocną drużynę. Trener też jest bogatszy o doświadczenia z poprzedniego sezonu.
 
Skąd w tym sezonie tak dobra gra?
 
Od pewnego czasu zespół jest mądrze budowany. Nie ma już pociągów z tabunami piłkarzy. Dzięki temu to lepiej funkcjonuje. Ale to nie zadziałało z dnia na dzień, lecz dopiero po jakimś czas. Kibice jest wymagający i zdeterminowany, ale naprawdę potrzebny był czas.
 
Rozmawiałem niedawno z trenerem Dariuszem Dźwigałą. Zwrócił uwagę na fakt, że piłkarze sprowadzeni dwa lata temu, to ci sami, którzy są podstawowymi zawodnikami obecnego zespołu i grają świetnie.
 
Nie da się niczego zrobić naprędce. Zresztą spójrzmy na Pawła Abbotta. Przyszedł do nas po kontuzji, nie był jeszcze gotowy do gry na wysokim poziomie, a wobec niego były ogromne oczekiwania. Potrzebował roku, żeby pokazać swój kunszt. Jako zespół dobrze go wykorzystujemy. Trenerzy oparli grę o wysokiego napastnika, być może dlatego, że trener Niciński sam był w przeszłości silną „dziewiątką”. W każdym razie taki system preferuje i to zdaje egzamin.

Rozmawiał: Patryk Kurkowski
 
 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa004_bef87acd11e26312d85e52149e152ea7.jpg







Poprzedni Następny

Mapa Strony