TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
gdyniasport

Aktualności

img

12.03.2015

To on napędził Arkę na inaugurację wiosny.

Marcus umacnia się na prowadzeniu wśród najskuteczniejszych cudzoziemców w historii Arki. Brazylijczyk w oficjalnych meczach żółto-niebieskich strzelił już 25 goli, gdy następny w tej klasyfikacji zagraniczny piłkarz, Tadas Labukas pozostaje z 10 trafieniami.
 
Wydaje się, że tej wiosny gdyńska drużyna optymalnie wykorzysta umiejętności 30-latka, gdy grać będzie on na pozycji ofensywnego pomocnika. W tej roli zaprezentował się w drugiej połowie meczu z GKS Tychy i zdobył gola oraz miał udział przy dwóch kolejnych. Nawet inni piłkarze gospodarzy przyznawali, że to on napędził zespół na inaugurację wiosny do wygranej 4:0.

Jacek Główczyński: Czy można już powiedzieć, że na stałe wrócił pan do ataku Arki, gdzie jest pan o wiele bardziej skuteczny niż wówczas, gdy grywa pan jako prawoskrzydłowy?
 
Marcus: Nie wiem. To zależy od trenera. Ja zagram wszędzie tam, gdzie on każe. Jak powie, abym był bramkarzem, to też nie ma problemu. Byle tylko dali mi rękawice i wchodzę między słupki.

Na inaugurację zagrał pan w pierwszej połowie na "9", a po przerwie na "10". Zdecydowanie lepiej wyglądał pan w tej drugiej roli. Ma pan podobne odczucie?
 
Tak. Jak gram na "9" to nie mogę raczej schodzić do boku, bo wtedy nikogo nie będzie w ataku i nie będzie miał kto strzelać. Gdy trener mnie wycofał, ustawił na "10", to miałem więcej swobody. Grałem może troszkę wolniej, ale byłem twarzą do bramki, było więcej miejsca, mogłem atakować i środkiem i zejść do boku. Cieszę się, że sam strzeliłem gola i asystowałem przy innych. Ale jak mówię, o tym gdzie gram decyduje trener, a ja wykonuję jego polecenia.
 
Wejście na boisko Pawła Abbotta także ułatwiło chyba panu grę, gdyż rośli obrońcy rywali na nim koncentrowali głównie uwagę?
 
Oczywiście ja nie jestem typową "9", a on tak. Paweł to chłopak, który chce się pokazać, ma serce do gry. Ale to samo można powiedzieć o każdym piłkarzu, który jest teraz w Arce. Nie jest ważne, kto wchodzi, kto schodzi, gdyż obojętnie, w jakim gramy składzie, każdy ma pomagać drużynie. Takie podejście wyjdzie nam wszystkim na dobre.
 
Paweł Abbott powiedział, że to pan napędził Arkę w drugiej połowie. Czy to był efekt tego, że rywale grali jednak przez godzinę w "10", czy możecie grać równie efektownie i skutecznie, gdy siły na boisku będą wyrównane?
 
Myślę, że w drugiej połowie zadziałało wszystko po trochu. Pewnie oni troszkę się zmęczyli grając w "10". Jednak przede wszystkim to my mądrze graliśmy, mieliśmy wszystko poukładane. Także zmiany trenera były nam pomocne.

O tym, że Arka mogła grać przez godzinę z przewagą jednego zawodnika zadecydował faul na czerwoną kartkę na panu, czy jak utrzymywał m.in. trener GKS Tychy, Tomasz Hajto zbyt pochopna decyzja sędziego, który powinien co najwyżej pokazać żółtą kartkę piłkarzowi gości?
 
Ja mogę tylko powiedzieć, że faul był oczywisty. Nawet nie wiem, od kogo była grana ta piłka z naszej połowy. Jednak zobaczyłem, że żaden z obrońców nie sięgnął jej głową, to choć miałem do nich kilka metrów straty, od razu w ciemno tam pobiegłem. Jak widać, mimo wieku, jestem nadal szybki. Wyprzedziłem obrońców, zagrałem piłkę do przodu i goniłem za nią. Wówczas zostałem dotknięty przez rywala. Może, gdybym rzeczywiście od razu po kontakcie z przeciwnikiem się położył, nikt by nie miał wątpliwości, że był faul. Ja jednak starałem się do końca biec za piłką, by skończyć akcję strzałem. Przewróciłem się dopiero, gdy nie było już na to szans.

Pierwszą bramkę w I lidze dla Arki w 2015 roku strzelił pan z karnego. Skierował pan piłkę dokładnie w ten sam róg, co w dwóch zimowych sparingach. Czy nie jest to nazbyt ryzykowne, by strzelać ciągle tam samo?
 
Wiem, że przeciwnicy pewnie analizują, gdzie uderzam. Jednak wierzę, że zawsze potrafię uderzyć na tyle szybko i mocno, by piłka wpadła do siatki. Przyrowski do końca czekał, co zrobię, a w ten róg, gdzie skierowałem piłkę, poszedł po moim strzale i już nie zdążył jej sięgnąć. Gdy trzeba będzie, mogę strzelać też w inny róg lub dowolne miejsce bramki.
 
Jest pan wyznaczony do strzelania karnych jako pierwszy?
 
Nie było takiego ustalenia. Trener na ogół przed meczem wymienia 2-3 piłkarzy, którzy mają strzelać, gdy będzie karny. Oni też dobrze to robią, a w meczu uderza ten, który czuje się najpewniej. Koledzy wiedzą, że trenuję karne, zostaję nawet po treningach, by jeszcze dodatkowo wykonywać jedenastki. W spotkaniu z Tychami czułem się pewnie i dlatego to ja strzelałem z karnego.








Poprzedni Następny

Mapa Strony