TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

10.02.2015

Karłowicz: Atmosfera w Arce jest fenomenalna.

Jeszcze kilka lat temu Piotr Karłowcz miał nadzieje, że szybko trafi do wielkiego futbolu przynajmniej w krajowym wydaniu. Jako reprezentanta Polski do lat 17 na testy wychowanka Stomilu Olsztyn zaprosiła Legia Warszawa. Natomiast od lata 2011 roku przez dwa sezony był piłkarzem Wisły Kraków.

Wiosną zagra dla I-ligowej Arki i jest przekonany, że w Gdyni jego talent rozkwitnie na dobre. W poniedziałek podpisał kontrakt do 30 czerwca.

 

Jacek Główczyński: Dlaczego nie zagrał pan w Legii Warszawa?

 

Piotr Karłowicz: W reprezentacji Polski do lat 17, prowadzonej przez Władysława Żmudę wystąpiłem w kilku oficjalnych meczach. Wówczas na testy zaprosiła mnie Legia. Podczas nich zdarzyła się przykra historia. Wcześniej nie miałem treningów siłowych. Tam trafiłem do siłowni. Dźwignąłem sztangę, zabrakło asekuracji i nabawiłem się urazu kręgosłupa. Na siedem miesięcy musiałem zawiesić buty piłkarskiej na kołku i zająć się tym, by wrócić do pełnej sprawności. To zdarzenie mnie nieco przyhamowało. Jednak wierzę, że teraz wszystko zmierza w pozytywnym kierunku.

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/karlo_55b984e94ced82f9d1d7be2a0ef862e9.jpg

 

W pańskim cv jest Wisła Kraków. To robi wrażenie na klubach I ligi?

 

Pewnie większe robiłoby, gdyby miał występy, a najlepiej gole w ekstraklasie. Byłem w Krakowie dwa lata. Trenowałem z pierwszą drużyną, a grałem w Młodej Ekstraklasie. Na pewno sporo się nauczyłem. Mam nadzieje, że doświadczenie, które zabrałem w Wiśle, a potem w Wigrach Suwałki właśnie teraz zaprocentuje.

 

Zawsze był pan napastnikiem?

 

"Dziewiątka" to moja optymalna pozycja. Najlepiej czuje się grając tyłem do bramki. Jednak bywały sytuacje, że byłem ustawiany w innej roli. Na przykład w Wiśle całą rundę sprawdziłem na lewej pomocy.

Na razie w gdyńskim ataku jest tak duża konkurencja, że w sobotnich sparingach dwóch napastników musiało przenieść się na sparing rezerw. Gdy zadzwonił telefon z ofertą z Arki, sprawdził pan, z kim tutaj będzie rywalizować?

 

Wiedziałem jak wygląda kadra Arki. Z jednej strony dlatego, że grałem w I-ligowych Wigrach i warto znać przeciwników z tego samego poziomu rozgrywek. Ponadto w Gdyni gra Grzesiek Lech. Wiadomo, że piłkarzy, którzy wyszli z tego samego miasta co ty, obserwuje się, patrzy jak im się powodzi. Dlatego wiedziałem jak wygląda formacja ofensywna Arki. Jednak, gdy dostałem telefon z tego klubu, nie było przerażenia w oczach. Trzeba być pewnym siebie.

 

 

Nie obawia się pan, że zamiast o pierwszą "11" walczyć będzie pan o miejsce w "18"?

 

Wiem, że nie może być tak, że przychodzi Karłowicz i ma zagwarantowane granie bądź miejsce w "18". O to trzeba codziennie walczyć. Na żadnym treningu nie będę składać broni i to bez względu na to, czy będę grać, czy znajdę się poza "18". Zawsze będę walczyć, by udowodnić, że zasługuje na bycie w "18", a tym bardziej na grę w podstawowym składzie. Cieszę się też, że mam możliwość wspólnego ćwiczenia i obcowania z takimi napastnikami jak: Abbott, Szubert czy Marcus, bo wciąż jestem młodym chłopakiem i mogę się dużo od nich nauczyć.

 

 

W Olsztynie grał pan wspólnie z Grzegorzem Lechem i Michałem Renuszem. Czy z tego powodu właśnie z pańska współpraca na boisku w barwach Arki układać się będzie najlepiej?

 

Jestem zdecydowanie za krótko w Gdyni, by wskazać jednego czy dwóch kolegów. Na razie atmosfera w drużynie jest fenomenalna. Dlatego też i rotacja w składzie oraz moja współpraca z każdym z zawodników wygląda dobrze. A wierzę, że pod tym względem będzie jeszcze lepiej.

 

Jesienią Arka wzmocniła skrzydła, sprowadzając Renusza i Patrika Lomskiego. To chyba dobra wiadomość dla każdego gdyńskiego napastnika?

 

Wiadomo, że piłkarz ataku żyje z podań. Jak skrzydłowi są: dynamiczni, ruchliwi, dają dużo wrzutek to tym większa szansa dla napastnika, że strzeli bramkę. Dlatego przyjście Patrika i Michała, którego znam z czasów Stomilu, daje możliwość optymistycznego patrzenia w przyszłość. Wierzę, że tak ja jak i inni napastnicy Arki będą potrafili to wykorzystać.

 

 

Ma pan 188 centymetrów wzrostu. Zakładając, że skrzydłowi dobrze będą dośrodkowywać, a pan przebije się do składu, możemy spodziewać się pana goli głową?

 

Rzeczywiście ze względu na wzrost gra głową powinna być moim największym atutem. Powiem jednak szczerze, że nad tym elementem muszę jeszcze dużo pracować. Wierzę, że w Arce będą robić postępy, zrobię duży krok do przodu, a dzięki stworzonym mi w Gdyni warunkom, stanę się lepszym piłkarzem.

 

 

 Rozmawiał: Jacek Główczyński








Poprzedni Następny

Mapa Strony