TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

22.10.2014

Ława: Nie zachłystujmy się, to lekki oddech.

Bartosz Ława pozwolił Arce wygrać pierwszy mecz przed własną publicznością od blisko pięć miesięcy. W dodatku zdobył gola, który może kandydować do tytułu najładniejszego w rundzie jesiennej I ligi. Pomocnik strzelał też w przeszłości bramki w Lubinie, gdzie gdynianie w sobotę zmierzą się z Zagłębiem. - Zapowiada się fajny mecz, bo zmierzą się dwie uznane marki - zapowiada 35-latek.

Jacek Główczyński: To że Arka zagrała sześć meczów bez zwycięstwa u siebie to był to tylko fakt statystyczny, czy też to jednak ciążyło drużynie?

Bartosz Ława: Nie da się ukryć, że była z tym związana jeszcze większa presja. Przecież nie tak to miało wyglądać. Wiedzieliśmy, że zawodzimy i jak długo nie zdobyliśmy trzech punktów w Gdyni. Zresztą ta presja towarzyszyła naszemu meczowi nie tylko z Pogonią, ale także była obecna w kilku poprzednich spotkaniach przy ul. Olimpijskiej. Najważniejsze, że się przełamaliśmy, wygraliśmy i zagraliśmy niezły mecz.

Z tego spotkania zapamiętamy głównie pana gola. Tak miał wyglądać ten strzał?


Zobaczyłem, że mam dużo miejsca i nikt mnie nie atakuje. Fakt, że do bramki było daleko. Dlatego starałem się tak uderzyć, aby dać się wykazać bramkarzowi. Piłka nabrała lekkiej rotacji do lewej strony i wyszło jak wyszło.


W prywatnym pana rankingu ładnych bramek ten gol będzie wysoko?


Nie strzelam może zbyt dużo bramek, ale jak już wpadają to są przeważnie ładne. Ta też była niezwykłej urody, ale jak tak szybko sobie przypominam, to nie była najładniejsza.

A pod względem wagi i znaczenia dla drużyny?

Każda bramka, która daje trzy punkty jest ważna. Nie ma znaczenia, czy jest ładna, czy brzydka, bo najważniejsze jest zwycięstwo. W naszym wypadku wygrana oznacza także lekki oddech.

W Lubinie, jak pamiętam, też strzelał pan gole?

Tak. Nawet w ostatnim sezonie, gdy grałem w Arce w ekstraklasie, zdobyłem bramkę z rzutu wolnego i wygraliśmy 2:0.

Stać was na powtórzenie takiego wyniku w sobotę?

Na pewno jedziemy na bardzo ciężki teren. Zobaczymy, jakie scenariusz napisze życie. Zapowiada się fajny mecz, bo zmierzą się dwie uznane marki. Zagłębie to tegoroczny spadkowicz, a Arka ma też przeszłość w ekstraklasie. W dodatku dobry stadion, to wszystko myślę przyczyni się do tego, że zobaczymy ciekawe spotkanie.

Gdy Arce nie szło, mówiliście, że sytuacje diametralnie może zmienić jedno zwycięstwo. Czy teraz będzie już tylko lepiej?

Najważniejsze, że zdobyliśmy w końcu 3 punkty. Bardzo ważne jest również to, że w naszej grze widać poprawę i pewność siebie. W meczu z Pogonią od początku prowadziliśmy grę, dominowaliśmy, a przez całą pierwszą połowę byliśmy w zdecydowanym ataku pozycyjnym. To musi cieszyć. Szkoda tylko, że do przerwy nie strzeliliśmy jeszcze drugiego gola na udokumentowanie tej przewagi, gdyż to uspokoiłoby mecz w końcówce.

O co tak naprawdę gra Arka jeszcze w tym sezonie?

Na pewno o trzy punkty w każdym meczu. Natomiast te przedsezonowe plany, czyli walka o awans, jednak trzeba zweryfikować. Mamy za dużą stratę do czołówki. Ponadto nie wiemy do końca, jaka jest nasza dyspozycja. Nie możemy się zachłystywać jednym zwycięstwem, w dodatku, powiedzmy sobie uczciwie, ze słabą Pogonią Siedlce.

 

W tej rundzie czekają nas jeszcze ciężkie mecze. Po Lubinie zagramy m.in. z Katowicami czy Grudziądzem. Dlatego trzeba spokojnie do tego podchodzić i tak grać, by po każdej kolejce dopisywać do swojego dorobku kolejne punkty. A na podsumowanie przejdzie czas na początku grudnia.

 

Rozmawiał: Jacek Główczyński (partner medialny: trojmiasto.pl)

 

 http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa060_c2df416f4a2b6da26c6863d107cce9f5.jpg








Poprzedni Następny

Mapa Strony