TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
statystyki
chignahuapan

Aktualności

img

27.12.2013

Szwoch: W obecnym składzie można walczyć o awans.

Kilkoma piłkarzami Arki interesują się kluby ekstraklasy, zachęcone nie tylko umiejętności żółto-niebieskich, ale również tym, iż kontrakty graczy upływają z końcem sezonu. W takich przypadkach zimą teoretycznie można wynegocjować niezbyt wysokie kwoty odstępnego. Jednak w gdyńskim klubie zapewniają, że wyprzedaży zespołu za drobne nie będzie. 20-letni Mateusz Szwoch, którego w swoich szeregach chętnie widziałaby choćby Cracovia, również jest skłonny zostać, by... świętować w obecnych barwach awans.

 

Jacek Główczyński: Rozgrywki jesienne Arka ukończyła na 4. miejscu ze stratą 4 i 7 punktów do pozycji, które na koniec sezonu będą premiowane grą w ekstraklasie. Czy teraz zaryzykuje pan i powie, że to gdyńska drużyna wywalczy awans?

Mateusz Szwoch: A dlaczego nie?! Mówiliśmy wcześniej, że stać nas na ekstraklasę, więc nawet po porażce na koniec jesieni, nie ma co się załamywać. Przecież nawet w spotkaniach, które przegrywaliśmy, na ogół dominowaliśmy, potrafiliśmy stwarzać sytuacje. Czasami o stracie punktów decydował pech.


Zwłaszcza pan ma chyba powody do zadowolenia po jesieni, bo nawet po meczach przegranych bywał pan chwalony. Takie opinie osładzały porażki?

Nie można się cieszyć po przegranych meczach, bo piłka nożna nie jest sportem indywidualnym, liczy się wynik drużyny. Po każdym spotkaniu zresztą analizuję swoją grę i wiem, że mogłem zrobić więcej. Na przykład Termalice powinienem strzelić 2 gole.


Czy nie łatwiej grałoby się panu na pozycji klasycznego środkowego pomocnika, na której występował pan we wszystkich grupach młodzieżowych?

Powoli przyzwyczajam się do nowej pozycji, za napastnikiem. Zresztą w I lidze wcale nie jest łatwo grać na środku rozegrania. Nie ma dużo miejsca na rozegranie piłki, a ponadto są jeszcze zadania defensywne do wykonania. Natomiast ja zdaję sobie z tego sprawę, że nad defensywą muszę pracować, gdyż na pewno tutaj mam duże braki.

Mimo to nie brakuje nawet zachwytów nad pańską postawą. Dariusz Stolarczyk z "Przeglądu Sportowego" widzi podobieństwa pana gry do tej Kazimierza Deyny...

Nie czytałem tego, ale mama mi o tym mówiła. Jednak bez przesady. Kazimierz Deyna to wielki piłkarz, a ja na razie gram na szczeblu I ligi. Nawet nie jestem godzien takich porównań. 

 

Jeśli nie na Deynie, to na kim się pan wzoruje?

Widziałem kilkanaście znakomitych akcji Deyny na wideo, znam też wiele opowieści z których wynika, jakim był wielkim piłkarzem. Jednak ja na... nikim się specjalnie nie wzoruję. Po prostu staram się wykorzystywać swoje atuty. Podczas meczu próbuję zagrać taką piłkę, która da drużynie jak najwięcej korzyści. Nie myślę, co by w danej sytuacji zrobił Iniesta, czy Xabi.

Doczeka pan w Arce końca sezonu?

Zimą się wszystko rozstrzygnie, będą rozmowy z prezesami, menedżerem, ale myślę, że doczekam.


Nie ma zainteresowania innych klubów, czy uważa pan, że na ekstraklasę jeszcze za wcześnie?

Może nie boję się ekstraklasy, ale jestem świadomy tego, że szczebel wyżej nie będę miał tak pewnego grania jak tutaj. A wiadomo, że w moim wieku najważniejsze jest, aby łapać jak najwięcej minut podczas meczów, gdyż wraz z nimi przychodzi doświadczenie i coraz więcej pewności.

Możliwa jest sytuacja, że już zimą podpisze pan kontrakt z innym klubem niż Arka, który wejdzie w życie 1 lipca 2014 roku?

Ciężko powiedzieć. Dotychczas najważniejsza była gra jesienią dla Arki. Nie myślałem, co będę robił za pół roku, ani nawet, gdzie będę w lutym. Dopiero teraz jest dobry okres na takie rozmowy.

Czy decydując o przyszłości patrzy pan tylko na swoją pozycję w drużynie, czy też na to, czy Arka ma zamiar się wzmacniać, czy osłabiać?

Na pewno będę się sugerował tym, co dzieje się również w klubie. Gdy będą zimą wzmocnienia, zawodnicy otrzymają sygnał, że w Gdyni będzie bardzo dobrze. Myślę, że już w tym składzie, który mamy, możemy powalczyć o ekstraklasę. A gdyby byłyby wzmocnienia, to dojdzie kolejny duży plus. 

 

Jacek Główczyński








Poprzedni Następny

Mapa Strony