Wygrana w Lublinie? Czesław Boguszewicz: To byłaby piękna historia

1 maja 2021

Wygrana w Lublinie? Czesław Boguszewicz: To byłaby piękna historia

Analogii jest bardzo wiele. W obu przypadkach gdynianie nie byli faworytami. Zarówno Wisła Kraków, jak i Raków Częstochowa to zespoły wyżej notowane. Wówczas udało się sprawić nie lada niespodziankę. Jaka jest zatem recepta na ponowny sukces w Lublinie?

- Trofea się zdobywa, a nie ich broni. Trzeba zaatakować, dlatego liczę na ofensywną Arkę. To tylko jeden mecz, w którym należy zostawić całe zdrowie, zagrać z ogromną determinacją, bez kalkulacji. Tylko wtedy jest szansa na zwycięstwo - tłumaczy Czesław Boguszewicz.

Swój sukces szkoleniowiec Arki osiągnął, mając zaledwie... 28 lat. Objęcie żółto-niebieskiego steru było dla niego niespodziewane.

- Zaskoczyła mnie ta propozycja klubu, ale nie byłem wzięty znikąd. Miałem skończoną szkołę, a klub pytał o opinię PZPN. Do tego z zawodnikami z szatni znaliśmy się jak łyse konie. Od razu zaznaczyłem, że nie ma mówienia do mnie na pan - wspomina trener Boguszewicz. - Nasze zwycięstwo było ogromnym sukcesem. Mieliśmy w składzie jednego reprezentanta w postaci Janusza Kupcewicza, Wisła zaś kilku. Nikt na nas nie stawiał - dodaje.

Mecz sprzed ponad czterech dekad był specyficzny. Obecność dziennikarzy i kamer była odczuwalna na każdym kroku.

- Z tego co wiem, to tamten mecz był pierwszym przeprowadzanym medialnie w taki właśnie sposób. Oczywiście było to uzgodnione, dziennikarze nie wchodzili do szatni kiedy chcieli, ale ich obecność była wyczuwalna - potwierdza Boguszewicz.

Reporterzy wchodzi do szatni, a nawet... w trakcie meczu na ławkę rezerwowych.

- Podszedł do mnie dziennikarz z mikrofonem i kamerą. Zapytałem, dlaczego w trakcie meczu, odpowiedział, że trener Orest Lenczyk [ówczesny trener Wisły Kraków - przyp. red.] wyraził zgodę. Kiedy to usłyszałem, pomyślałem, że skoro tak, to ja, taki żółtodziób trenerski, nie mogę postąpić inaczej. I też się zgodziłem - wyjaśnia Boguszewicz. - Dopiero potem zorientowaliśmy się, że tak nie było. Trener Lenczyk powiedział mi, że ten dziennikarz zwyczajnie mnie wypuścił, bo jego o żadną zgodę nie pytał - wspomina z uśmiechem były szkoleniowiec Arki.

Powodów do radości było wtedy bez liku. Żółto-niebiescy wygrali na lubelskiej ziemi, sięgając po Puchar Polski. Czy historia zatoczy koło i stanie się to ponownie po 42 latach?

Arka Gdynia FacebookArka Gdynia FacebookArka Gdynia InstagramArka Gdynia InstagramArka Gdynia X (Twitter)Arka Gdynia X (Twitter)Arka Gdynia YouTubeArka Gdynia YouTubeArka Gdynia TikTokArka Gdynia TikTokArka Gdynia LinkedInArka Gdynia LinkedIn

Sponsorzy