- Jeśli chodzi o agresję grze, to zwłaszcza w pierwszej połowie zabrakło nam pewnych elementów. Przegrywaliśmy drugie piłki, przegrywaliśmy piłki stykowe. Paradoks pierwszej części gry polegał na tym, że to nasz przeciwnik grał ostrzej, ale to my dostawaliśmy kartki i wynikało to z naszego spóźnienia, w efekcie byliśmy upominani za faule taktyczne. Nie funkcjonowało to najlepiej.
Na drugą połowę wyszliśmy bardzo zmotywowani. Niestety już na samym początku popełniliśmy prosty błąd. Spokojnie mogliśmy przerwać rywalowi akcję i nie dopuścić do dośrodkowania. Na pewno dużo inaczej byłoby odrabiać stratę jednej bramki.
W drugiej części gry zaangażowanie i determinacja były na wyższym poziomie. Przeciwnik bronił całą drużyną i głęboko się cofnął. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, jak główkę z bliskiej odległości Rafała Wolsztyńskiego, dobrze uderzaliśmy z dystansu, kilka razy te strzały były blokowane. W piłkę gra się 90 minut. Nam przede wszystkim w pierwszej połowie zabrakło determinacji w odbiorze piłki.
W przerwie poświęciliśmy czas na korekty techniczne, ale nie ukrywajmy tego - na motywację. Gdy wchodzisz zmotywowany i dostajesz szybko bramkę, to przeciwnik ma nad tobą przewagę mentalną - prowadząc dwoma bramkami i zdobywając tego drugiego gola zaraz po wyjściu z szatni.
Mimo wszystko udało nam się z tej sytuacji wyjść i zdobyć bramkę po szybkim ataku, który skutkował podyktowaniem przez arbitra rzutu karnego po faulu na Mateuszu Młyńskim. Mogliśmy, może nie odwrócić losy spotkania, ale przynajmniej doprowadzić do remisu.
Za plus należy uznać powrót niektórych zawodników po kontuzjach. Na pewno nie byli oni gotowi do tego, aby grać całe spotkanie dzisiaj. Mam nadzieję, że z ich zdrowiem będzie wszystko w porządku i w kolejnych meczach będę również miał ich do dyspozycji.
Nie lubię wypowiedzi innych trenerów, którzy mówią o specjalnych efektach analizy rywala. GKS miał mecz kilka dni temu. Nie byli nic w stanie zrobić treningiem, bo mieli zapewne tylko regenerację i rozruch. Zawsze, gdy wygra się mecz, to fajnie jest mówić takie rzeczy. Ale przecież kiedy przegrywasz spotkania, to także siedzisz i analizujesz.