- W pierwszej połowie powinniśmy byli szybciej operować piłką, zwłaszcza w środkowej strefie boiska. To pierwsza uwaga. Druga to to, że popełniliśmy ewidentne błędy - coś nad czym bardzo pracujemy nie powinno się przytrafić. Bramka padła po tym, jak dwóch zawodników ze środka obrony poszło do środka boiska, a piłka przeszła. Przy rzucie z autu, mimo że byliśmy ustawieni całym zespołem, to popełniliśmy błąd.
W drugiej połowie widać było większe zaangażowanie drużyny i próbę odrobienia strat. Przeciwnik dobrze bronił się całym zespołem. Do tego wykorzystał stały fragment gry, po którym zdobył drugą bramkę. Tak przyszła pierwsza porażka.
Wiadomo, że jesteśmy z niej niezadowoleni. Trzeba jednak patrzeć szerzej. Jestem przekonany, że na pewno pojawi się na nią odpowiednia reakcja zespołu. Po drugie też świadomość drużyny musi być odpowiednia - w tej lidze nie będzie łatwych meczy. Udowodniło to nie tylko dzisiejsze, spotkanie ale również ono dokładnie to pokazało.
Zwycięstwa powodują, że może się wydać, że zawsze starzeliśmy bramkę więcej. Nie jest to jednak takie proste. Musimy lepiej reagować już od kolejnego meczu.
Na pewno chciałbym podziękować dziś kibicom. Starali się nam pomóc i dopingowali do samego końca. Na pewno jedna bramka nic nie zmieniłaby punktowo, ale szkoda, że nie padła choćby dla nich. Rozmawiałem już na gorąco z piłkarzami w szatni. To jest dla nas bardzo ważne, abyśmy w tym momencie zareagowali prawidłowo.
Piłka ma to do siebie, że czasem masz jedną czy dwie sytuacje w meczu, które wykorzystujesz i dzięki temu wygrywasz mecz. Tak było w Niecieczy. Czasem są jednak takie spotkania, że tych okazji masz dużo więcej, ale nie potrafisz ich wykorzystać. Pod tym kątem to goście byli dziś zespołem lepszym. Nie mieli wielu okazji, ale potrafili je wykorzystać. O to w piłce chodzi.
Ja jestem wymagający jeśli chodzi o swój zespół. Uważam, że powinniśmy stwarzać sobie więcej sytuacji, choć jednocześnie zdaje sobie sprawę, że dziś również je mieliśmy. Powinno ich być jednak więcej.
Wracając jeszcze na chwilę do pierwszej połowy, kiedy przeciwnik był dobrze zorganizowany, to z boku patrząc aż się prosiło, aby oddać uderzenie z dystansu. Operowaliśmy piłką dużo w środkowej strefie, przekładaliśmy ją kilkukrotnie, ale zabrakło nam dziś tego, żeby pokusił się o strzały.
Artur Derbin (GKS Tychy):