Już podczas pierwszego tegorocznego meczu murawa nie wyglądała dobrze. Minął miesiąc, a jej dawny blask, którym nie tak dawno zachwycała się piłkarska Polska, wciąż pozostaje wspomnieniem.
- Głównymi powodami takiego stanu murawy są przede wszystkim: złe rozlokowanie wilgotności w profilu glebowym oraz bardzo niski poziom odporności na rozrywanie, co oznacza, że system korzeniowy wadliwie się rozwija, nie rośnie głębiej niż na trzy‑cztery centymetry. Mimo wszelkich starań, w takich warunkach trawa po prostu nie urośnie - wyjaśnia Rafał Klajnert, dyrektor Gdyńskiego Centrum Sportu.
- Doświadczenie gdyńskich greenkeeperów pozwalało wierzyć, że możemy pokonać wszelkie przeciwności. Spróbowaliśmy wszystkich możliwych metod regeneracji murawy. Niestety w konfrontacji z kapryśną, zimową aurą nie zareagowała ona zgodnie z oczekiwaniami. W takim przypadku trzeba podjąć radykalne kroki - dodaje.
- Robimy wszystko, aby kluczowe dla Arki mecze rozegrane zostały na zdecydowanie lepszej nawierzchni niż obecna. Wspólnie z przedstawicielami klubu rozważamy kilka wariantów i analizujemy możliwe terminy wymiany. Pewne jest, że już wkrótce piłkarze będą grać na nowej murawie - zapowiada wiceprezydent Gdyni Marek Łucyk.