- Nie było to porywające widowisko, myślę że wynik był sprawiedliwy. W drugiej części osiągnęliśmy delikatną przewagę, jednak nie potrafiliśmy przekuć jej na gole. W ostatnich 10 minutach Jagiellonia dążyła do zwycięstwa, ale pomimo gry w osłabieniu nie pozwoliliśmy sobie strzelić bramki.
Centralna Liga Juniorów U17 - 7. kolejka
Arka Gdynia - Lechia Gdańsk 1:2 (0:0)
Bramki: Zwoliński 83' k. - 52' k., 69'
Arka: Skowronek - Tomczak, Dopierała, Stec, Lubowicz, Nowicki, Dobek, Chmurzyński (46' Przyborowski), Kamiński (71' Książkiewicz), Własny (65' Zwoliński), Magdziński
Niestety potwierdziło się to, że Arka w tym sezonie nie idzie na kompromisy - wygrywa lub przegrywa. Tym razem wypadło na to drugie. Mecz stał na bardzo wysokim poziomie, a górą w derbowym pojedynku wyszła Lechia. W pierwszej połowie to Arka posiadała optyczną przewagę i udało jej się stworzyć trzy dogodne sytuacje, które można było zamienić na bramki. Zabrakło nam jednak skuteczności w końcowej fazie akcji. Lechia starała się grać dobrze w obronie i groźnie kontratakować. W efekcie jednak po 45 min. na tablicach widniał wciąż wynik bezbramkowy.
Drugą połowę obiecująco rozpoczęli żółto‑niebiescy. W 47 min. po uderzeniu Przyborowskiego biało‑zielonych od utraty bramki uratowała poprzeczka. Pięć minut później arbiter wskazał na punkt oddalony o 11 metrów od bramki Skowronka. Lechia wykorzystała okazję i objęła prowadzenie po rzucie karnym. Kilka następnych minut zajął Arce powrót do gry. W tym czasie przewagę mieli goście. Efekty widoczne były nieco ponad kwadrans później, kiedy to ponownie udało im się oszukać nasz blok defensywny i zdobyć drugą bramkę. W 76 min. mogło paść wyrównanie, jednak naszym piłkarzom nie udało się wykorzystać stuprocentowej okazji.
Pomimo utraty gola Arka ambitnie dążyła do zdobycia bramki. Na siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry po faulu w polu karnym na Przyborowskim w 83 min. sędzia podyktował rzut karny dla naszego zespołu. Uderzenie Dobka obronił bramkarz, ale celnie akcję wykończył Zwoliński. Arka do ostatnich minut dążyła do wyrównania, ale po mimo zdecydowanej przewagi w końcówce meczu nie udało się doprowadzić do remisu. Trzecia porażka z rzędu musi niepokoić, a okazja przełamania już w kolejną niedzielę, kiedy to żółto‑niebiescy podejmować będa na własnym boisku Wartę Poznań (29 kwietnia, sobota, godz. 15.00).
Trener Krzysztof Janczak po meczu: