TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport
grandprixgdyni

Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

20.08.2018

Pierwsze zwycięstwo Arki w sezonie

"Jak nie teraz to kiedy?". To pytanie mogli przed sobotnim meczem zadawać sobie zarówno piłkarze Wisły Płock jak i Arki. Oba zespoły w tym sezonie Lotto Ekstraklasy nie odniosły ani zwycięstwa. Nafciarze dwukrotnie zremisowali, a gdynianie po czterech kolejkach bogatsi byli zaledwie o punkt. Zdobyli go między innymi w starciu z Górnikiem Zabrze, kiedy to Michał Janota zdobył JEDYNĄ do tej pory bramkę podopiecznych Zbigniewa Smółki w aktualnych rozgrywkach.

Powtórzenie tego wyczynu w Płocku mogłoby okazać się dla niego nieco ambiwalentnym. O 18 stawał do boju z ekipą prowadzoną przez jego teścia, w której o sile defensywy stanowi szwagier. Na murawie na myślenie o ewentualnych rodzinnych niesnaskach nie było czasu. Choć w piątek przegrała Cracovia, to strefa spadkowa była coraz bliżej. By zapobiec wpadnięcia do niej, Dariusz Dźwigała wystawił podobny skład do tego w meczu z Wisłą Kraków. Z tą jednak różnicą, że w wyjściowej jedenastce znalazł się krytykowany przez wielu za poprzednią rundę Oskar Zawada, natomiast na ławce rezerwowych znalazł się Mateusz Szwoch.

 

Kibice Arki liczyli na bezpośrednie starcie swojej drużyny z jej byłymi zawodnikami, ale na to musieli trochę poczekać. Marcin Warcholak spotkanie obserwował z trybun, natomiast Szwoch pojawił się na boisku po prawie godzinie gry. Fanom gości rozczarowanie mogła przynieść także postawa ich ulubieńców w pierwszej połowie.

 

Dali się zdominować gospodarzom, długimi minutami nie wychodzili z własnej części boiska i przegrywali w statystykach strzałów. Najważniejsza ze statystyk wciąż pozostawała niezmienioną. Na to wpływ miała wyłącznie nieskuteczność płocczan. Żaden z pięciu oddanych do przerwy strzałów nie okazał się celny. Próbował Zawada, z dystansu uderzali Giorgi Merebashvili czy Damian Szymański. Za każdym razem brakowało centymetrów.

 

Niewiele więcej, bo zaledwie jeden celny strzał oddała Arka. Konkretnie zrobił to Rafał Siemaszko, który po szybkim kontrataku uciekł defensorom i znalazł się w sytuacji sam na sam z Thomasem Daehne. Choć Niemiec bronił w swoim stylu, nie zawsze pewnie radząc sobie w polu karnym i czasem wybijając piłkę przed siebie, to tym razem wyszedł obronną ręką. Mocno pomagał mu także Adam Dźwigała.

 

Stoper nie był jednak zawsze w stanie uratować drużyny przed stratą gola. Nie zdołał tego zrobić po główce Aleksandara Koleva. Bułgar otrzymał piłkę z boku od Gorana Cvijanovicia i zrobił to, czego na początku drugiej połowy po swoich próbach nie zrobili Janota czy Zbozień - dał Arce prowadzenie. Gdynianie nie cieszyli się nim długo. Zaledwie kwadrans później do wyrównania doprowadził Ricardinho, dla którego jest to już trzecie trafienie w barwach Nafciarzy. Wykorzystał nieporozumienie w szeregach defensywnych Arki i sprawił, że mecz de facto rozpoczął się od nowa.

 

Dźwigała dosyć szybko wykorzystał wszystkie swoje trzy zmiany, bo już w przerwie na boisku pojawił się Semir Stilić. Zbigniew Smółka mocniej oszczędzał i dokonane w samej końcówce roszady przyniosły efekt. Chwilę po puszczeniu do boju Macieja Jankowskiego, były napastnik m.in. Piasta Gliwice zdobył zwycięskiego gola. Świetne dośrodkowanie od Damiana Zbozienia, a rezerwowy zaliczył prawdziwe wejście smoka. W końcówce odblokował się także Rafał Siemaszko. Kolejny szybki kontratak i Arka w jednej połowie zdobyła trzy razy więcej goli niż w poprzednich czterech meczach.

 

Wisła nie odpuszczała w końcówce. Wręcz przeciwnie, jeszcze mocniej przycisnęła. Czy to ze skrzydeł czy z samego pola karnego ostrzeliwała bramkę Pavelsa Steinborsa. Zabrakło skuteczności i w konsekwencji brak także punktów. Nafciarze przedłużyli swoją serię bez zwycięstwa w tym sezonie. Po pięciu meczach ma zaledwie dwa punkty.

 

Atrakcyjność meczu: 5/10


Zawodnik meczu: Rafał Siemaszko

 

Kaja Krasnodębska, PBER








Poprzedni Następny

Mapa Strony