TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Aktualności

img

02.01.2018

Ranking 'Wyborczej': Pavels Steinbors najlepszym piłkarzem Arki w rundzie jesiennej.

W rankingu zostali sklasyfikowani ci, którzy rozegrali co najmniej połowę meczów w tej rundzie (a więc 11) i zostali w nich ocenieni (czyli zagrali co najmniej pół godziny w każdym). Wobec tego ujętych zostało 13 zawodników. Ocenialiśmy w skali 1-6.

13. Mateusz Szwoch (2,61)

Forma Szwocha w tej rundzie była niebywale rozchwiana. Sezon zaczął od znakomitego meczu, by później często dołować. Kiedy ponownie wspinał się na wyżyny, w następnym tygodniu był cieniem samego siebie sprzed kilku dni. Z pewnością potrzebuje stabilizacji na wyższym poziomie, bowiem uzbierana przez niego średnia powodem do chwały z pewnością nie jest. Strzelił wprawdzie cztery gole, ale tylko nad jednym możemy się rozpływać, bowiem reszta to trafienia z rzutów karnych.

12. Adam Marciniak (2,93)

Wydawać by się mogło, że była to lepsza jesień, niżeli wskazują na to oceny. Tymczasem Marciniak tylko raz zanotował ocenę powyżej przeciętnej, a więc ponad 3,5. Rzucany po boisku z lewej obrony do drugiej linii. Zdecydowanie lepiej czuje się w pierwszej roli i tam zgarnął najwięcej pozytywnych ocen. Z tamtego też sektora był w stanie uruchamiać swój nieoceniony atut, a więc dośrodkowania wprost na głowę – najczęściej Rafała Siemaszki. Dwa gole i dwie asysty to bardzo przyzwoite osiągnięcie.

11. Michał Nalepa (2,96)

Zaczął z wysokiego „C", gdy przeciwko Śląskowi Wrocław sam sobie wypracował i wykończył akcję bramkową. Przebiegł z piłką pół boiska, minął bramkarza i strzelił gola. Była to zapowiedź nowego Michała Nalepy, który potem gdzieś jednak znikł. Do końca rundy nie zagrał już tak dobrego meczu. Miał wprawdzie kilka przyzwoitych i stabilnych, ale to za mało, by zadowolić kibiców i samego siebie. Znany z walki i nieustępliwości, choć jego fani, których nie brakuje, liczyli na coś pokroju inauguracji sezonu.

10. Yannick Sambea (2,98)

Pech Niemca niebywały. Podczas rozgrzewki w meczu ze Śląskiem we Wrocławiu (19 listopada) doznał kontuzji kolana, przez co nie zobaczyliśmy go już na boisku. Jak prezentował się wcześniej? Ano bywało różnie. Kilka dobrych meczów, jak ten z Wisłą Kraków w Gdyni (3:1) przeplatał naprawdę słabymi, gdzie nie tylko nie był barierą w środku pola dla rywali, ale ułatwiał im zadanie. Stąd mocno przeciętna ocena.

9. Marcin Warcholak (3,09)

Powiedzieć coś szczególnego o Warcholaku jest niezmiernie trudno. Z pewnością dużym plusem jest fakt, że wybił się z dołka, w którym utkwił za „rządów” Grzegorza Nicińskiego. Kibice uznali go wówczas za największego przegranego, tymczasem ten powstał z martwych i zalicza przyzwoite występy. Mało kiedy zawodzi na całej linii, jest raczej stabilną podporą lewej strony defensywy, gdy nie może tam grać Marciniak. Do tego ma liczby, których nigdy na tej pozycji nie zdobywał. Strzelił w tej rundzie aż trzy gole i miał jedną asystę. Pokazał wreszcie użytek ze swojego słynnego „młotka” w lewej nodze.

8. Patryk Kun (3,11)

Po cichu liczono, że gol strzelony w debiucie w ekstraklasie będzie wyznacznikiem jego formy na resztę rundy. Tymczasem na tamtym trafieniu się zaciął, nie dorzucając do tego choćby asysty. Był wprawdzie waleczny, a swoją nieustępliwością zamęczał rywali, ale z biegiem czasu wszystko słabło. Nie miewał pomysłu na akcje, wiele robił na siłę. Zatracił gdzieś tę bezkompromisowość z początku rozgrywek, bowiem wówczas pokazywał się z naprawdę bardzo dobrej strony.

7. Damian Zbozień (3,31)

Najlepsza runda w karierze tego zawodnika. Cel liczbowy, jaki wyznaczył sobie na cały sezon, pobił już w grudniu. Ma trzy strzelone gole i tyle samo asyst na poziomie ekstraklasy. Tak dobrze u niego jeszcze nigdy nie było. Mówiło się, że Zbozień rozkręca się wprost proporcjonalnie do danego zaufania i to prawda. Gdy zastąpił Tadeusza Sochę, zaczynał niemrawo, ale powoli się rozkręcał. Dla niego i bramkarza Arki Pavelsa Steinborsa ta runda mogłaby się nie kończyć. Bardzo pewny punkt obrony i... ataku.

6. Dawid Sołdecki (3,33)

Patrząc na poszczególne oceny Sołdeckiego w tej rundzie, to bez wątpienia najstabilniejszy piłkarz Arki. Amplituda jego ocen jest naprawdę mała, zazwyczaj zaliczał mecze stabilne, acz bez fajerwerków. Szczyt jego formy przypadł na lato, kiedy ze znakomitej strony pokazał się w dwumeczu z FC Midtjylland w eliminacjach do Ligi Europy. Później systematycznie nieco spuszczał z tonu, ale wciąż pozostawał na akceptowalnym poziomie.

5. Frederik Helstrup (3,44)

Wymysł i strzał w dziesiątkę trenera Leszka Ojrzyńskiego. Sprowadził Helstrupa, wziął go chwilę na przetrzymanie, ale kiedy wpuścił na boisku, nie miał argumentów, by go zdejmować. Poza kilkoma pojedynczymi przypadkami naprawdę dobrze prezentuje się w Arce. Świetnie poukładał swoją współpracę z Michałem Marcjanikiem i są obecnie jak papużki nierozłączki. Uzupełniają się, mądrze asekurują i – co najważniejsze dla drużyny – wreszcie wyeliminowali notoryczne błędy obronne Arki.

4. Michał Marcjanik (3,45)

Średnia ocen każe sądzić, że rundę Marcjanik miał wręcz identyczną, jak Helstrup. To prawda. Jak wspomnieliśmy, obaj znakomicie się uzupełniali, znają swoje mocne i słabe strony. Być może i Marcjanik być ciut lepszy tej jesieni i miał kilka bardziej wyrazistych od Duńczyka spotkań (w końcu strzelił gola i miał asystę), ale w ocenie ogólnej należy go zestawić bardzo blisko swojego partnera z destrukcji.

3. Rafał Siemaszko (3,56)

Najbardziej udane były dla niego miesiące: sierpień oraz wrzesień. Strzelił wówczas cztery gole – dwa w Pucharze Polski i dwa w lidze. A przypomnijmy, że sezon zaczął od ważnego gola w pierwszym meczu z FC Midtjylland już w doliczonym czasie gry. Za cel postawił sobie pobić zeszłoroczny wynik strzelecki w ekstraklasie. Miał wówczas 11 trafień, teraz jest ich cztery. Oznacza to, że na zdobycie ośmiu goli Siemaszko daje sobie 16 meczów. Możliwe? Owszem, ale będzie bardzo trudne. Niemniej wielu sądziło, że obecny sezon będzie całkowitą odwrotnością poprzedniego w jego wykonaniu. Że nie będzie w stanie powtórzyć tego znakomitego wyczynu. Tymczasem ma najwięcej strzelonych goli w drużynie zarówno w ekstraklasie, jak i ogółem w tym sezonie.

2. Grzegorz Piesio (3,81)

Smerf Pracuś. Najbardziej „zarobiony” piłkarz Arki. Liczby ma wręcz katastrofalne (gol w Pucharze Polski i asysta w lidze), ale wykonuje mnóstwo pracy, dzięki której korzyści liczbowe odnoszą jego partnerzy. Widział to też przez całą rundę trener Ojrzyński, dlatego tak często – mimo nieskuteczności – stawiał na Piesia. Jest niezwykle waleczny, błyskawicznie wraca się do obrony, gdzie staje się zmorą skrzydłowych. Szybki jest też w ataku, nie zastanawia się zbyt długo przed podejmowaniem kluczowych decyzji na boisku.

1. Pavels Steinbors (4,12)

Niekwestionowany zwycięzca chyba wszystkich rankingów medialnych. Doceniany jest nie tylko w Arce, ale i całej lidze. W Gdyni przeżywa szczyt swojej formy, a dla napastników pozostałych drużyn jest przekleństwem. Ile to już punktów Arce wybronił... Znakomite interwencje przeplatał genialnymi i nieprawdopodobnymi. Mecze klopsy zdarzały mu się niezwykle rzadko, by nie powiedzieć w ogóle. Czasem zdarzyły się po prostu mniej pewne występy. To jednak nie zmienia faktu, że w Arce w tej rundzie był numerem jeden.

 

Dawid Kowalski








Poprzedni Następny

Mapa Strony