TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka Gdynia Sport

Aktualności

img

11.12.2017

Arka Gdynia znokautowała Koronę Kielce .

Arka Gdynia nie była faworytem wyjazdowego meczu z Koroną Kielce, ale to właśnie gdynianie zwyciężyli. I to okazale, bo 3:0.
  • Przed tym meczem Korona miała na koncie serię dziewięciu meczów bez porażki oraz siedmiu kolejnych spotkań wygranych na swoim stadionie.
  • Osiem strzałów w światło bramki oddała Arka, ale za każdym razem dobrze interweniował Pavels Steinbors.
  • Arka ani razu w tym sezonie nie przegrała meczu, jeśli strzeliła w nim gola.

Podopieczni włoskiego trenera Gino Lettieriego powoli wchodzili w mecz i dopiero po kilku minutach zaczęli się rozkręcać. Obie ekipy grały na jednego napastnika, w barwach Korony był to Nika Kaczarawa, w składzie gości rolę tę pełnił Rafał Siemaszko. Gruzin był bardzo aktywny i wydawało się, że kielczanie są bliżej zdobycia pierwszego gola. Kilkakrotnie do najwyższego wysiłku zmuszany był łotewski bramkarz Pavels Steinbors, ale Arka jakimś sposobem zachowywała czyste konto.

 

W 36. minucie bohaterem został Siemaszko, po tym jak długim podaniem z własnej połowy uruchomił go obrońca Frederik Helstrup. Napastnik gości dopadł do piłki po lewej stronie pola karnego, ubiegając nieco spóźnionego z wyjściem Macieja Gostomskiego. Podcinka w tej sytuacji nie była łatwym manewrem, ale futbolówka znalazła się w siatce i Arka prowadziła. Już wtedy Arka mogła poczuć się pewnie – w tym sezonie wygrała wszystkie mecze, w których gola strzelał Siemaszko.

 

Korona przeważała, była przy piłce i miała okazję na oddawanie groźnych strzałów, jednak to skuteczność gości z Gdyni przybliżała ich do kompletu punktów po pierwszej połowie. Po zmianie stron Scyzory myślały tylko o znalezieniu sposobu na wyrównanie, tymczasem rzut wolny w 50. minucie na drugiego gola dla gości zamienił Marcin Warcholak. Rykoszet od stojącego w murze Mateusza Możdżenia zmylił jeszcze Gostomskiego i było 2:0.

 

Dziesięć minut później można było zacząć mówić o nokaucie. Michał Marcjanik przejął piłkę i dynamicznie rozpoczął nowy atak Arki. Wypatrując rozpędzonego Mateusza Szwocha po prawej stronie dograł mu dosyć niewygodną piłkę, ale adresat poradził sobie z nią przyjmując główką i strzelając z półwoleja w same okienko.

 

W tym sezonie Korona grała już mecze, w których najlepsze fragmenty miała dopiero w ostatnich kwadransach. Arka musiała więc zachować czujność do końca i chociaż nie ustrzegła się błędów, to gola nie straciła. Najlepszą szansę piłkarze Złocisto-Krwistych mieli na dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry, gdy po rzucie rożnym i strzale głową Radek Dejmka piłka przeleciała tuż nad poprzeczką.

 

Po meczu powiedzieli:

 

Leszek Ojrzyński (trener Arki Gdynia):

 

„Chciałbym podziękować swojej drużynie, która zagrała dobry mecz. Piłkarze wiedzieli, że od kiedy odszedłem z Korony, to na tym stadionie przegrałem wszystkie trzy spotkania. W końcu ten stadion został odczarowany. Szkoda, że następny mecz już we wtorek, bo trochę dłużej byśmy się cieszyli z tego zwycięstwa. Oprócz tych momentów, w których padły bramki, mieliśmy też kolejne okazje. Trzeba jednak przyznać, że gospodarze też mieli swoje sytuacje, dlatego mecz mógł się podobać. Zagraliśmy na zero z tyłu, to kolejny plus dla mojej drużyny. Ale ten pojedynek to już historia. We wtorek przyjeżdża do nas lider z Zabrza i już myślimy o tej konfrontacji”.

 

Gino Lettieri (trener Korony Kielce):

 

Gratulacje dla zespołu Arki, która odniosła zasłużone zwycięstwo. To spotkanie pokazało, że przed nami jeszcze sporo nauki. Nie będziemy się jednak załamywać, bo do tej pory graliśmy w tej rundzie bardzo dobrze. Takie mecze po prostu się zdarzają. Pierwsze dwie bramki praktycznie strzeliliśmy sobie sami. W pierwszej połowie wiele razy strzelaliśmy na bramkę rywali, ale nic z tego nie wynikło. Skuteczność nie była dzisiaj nasza mocną stroną. Gdyby mecz trwał jeszcze godzinę dłużej, to i tak chyba nie strzelilibyśmy bramki. Ale nasz świat się nie załamał. Nie zawsze się wygrywa. Będziemy dalej ciężko pracować, aby znowu wygrywać.

 

Korona Kielce - Arka Gdynia 0:3 (0:1)

Bramki: Rafał Siemaszko (36), Marcin Wacholak (50), Mateusz Szwoch (60)

 

Żółte kartki: Jakub Żubrowski (73) - Marcin Warcholak (28)

 

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów 7713

 

onet.pl








Poprzedni Następny

Mapa Strony