TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka Gdynia Sport

Aktualności

img

11.12.2017

Arka strąciła Koronę. Perfekcyjne strzelanie zakończyło passę kielczan

Lotto Ekstraklasa. Arka Gdynia potwierdziła, że na przestrzeni kilku dni wszystko jest możliwe. W zeszłej kolejce zagrała bardzo źle z Wisłą w Płocku (0:2), a w tej znakomicie z Koroną w Kielcach (3:0) i zasłużenie sięgnęła po siódmy komplet punktów.
 
Strzelanie rozpoczął odblokowany Rafał Siemaszko, kontynuował z wolnego Marcin Warcholak, zakończył pod poprzeczkę Mateusz Szwoch. Spotkanie obejrzało 7713 widzów w tym grupa przyjezdnych.
 

Do pierwszej interwencji Maciej Gostomski był zmuszony już w około 20. sekundzie spotkania, kiedy po strzale z dystansu przeniósł piłkę ponad poprzeczkę. Po chwili po drugiej stronie boiska sił spróbować postanowił Jakub Żubrowski, ale pomylił się bardzo wyraźnie, w odróżnieniu od Cvijanovicia, po uderzeniu którego futbolówka nieznacznie minęła lewy słupek bramki.


Po około dwóch minutach, w trakcie których goście starali się mocno wejść w mecz, kielczanie stopniowo zaczęli zdobywać teren. Potrafili dłużej utrzymywać się przy piłce i podejść pod pole karne rywali, efektem czego były całkiem niezłe okazje po rzucie rożnym. Dośrodkowywał Goran Cvijanović, a głową groźnie uderzali Radek Dejmek i Bartosz Rymaniak. Gdynianie odpowiedzieli zupełnie nieudanym strzałem Grzegorza Piesio.

 

 

 

 

W piętnastej minucie gry to jednak właśnie oni powinni objąć prowadzenie. Po błyskawicznej kontrze sam na sam z bramkarzem wyszedł Rafał Siemaszko, ale napastnik Arki minimalnie przestrzelił. Korona wciąż przeważała, a jej najgroźniejsze sytuacje opierały się na dośrodkowaniach w pole karne. W 25. minucie gry z lewej strony piłkę wrzucił Ken Kallaste a bliski szczęścia po strzale głową był Nika Kaczarawa.

 

Pierwszą naprawdę stuprocentową sytuację zespół Korony miał w 32. minucie spotkania Elia Soriano. Po świetnym prostopadłym podaniu od Rymaniaka i gapiostwie obrony rywala wyszedł on oko w oko z Pavelsem Steinborsem, ale przegrał ten pojedynek. Po chwili groźnie odpowiedzieli goście – w polu karnym futbolówkę otrzymał Mateusz Szwoch, ale i on nie potrafił pokonać bramkarza.

 

W 36. minucie meczu piłka w końcu zatrzepotała w siatce - po kolejnej szybkiej kontrze Arki sam na sam z Gostomskim wyszedł Siemaszko i tym razem ładnym strzałem zdołał go pokonać. Do końca pierwszej połowy podopieczni trenera Lettieriego zdołali odpowiedzieć tylko jednym niezłym uderzeniem Kallaste, po którym jednak piłka nie poleciała jednak nawet w światło bramki oraz nieudanym strzale Cvijanovicia z rzutu wolnego i na przerwę schodzili oni przegrywając 0:1.

 

Druga część meczu zaczęła się od przewagi podopiecznych trenera Ojrzyńskiego i strzałów z dystansu dwóch bocznych obrońców – najpierw piłka po strzale Zbozienia minęła bramkę, a następnie Gostomski obronił próbę Warcholaka. Po chwili jednak w pojedynku tej dwójki górą był już zawodnik Arki – goście mieli rzut wolny w dość sporej odległości od bramki, uderzenie nie było tak mocne, ale okazało się, iż były goalkeeper Lecha Poznań nie był w stanie sobie poradzić.

 

Korona starała się odpowiedzieć, ale niewiele jej z tego przychodziło. Najpierw fatalnym strzałem sprzed pola karnego „popisał się” Mateusz Możdżeń, a następnie piłkę po uderzeniu Cvijanovicia z rzutu wolnego spokojnie złapał Steinbors. Dużo groźniej było w 57. minucie, kiedy po wrzutce z rzutu rożnego i strzale Kaczarawy kapitalną interwencją popisał się bramkarz Arki. 60. minuta to kolejna szybka kontra w wykonaniu gdynian i kolejny gol. Po fatalnym podaniu Dejmka i przerzuceniu piłki pod pole karne kielczan doskonałą okazję miał Szwoch i mocnym strzałem nie dał bramkarzowi żadnych szans na skuteczną interwencję.

 

Próby zmniejszenia rozmiarów porażki w wykonaniu gospodarzy opierały się głównie na nieudanych strzałach sprzed pola karnego, choć kiedy w 80. minucie gry w końcu dostali się w jego obręb, to zrobiło się groźnie – po dośrodkowaniach z narożnika boiska głową uderzali najpierw Dejmek (nad bramką), a następnie Kosakiewicz (spokojna interwencja bramkarza). W międzyczasie goście mogli podwyższyć po strzałach Siemaszki oraz Marcusa da Silvy, ale były one za słabe, by zaskoczyć Gostomskiego.

 

Wynik do końca spotkania nie uległ już zmianie i Arka skończyła imponującą serię Korony bez porażki we wszystkich rozgrywkach, która zaczęła się jeszcze w połowie września. Gdynianie wykorzystali dzisiaj wszystkie proste błędy swojego rywala, który choć może i miał optyczną przewagę, to zupełnie nie potrafił jej wykorzystać.

 

Damian Wiśniewski

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony