Rywalizacja trwa cały czas. Widzieliśmy, że Tadek (Socha - red) wypadł na chwilę. Trenuje z nami, jest gotowy. Rywalizacja musi podnosić poziom zespołu. Na każdej prawie pozycji praktycznie jest po dwóch, czasami trzech zawodników. Nasza jest rola, żeby maksa dawać codziennie i sprawić, żeby trenerzy mieli ból głowy, bo w ten sposób pójdziemy do góry jako zespół. Mi osobiście jest obojętne. Jest czas, żeby się przygotować i nie ma z tym najmniejszego problemu.
Czy po wygranej z Wisłą można spodziewać się stabilizacji składu?
Wynik determinuje pewne rzeczy. Rywalizacja trwa, obserwujemy każdy trening wnikliwie. Mecz mistrzowski jest wykładnikiem dla nas. Przed meczem z Wisła pewne rzeczy omówiliśmy, uporządkowaliśmy, też mieliśmy czas, żeby mocniej potrenować. Dobrze to wyglądało z Wisłą i oby tak dalej. Czy Siemaszko bądź Nalepa będą zaczynali w pierwszym składzie trudno mi powiedzieć. Różne rzeczy się zdarzają.
Środek obrony i rotacje par, czy już za nami?
Sporo zmian było od początku. Było duże nasilenie meczów. Zaczęła dwójka Sobieraj‑Marcjanik, potem Danch wskoczył, a ostatnio zobaczyliśmy Frederika (Helstrupa - red.). Jest jeszcze piąty, do zdrowia wrócił Tomas Kosut. Mamy nadmiar bogactwa. Oby grać więcej na zero z tyłu, bo z Wisłą straciliśmy bramkę, to wtedy ta stabilizacja w obronie może być. Pewne rzeczy determinuje przeciwnik, czy gra na 2 napastników, czy jednego. Każdy z tych zawodników ma inną charakterystykę. To decyduje kogo się wystawia z zawodników, którzy prezentują podobny poziom.
Dziennikarze nawiązali do skandowania przez kibiców nazwisk Siemaszki i Nalepy.
Oni pracują na to, aby być w pierwszym składzie. Ja chciałbym mieć jak najwięcej ludzi związanych z regionem, czy tutaj z Gdyni. Muszą na to zapracować. Jak prezentują równy poziom konkurenci, to stawia się na tych, którzy mocno się utożsamiają i taki wybór może czasami być. Przede wszystkim liczy się forma i oni swoją postawą na treningach udowadniają, że warto na nich stawiać lub trzeba coś zmienić.
Trener ocenił postawę Michała:
Na pewno stać go na jeszcze lepszą grę. Rozmawialiśmy jeszcze w poprzednim sezonie i powiedziałem, że ma potencjał bardzo duży, aby być nawet liderem tej drużyny. Jeszcze nim nie jest. Oby tak się stało jak najszybciej, aby zagrał kilka spotkań na bardzo wysokim poziomie i stał się wiodąca postacią. Ma takie predyspozycje i się cieszę, że nigdzie nie odszedł, bo też musiał być cierpliwy. Sam na tą grę ciężko zapracował. Tą ciężką pracę widzimy na treningach. To jeden z tych zawodników, którzy wychodzą i nie kalkulują, grają do upadłego. Tacy zawodnicy, z takim nastawieniem mają większe szanse, żeby grać w Arce, bo takie zasady u nas mają obowiązywać. Nie ma leniuchowania, każdy stara się i daje drużynie tyle ile ma.
Odniósł się do tego obecny na konferencji Michał Nalepa: