TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

04.08.2017

Dramat Arki! Gdynianie stracili awans w doliczonym czasie gry.

Do 93. minuty gdynianie byli w IV rundzie eliminacji Ligi Europy. Rezerwowy Sorloth pozbawił złudzeń zdobywców Pucharu Polski.
 

Arka od początku konsekwentnie realizowała swój plan. Nie trzymała się kurczowo własnej połowy, nastawiła się na swoją najmocniejszą broń, czyli stałe fragmenty gry. Rzuty wolne i rożne sprawiały sporo problemów gospodarzom. Nieoczekiwanie jednym z aktywniejszych piłkarzy Arki był Dawid Sołdecki, bo do dobrych meczów Grzegorza Piesio i Patryka Kuna zdążyliśmy już się przyzwyczaić. Sołdecki nie tylko czyścił środek pola, wygrywał także sporo pojedynków powietrznych, no i najważniejsze – po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Marcusa Viniciusa strzelił gola. Sensacja wisiała w powietrzu.

 

Arka jeszcze nigdy nie grała w IV rundzie eliminacji Ligi Europy. Do rywalizacji z Midtjylland przystępowała przecież jako absolutny kopciuszek. A tu stawiała się ogranemu w europejskich pucharach przeciwnikowi. Co więcej, zawodnicy z Gdyni wyglądali jak rutyniarze. Spokojnie kontrolowali spotkanie, oddalali niebezpieczeństwo od własnej bramki i wychodzili z groźnymi kontratakami. Po jednym z nich bliski szczęścia był Piesio. Jego strzał odbił bramkarz Midtjylland.

 

Gdy wydawało się, że nic nie będzie w stanie wydrzeć Arce z rąk awansu, gdynianie popełnili jeden jedyny błąd, który przyniósł wyrównanie Duńczykom. Pechowcem okazał się Tadeusz Socha. Próbował wybić piłkę głową, ale przerzucił futbolówkę nad P?velsem Šteinborsem. Wynik 1:1 i tak promował Arkę do kolejnej rundy. Jednak w doliczonym czasie gry rezerwowy Alexander Sørloth przepchnął Marcina Warcholaka i płaskim strzałem z bliska pokonał Šteinborsa.

 

Obudzili miasteczko

Spokojne i kameralne na co dzień Herning wczoraj ożyło za sprawą przyjazdu kibiców Arki. Sympatyków gdyńskiej drużyny można było spotkać w mieście na każdym kroku. Z godziny na godzinę ospałe miasteczko, w którym od rana mocno padło, robiło się coraz bardziej kolorowe. Tu i ówdzie dominowały żółto-niebieskie barwy. Fani Arki opanowali centrum miasta. Do Danii przyjeżdżali różnymi środkami transportu – busami, autokarami, samochodami. Jechali z Gdyni i okolic, Kaszub i z całej Skandynawii. Dla nich ten wyjazd był wielkim świętem. 38 lat temu, gdy Arka rywalizowała z Beroe Stara Zagora, wyprawa do Bułgarii nie wchodziła w grę.

 

Teraz nic nie stało na przeszkodzie, aby mogli swobodnie udać się do Danii. Miejscowi byli bardzo przyjaźnie nastawieni do polskich fanów. Nawet zwiększyli pulę biletów – z 500 do 900. Udostępnili im całą trybunę za bramką. Na trybunach pojawiło się blisko tysiąc arkowców. Dzięki temu piłkarze Leszka Ojrzyńskiego czuli się na MCH Arenie jak u siebie. Choć kibiców gospodarzy było kilka razy więcej, to nie byli w stanie przekrzyczeć rozśpiewanych fanów Arki.

 

Posiłki z Danii

W Herning grę arkowców oglądał z trybun Frederik Helstrup, który został nowym piłkarzem gdynian. Duńczyk pojawił się w Gdyni na testach 21 lipca razem z Sergiejem Kriwcem. Białorusin zdążył już zadebiutować w Arce, Helstrup na swoją szansę jeszcze poczeka. 24-letni obrońca podpisał kontrakt do 30 czerwca 2019 roku z opcją przedłużenia o kolejny sezon. Ostatnio grał w Helsinborgu na zapleczu szwedzkiej ekstraklasy. Wcześniej reprezentował barwy Lyngby i Horsens. Jest także młodzieżowym reprezentantem Danii. To jednak nie koniec transferów Arki. Mówi się, że nad morze wróci Mateusz Szwoch. Arka nadal szuka też napastnika.

 

Piotr Wiśniewski








Poprzedni Następny

Mapa Strony