Środowe spotkanie z mediami trener Leszek Ojrzyński rozpoczął od apelu do kibiców Arki, podkreślając tym samym jak istotną rolę mogą odegrać w tym historycznym spotkaniu dla żółto‑niebieskich.
- Jutro chcemy się pokazać z dobrej strony. Dlatego z tego miejsca wraz z drużyną chcielibyśmy zwrócić się z apelem do naszych kibiców o doping przez pełne 90 minut. Piłkarze zawsze czują mocno wsparcie ze strony kibiców i to może zaprocentować lepszą grą.
Ważne, aby to był prawdziwy, kulturalny doping, bo z drugiej strony race czy przerwy w grze mogą wytrącić nas z rytmu i skomplikować mecz. Dla mnie to będzie nowe doświadczenie, bo na tym stadionie jeszcze nie miałem okazji grać przy komplecie publiczności.
Podchodzimy do spotkania bardzo ambitnie. Mecz z pewnością będzie bardzo ciężki i choć nie jesteśmy faworytem, to chcemy walczyć o awans i jeśli taki uda się wywalczyć, to chcielibyśmy ponownie zobaczyć pełne trybuny w kolejnych meczach. Zespół już dwukrotnie był spisywany na straty w Warszawie - przy okazji meczów z Lechem i Legią, a jednak pokazaliśmy charakter i oba te spotkania zwyciężyliśmy.
Do czwartkowego meczu również przygotowaliśmy się bardzo starannie, a teraz chcielibyśmy przełożyć to na boisko i pokazać się z jak najlepszej strony.
Szkoleniowiec naszej drużyny odniósł się do różnicy pomiędzy oboma zespołami, wynikającej z nieporównywalnie większego doświadczenia naszych rywali z Danii w grze na arenie międzynarodowej.
- Czy ta różnica będzie miała jakieś znaczenie, to się okaże jutro, ale myślę, że my nie mamy nic do stracenia. Chłopaki również to wiedzą. Gramy z zespołem, który ma duże doświadczenie w pucharach - z tego co pamiętam, na 13 ostatnich sezonów w 11 grali w europejskich rozgrywkach.
My jesteśmy tzw. "kopciuszkiem", ale piłka nożna potrafi zaskakiwać - przykładem jest drużyna z Macedonii, która wczoraj zwyciężyła z mistrzem Danii - FC Kopenhaga i tak naprawdę liczymy na to, że będziemy również w stanie sprawić niespodziankę.
Trenera Ojrzyńskiego poproszono o porównanie drużyny FC Midtjylland do jakiegoś zespołu z krajowego podwórka.
- Nie mam takiego porównania, może Zagłębie Lubin za najlepszych czasów, kiedy grali w pucharach. Zespół z Danii charakteryzuje się dyscypliną, wybieganiem, walecznością. To jest kolektyw. Motoryka zawodników również stoi na najwyższym europejskim poziomie i musimy sprostać temu wyzwaniu, zagrać na nawet 130% swoich możliwości.
Zespół z Danii znany jest z tego, że duży nacisk kładzie na matematykę, z algorytmów wylicza przebieg treningów. Leszek Ojrzyński nie lekceważy tego czynnika, ale też nazbyt go nie przecenia.
- To może mieć wpływ, ale tak naprawdę według pewnych badań nawet 1500 mniejszych lub większych czynników może zmienić losy spotkania. Oczywiście bierzemy dużo rzeczy pod uwagę, np. to, że gramy przed własną publicznością, dyspozycję w danym dniu, pogodę czy stan boiska. Statystyki z pewnością przydają się do analizy i pracy nad poszczególnymi elementami, ale to tylko matematyka. Pięknem sportu jest to, że mimo podawania faworytów przed spotkaniami, zdarzają się niespodzianki i my również na taką liczymy.
Leszek Ojrzyński zapewnił wszystkich dziennikarzy, że on i jego sztab współpracowników jest dobrze przygotowany do starcia z Duńczykami.
- Patryk Kniat był na meczu rewanżowym FC Midtjylland z Ferencvaros i oglądał ich poczynania. Dostarczył nam wielu istotnych informacji także w perspektywie następnego spotkania. Oczywiście podkreślił jakość tego zespołu, ale znalazł też słabe punkty i nie chciałbym tu zdradzać gdzie będziemy szukać swoich szans i na czym się skupiamy.
Chciałbym bardziej wskazać na zalety tej drużyny - są bardzo wybiegani, dobrze pracują zespołowo, mają także bardzo dobrych zawodników stanowiących o sile tego klubu jak Jacob Poulsen, Paul Onuachu czy inni, którzy z pewnością niedługo trafią do silniejszych europejskich drużyn.
Mieliśmy jednego duńskiego zawodnika na testach w Arce, pokazał się z bardzo dobrej strony zarówno jeśli chodzi o formę fizyczną czy umiejętności, więc zdajemy sobie sprawę z tej jakości, jaką prezentują gracze z Danii. FC Midtjylland również bardzo dobrze rozgrywa stałe fragmenty gry - przykładem jest pierwszy mecz z Ferencvaros, gdzie 3 gole padły właśnie w ten sposób i to jest ogromna siła tego zespołu. Czekamy z niecierpliwością na ten mecz. A czy wspomniany Duńczyk zostanie zawodnikiem Arki? Tego jeszcze nie wiem, teraz skupiamy się na meczu, dopiero po spotkaniu będziemy rozmawiać na ten temat.
Jeden z przedstawicieli mediów zapytał naszego szkoleniowca, czy głównym celem w tym meczu będzie nie stracenie bramki, czy poszukiwanie sposobu na wygraną.
- Zdecydowanie łatwiej jest zwyciężyć, kiedy zagra się na przysłowiowe zero z tyłu. Jedna bramka może zdecydować o losach spotkania, ale oczywiście będziemy chcieli zdobyć chociaż o jedną bramkę więcej od naszego przeciwnika. Najważniejsze, aby przystosowywać się do warunków w trakcie spotkania. Mamy swój pomysł na ten mecz i mam nadzieje, że będziemy w stanie zaskoczyć rywala.