Myślę, że nie ma to żadnego wpływu. Dotarliśmy do finału, boksowaliśmy się mocno z pierwszoligowcami, nie było łatwo. Nie można powiedzieć, że łatwiej lub ciężej byłoby z zespołami z Ekstraklasy. Mamy przykłady co roku, gdy kluby z Ekstraklasy odpadają ze słabszymi z niższych lig. Puchar rządzi się swoimi prawami. Lech jest faworytem, ale my nie mamy nic do stracenia i mamy swoje marzenia.
Zapytano trenera o zdobycie przez Arkę Pucharu Polski w 1979 roku i czy przypominanie tego jest inspiracją przed obecnym finałem? Arka wówczas także nie była faworytem.
Trener Leszek Ojrzyński:
Wspomnienia są, ludzie którzy zdobywali Puchar są z nami, pracują także w Klubie. Wtedy Wisła miała reprezentantów kraju, podobnie jak teraz Lech. Arkowcy dali radę. Nie sięgając tak daleko, co tydzień, co kolejkę mamy przykłady, że ten teoretycznie skazany na porażkę wygrywa. To jest piękne w naszej dyscyplinie i to się często zdarza. O to wyjdziemy jutro grać.
Lech dwa razy tu nie wygrał, wierzy, że do trzech razy sztuka. My jesteśmy jako Arka w finale drugi raz i będziemy chcieli powtórzyć tamten wyczyn starszych kolegów z 1979 roku.
Rafał Siemaszko pokonał bramkarza Lecha, jako jeden z nielicznych w tym roku.
Rafał Siemaszko:
Wiemy, że Lech grał długo na zero z tyłu i dopiero w meczu w Gdyni stracili pierwszą bramkę. Na pewno w głowie siedzi to, że udało nam się ich ukłuć, ale niestety mecz przegraliśmy bardzo wysoko. Dostaliśmy lekcję piłki nożnej i jesteśmy mądrzejsi o to spotkanie.
Myślę, że znajdziemy sposób, aby przynajmniej strzelić jednego gola Lechowi.
Na jaki wariant gry przygotowana jest defensywa Arki?
Krzysztof Sobieraj:
Jesteśmy przygotowani na każdy wariant bo Lech ma niesamowitą siłę w ofensywie i jesteśmy tego świadomi. Lech ma, co tu dużo ukrywać, lepszych zawodników niż Arka, ale w sporcie nie zawsze wygrywa ten lepszy, ten bogatszy. Piłka rządzi się swoimi prawami, my mamy plan na to spotkanie i wierzę w to, że będziemy bardzo mądrze go realizować.
Czy Darek Formella był dla trenera bankiem informacji?