TA STRONA UŻYWA COOKIE.
Dowiedz się więcej o celu ich używania. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na korzystanie z cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.
Arka-Facebook Arka-Instagram Arka-Twitter Arka-YouTube Arka-TV Bilety Liga typera Stowarzyszenie Inicjatywa Arka
LV Bet
Gdynia Sport Wirtualna wycieczka

Aktualności

img

18.07.2016

Grzegorz Niciński: Dobrze wystartować i punktować.

Arka 13 sezon w Ekstraklasie zaczyna meczem z ubiegłorocznym beniaminkiem Bruk-Bet Termalicą. Trener Grzegorz Niciński liczy na dobry start.

Jacek Główczyński: W poprzednim sezonie Zagłębie Lubin zdobyło 3. miejsce, a Termalika do końca walczyła o utrzymanie. Do wyniku którego z poprzednich beniaminków będzie bliżej Arce w bieżących rozgrywkach?

 

Grzegorz Niciński: Nie chciałbym wyrokować. Każdy zespół jest inny. Ponadto poprzedni sezon pokazał, że w końcowym rozrachunku, gdy po 30 kolejkach dorobek jest dzielony, każdy punkt może okazać się bardzo ważny. Podbeskidzie było w "8", a potem spadło z ligi. Dlatego musimy zrobić wszystko, aby przez cały czas tych długich rozgrywek funkcjonować jak najlepiej. Już bardzo ważna będzie jesień. Dla nas to coś nowego, gdyż trzeba będzie grać aż do połowy grudnia. W I lidze runda była krótsza.

 

Arki w ekstraklasie nie było od pięciu lat. Czy przez samą obserwację tej klasy rozgrywek można powiedzieć, że ją się zna? Czy jak wejdzie się do środka tej rywalizacji to może ona czymś zaskoczyć pański zespół?

 

Zaczynamy od Termaliki, Wisły i Ruchu, a potem będą jeszcze bardziej szlagierowe mecze. Już pierwsze kolejki pokażą, w którym jesteśmy miejscu, jak funkcjonujemy w tym towarzystwie. Na pewno chcemy dobrze wystartować i jak najszybciej zacząć zdobywać punkty.

 

Jest obawa przed ekstraklasą?

 

Nie. Po to wchodziliśmy, aby na tym poziomie funkcjonować i grać. Jesteśmy ambitni, ale nikt nie jest zadufany w sobie i butny. Dla nas każde spotkanie w ekstraklasie będzie nauką i lekcją, ale chcielibyśmy punktować już od pierwszych kolejek. A jak będzie, wszystko okaże się w praniu.

 

Termalica, i to jeszcze na wyjeździe to chyba najbardziej niewdzięczny rywal na inaugurację? Jeśli wygracie na niewielu zrobi to wrażenie, a porażka może być powodem do żartów i kpin...

 

Wiadomo, że nie można oceniać tego klubu tylko przez pryzmat nazwy, bo on naprawdę dobrze funkcjonuje. Już w poprzednim sezonie był jedną nogą w ósemce. Termalica ma dobrego trenera i zawodników na niezłym poziomie. My jedziemy tam z nastawieniem, aby się sprawdzić.

 

Czesław Michniewicz, obecny szkoleniowiec Termaliki, prowadził pana jeszcze jako piłkarza w Arce w sezonie 2008/09. Poniedziałkowy mecz można określić mianem pojedynkiem trenerów?

 

Nie. Tak bym tego nie nazwał. Ja dopiero raczkuję, wchodzę w tę piłkę ekstraklasową. Dużo jeszcze pracy przede mną. A trener Michniewicz jest topowym szkoleniowcem i dłużej pracuje na swój rachunek.

 

Trener Michniewicz sam oglądał jeden ze sparingów Arki, a w Gdyni ma dużo przyjaciół. Czuł pan, że Arka była obserwowana?

 

My nie robiliśmy żadnych tajemnic. Wszystkie sparingi był nie tylko otwarte, ale jeszcze i pokazywane w internecie. Wychodzę z założenia, że można mieć wiedzę o rywalu, rozpracować go i ustalić plan meczu, ale potem i tak na boisko wychodzi 11 piłkarzy i od nich wszystko zależy. By nie szukać daleko przykładów. Już ostatnie Euro 2016 przypomniało jak piłka może być nieprzewidywalna.

 

Mimo to nie było pokusy, aby coś ukryć? Czy w sparingach przećwiczyliście rzeczywiście wszystkie warianty szykowane na ekstraklasę?

 

Przede wszystkim patrzyliśmy w tych sparingach, gdzie jeszcze możemy wykorzystać poszczególnych piłkarzy. Stąd na przykład Adam Marciniak na środku pomocy. W ekstraklasie na takie eksperymenty nie będzie już czasu. Dlatego świadomie podjęliśmy decyzję, że nawet kosztem wyników sparingów, sprawdzamy różne ustawienia, aby jak najlepiej drużyna funkcjonowała, gdy wystartuje liga. Ponadto w każdym z czterech sparingów na ogół zawodnicy grali tylko po 45 minut, aby następnego dnia dobrze funkcjonować na treningu, a nie odpoczywać po meczu.

 

W I lidze w środku drugiej linii na trzech piłkarzy dwóch było ukierunkowanych głównie na ofensywę, a tylko jeden na destrukcję. W letnich sparingach te proporcje były odwrotne. Tak też będzie w ekstraklasie?

 

W poprzednim sezonie to my byliśmy zmuszeni do ataku pozycyjnego. Tutaj to nie my będziemy dominować, czy prowadzić gry. Musimy szukać swoich sytuacji w szybki ataku i zwracać uwagę na defensywę, by bramek nie tracić.

 

Jest w Arce snajper na miarę Tomasza Korynta, który dla Arki strzelił 41 goli w ekstraklasie, czy Grzegorza Nicińskiego, który w 251 meczach w elicie zdobył 42 bramki?

 

To się okaże. Może sparingi pod tym względem nie wypadły tak jak my i kibice by sobie tego życzyli, ale uważam, że mamy siłę ofensywną. Pracowaliśmy nad tym w okresie przygotowawczym i trzeba to pokazać w ekstraklasie.

 

Głównym egzekutorem tak jak do było do czasu kontuzji Pawła Abbotta ma być piłkarz na pozycji nr 9, czy jednak ciężar zdobywania bramek mają przejąć skrzydłowi, tak jak to robił wiosną Dariusz Formella?

 

Oczywiście, że to napastnicy są przede wszystkim rozliczani ze strzelania bramek. Ale dla mnie nie jest ważne, kto wpisze się na listę strzelców. Nie będziemy narzekać, gdy będą trafiać także obrońcy. Nie będę wskazywał konkretnych piłkarzy, ale uważam, że mamy takich, którzy potrafią zdobywać gole i chciałbym by to udowodnili jak najszybciej.

 

 

Jacek Główczyński

 

więcej: trojmiasto.pl

 

 

http://arka.gdynia.pl/images/galeria_zdjecie/big/prasa060_c2df416f4a2b6da26c6863d107cce9f5.jpg

 








Poprzedni Następny

Mapa Strony